Subskrybuj
Logo małeWyszukiwanie
banner

Społeczna aktywność – ważny element terapii

MedExpress Team

medexpress.pl

Opublikowano 7 grudnia 2023 12:54

Społeczna aktywność – ważny element terapii - Obrazek nagłówka
Każdego dnia z naszego rynku pracy odchodzi 500 osób! W świetle danych OECD i ZUS - wskaźnik bierności zawodowej po 50. roku życia w Polsce należy do najwyższych w UE. 800 tysięcy osób w wieku produkcyjnym rezygnuje z aktywności zawodowej, pełniąc obowiązki opiekuńcze.

W 2022 r. wydatki z tytułu niezdolności do pracy wyniosły 46 miliarda złotych, rosnąc w stosunku do 2021 r. o ponad 1,6 miliarda złotych.

Wobec tych niepokojących trendów, pilnym wyzwaniem naszej gospodarki jest aktywizacja zawodowa tych, którzy są nam niezbędni, a dla których praca mogłaby być dobrodziejstwem. Seniorzy, pacjenci i ich opiekunowie to osoby, którym możliwość pracy, w dostosowanych do ich sytuacji warunkach i wymiarze, przywróciłaby poczucie sensu, przynależności, godność. Trudno też przecenić możliwości zarobkowe dla osoby w podeszłym wieku, czy kryzysie zdrowia pamiętając, że zubożenia spