Jak wyznaczać kierunki w zdrowiu – między medycyną, polityką a społeczną odpowiedzialnością
Opublikowano 7 kwietnia 2026 09:03
Kongres otworzyły wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska oraz Jen Tyldesley, reprezentująca Ambasadę Wielkiej Brytanii, która przypomniała, że po całych dekadach, kiedy zdrowie kobiet było deprecjonowane – choćby przez fakt pomijania w badaniach specyfiki kobiecego organizmu – i niedofinansowane, teraz powinno być i w coraz większym stopniu jest w centrum debaty publicznej. – Zdrowie kobiet jest fundamentem zdrowia publicznego, fundamentem silnego społeczeństwa i gospodarki – mówiła, przypominając o przyjętej dekadę temu w Wielkiej Brytanii strategii na rzecz zdrowia kobiet.
A jaką strategię ma Polska? Nie ulega wątpliwości, jak mówiła Beata Małecka-Libera, senator, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia, że wyznacza ją – a w każdym razie powinna – triada: edukacja, profilaktyka, demografia. – W ostatnich dwóch latach, jeśli chodzi o zdrowie kobiet, dzięki staraniom rządu i Ministerstwa Zdrowia wydarzyło się wiele dobrego i zmiany te przynoszą rezultaty – podkreślała. Ale do zrobienia jest jeszcze więcej. Potężnym wyzwaniem pozostaje każdy z trzech filarów. Po pierwsze raczkująca edukacja zdrowotna. Do końca marca MEN ogłosi, czy będzie ona obowiązkowa. – Apeluję do wszystkich kobiet, by jako mamy, jako babcie, wsparły wprowadzenie w szkołach obowiązkowej edukacji zdrowotnej – mówiła przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.
Jeszcze więcej do zrobienia jest w obszarze profilaktyki zdrowotnej, choć w dużym stopniu ten obszar jest sprzężony z edukacją a niedostatki w zakresie profilaktyki wynikają w ogromnym stopniu z braków w edukacji. – Mamy dużo do zrobienia. Ponad 60 proc. z nas nie wie, jakie badania profilaktyczne są konieczne i finansowane w odpowiednim przedziale wiekowym – przytaczała wyniki sondażu Małecka-Libera. Tylko 15 proc. uprawnionych zaszczepiło się przeciw HPV. Kiepsko jest też w obszarze adherencji – to jednocześnie element leczenia, ale też profilaktyki (ciężkich powikłań źle leczonych chorób przewlekłych). Senator Małecka-Libera, która przewodniczy Parlamentarnemu Zespołowi ds. Adherencji, podkreślała, że wypracowane w ostatnim roku przez Zespół rekomendacje uwzględniają kwestie, które wiążą się z odpowiedzialnością pacjentów za swoje własne terapie.
Trzeci filar to demografia: szczególnie w starzejącym się społeczeństwie jest ważne, by jak najdłużej zachowywać dobrą formę i sprawność, co pozwala odsunąć „wiek senioralny” daleko poza umowną granicę 60 lat. – To przecież dopiero wiek dojrzały – zgadzali się uczestnicy dyskusji „Kierunek zdrowie. Jak wyznaczać kierunki w zdrowiu – między medycyną, polityką a społeczną odpowiedzialnością”. Tu również jest ogromna rola kobiet, które żyją w Polsce o ponad siedem lat dłużej od mężczyzn. Chodzi jednak o to, by żyły dłużej w dobrym zdrowiu, w pełnej aktywności społecznej, czy zawodowej. Z tym już jednak jest problem, który – jak podkreślała Małecka-Libera – trzeba rozwiązać tak, by „młodzi seniorzy i seniorki” mogli żyć aktywnie, w pełnej a w każdym razie wystarczającej do cieszenia się życiem, sprawności. – Nie bójmy się badać – apelowała.
Na szczególny aspekt zdrowia kobiet zwróciła uwagę prof. Urszula Demkow, specjalista chorób wewnętrznych, alergologii, immunologii i diagnostyki laboratoryjnej, była wiceminister zdrowia, przypominając, w jak trudnych i skomplikowanych czasach przyszło nam żyć. Niepewność dotycząca przyszłości, obawy związane choćby z toczącą się za wschodnią granicą wojną, mocniej dotykają zdrowia psychicznego kobiet, bo to kobiety „myślą na zapas”. Myślą i bardzo często – żyją pod presją lęku. A ten jest co prawda naturalną reakcją, mechanizmem obronnym uruchamiającym reakcję „uciekaj albo walcz”, jak mówiła prof. Demkow, ale tylko wtedy, gdy pojawia się sporadycznie. Gdy zaś zaczyna stale towarzyszyć naszemu życiu – niszczy człowieka, fizycznie i psychicznie.
– Lęk wolno płynący ma druzgocące efekty, nadnercza wyrzucają do organizmu w sposób ciągły hormony stresu, kortyzol, adrenalinę. Pojawiają się choroby autoimmunologiczne, nawracające biegunki, choroba wieńcowa, cały katalog innych schorzeń – wskazywała. Inne konsekwencje mają napady panicznego lęku: człowiek nimi dotknięty odczuwa silną duszność, nie może zaczerpnąć tchu, ma wręcz poczucie zbliżającej się śmierci, odczuwa kołatanie serca. – Napad mija, ale zostawia ślad – tłumaczyła. Jeden i drugi rodzaj lęków dotykają częściej kobiet. I obydwa zwiększają ryzyko depresji. – Dlatego, jeśli lęk jest nie do opanowania, ważne jest, by skonsultować się ze specjalistą – dodała, radząc również, by kobiety (i nie tylko one) pamiętały o również o podstawowych sposobach dbania o swój dobrostan psychiczny: umiarkowana ale regularna aktywność fizyczna i dbanie o relacje, o bliskość, nie wymagają recepty. I choć nie leczą, pomagają zmierzyć się z problemami mniejszego kalibru i z pewnością mogą być traktowane jako część profilaktyki zdrowotnej.
Na profilaktykę akcent kładł też Marek Augustyn, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia, który podkreślał, że choć w ostatnim czasie wiele się mówi o konieczności szukania cięć w budżecie płatnika, na profilaktyce nikt oszczędzać nie zamierza. – W NFZ pieniędzy na nią nie brakuje – zapewniał, przywołując zarówno finansowane w pełni programy przesiewowe chorób nowotworowych jak i cieszące się dużą popularnością „Moje zdrowie”. – Ten program to duży sukces. Nie muszę patrzeć w statystyki, żeby wiedzieć, że kobiety dominują wśród zgłaszających się – stwierdził, chwaląc panie za „świadomość i odpowiedzialność”. Profilaktyka to również szczepienia, na które NFZ wydał w ubiegłym roku ok. 700 mln zł. – Gdyby było więcej chętnych, wydalibyśmy więcej – mówił.
Augustyn przyznał jednocześnie, że zgłaszalność do programów profilaktycznych ciągle nie jest wystarczająca i jednym z kluczowych wyzwań jest zbudowanie świadomości u obywateli, że każdy jest menedżerem swojego zdrowia i powinien korzystać z narzędzi, jakich dostarcza mu państwo. Wiceprezes Funduszu przypomniał, że te narzędzia to nie tylko programy przesiewowe czy szczepienia, ale cały arsenał wiedzy, przekazywanej w portalach NFZ, dedykowanych dietom czy zagadnieniom zdrowotnym. Apelował też, by nie szermować hasłem „wykluczenia cyfrowego”, ale raczej starać się „wkluczać” bliskie osoby, gorzej radzące sobie z technologiami i pokazywać im, jak przydatne rozwiązania oferuje np. aplikacja MojeIKP.
O tym, jak zdrowie kobiet widoczne jest z szerokiej perspektywy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, mówił Piotr Winciunas, koordynator ds. naukowych i współpracy ze środowiskiem medycznym ZUS, posługując się przykładem choroby, która w praktyce dotyka wyłącznie kobiet, czyli nowotworu piersi (w statystykach Zakładu widoczne są też pojedyncze przykłady zapadających na raka piersi mężczyzn, ale na istotę sprawy nie mają one wpływu). Jak zaznaczył ekspert, w danych za ostatnie pięć lat pojawiają się pierwsze oznaki, że sprawy idą w dobrym kierunku, czyli – że podejmowane zwłaszcza w obszarze leczenia decyzje zaczynają przynosić efekty. Dowody? Długość pierwszego zwolnienia lekarskiego przy rozpoznaniu raka piersi skróciła się z 23 dni (2020 rok) do 18 dni (2025 rok). Średnia długość skumulowanych zwolnień lekarskich dla jednej kobiety z rozpoznaniem raka piersi zmalała z 86 do 68 dni. Spadała też liczba przejść na rentę z tytułu niezdolności do pracy – z 8 tysięcy do 6,6 tysiąca.
To wszystko w sytuacji, gdy wzrosła zapadalność (co może być związane z zawirowaniami w badaniach związanymi z pandemią w 2020 roku). Pięć lat temu stwierdzono nowotwór piersi u 15 tys. kobiet, w ubiegłym roku – u 23 tysięcy. Wzrosły też wydatki – z 308 mln zł do 400 mln zł.
- Te dane dowodzą, że warto inwestować w innowacyjne leczenie, nie tylko w onkologii – podkreślała Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, reprezentująca Koalicję Onkozdrowia Kobiet. Jak mówiła, środki wydane na nowoczesne terapie czy diagnostykę, wracają do systemu finansów publicznych, w formie czy to mniejszych wydatków na świadczenia chorobowe lub rentowe, ale też – w postaci składek i podatków, jakie odprowadzają przywróceni do aktywnego funkcjonowania zawodowego byli pacjenci, w tym przypadku – pacjentki. – Te dane potwierdzają słuszność działań, podejmowanych w ostatnich latach – zaznaczyła przedstawicielka organizacji pacjentów, podkreślając, że ma na myśli zarówno decyzje refundacyjne jak i organizacyjne, jakie dotyczyły i dotyczą leczenia raka piersi.
Anna Kupiecka zwróciła też uwagę, że choć wydatki ZUS związane z rakiem piersi w ciągu pięciu lat wzrosły o blisko 100 mln zł, ten wzrost jest mniejszy niż wzrost liczby zachorowań, co jest kluczowym dowodem, że idziemy we właściwą stronę. Należy, w jej ocenie, kontynuować i nie zwalniać tempa – potrzebny jest dostęp do badań diagnostycznych – w raku piersi pilną potrzebą jest refundacja testu genomowego Onocotype DX, umożliwiającego precyzyjną identyfikację pacjentek, którym chemioterapia przyniesie korzyści kliniczne (i takich, które tych korzyści na pewno nie odniosą) czy terapii, dzięki którym kobiety mogą lepiej funkcjonować a finalnie korzyści odnosi też cały system. – Widać to na przykładzie raka HER2-dodatniego. Wydatki na leczenie tego nowotworu są bardzo duże, ale zdecydowanie widać korzyści z włączania innowacyjnych terapii, na przykład podskórnych. W październiku 2025 roku kolejna weszła do refundancji. To inwestycja, a korzyści z niej wracają do państwa, do społeczeństwa, do pracodawców – mówiła Anna Kupiecka.
Prezes Fundacji OnkoCafe oceniła, że bilans kosztów i zysków – dla pacjentów, dla społeczeństwa, dla systemu ochrony zdrowia ale też budżetu państwa czy ZUS – jakie wiążą się ze stosowaniem nowoczesnej diagnostyki i leczenia powinno oceniać nie tylko Ministerstwo Zdrowia, ale przede wszystkim – Ministerstwo Finansów. I przez taki pryzmat powinny być oceniane decyzje, jakie są podejmowane.
Byłoby jednak nieuzasadnionym optymizmem twierdzenie, że wszystko idzie dobrze. Oprócz niskiej zgłaszalności na badania przesiewowe, mamy ciągle problem, jak podkreślała Anna Kupiecka, ze ścieżką pacjenta onkologicznego. Zbyt często się zdarza, że pacjentka, która wchodzi do systemu w wcześnie wykrytym rakiem piersi, leczenie rozpoczyna już w stadium zaawansowanej choroby. – Ścieżka od podejrzenia do konsylium jest nadal zbyt długa, to znaczy przynosząca kobiecie zbyt wiele szkód a systemowi – zbyt wiele kosztów – wskazywała.
Problemem jest też faktyczna dostępność do części programów lekowych, w których wymogiem jest odpowiednia diagnostyka genetyczna, ciągle nie ujęta w koszyku świadczeń gwarantowanych. – Te badania ciągle nie są wykonywane, albo wcale, albo wtedy, gdy wykonane być powinny – przyznała.
Podsumowując dyskusję senator Beata Małecka-Libera podkreślała, że tematy związane ze zdrowiem i profilaktyką bardzo mocno wybrzmiewają w kręgach związanych z medycyną i środowiskach zaangażowanych w szeroko rozumianą politykę zdrowotną. Budzenie świadomości ogółu społeczeństwa to ciągle wyzwanie, które wymaga oddolnej pracy. – Jej częścią musi być walka z tymi, którzy rozsiewają fake newsy – mówiła, dodając, że w jej ocenie ciągle nie odrobiliśmy lekcji po pandemii, czego jednym z dowodów jest widoczny podział opinii na temat szczepień przeciw COVID-19. Tymczasem niski poziom zaszczepienia Polaków był jednym z powodów wysokiej liczby zgonów w okresie pandemii. – Dbajmy o to, byśmy się badali. Dbajmy, by były środki na badania, na wczesną diagnostykę – apelowała do uczestniczących w dyskusji, w tym – do wiceprezesa NFZ.
Tematy
KZK 2026












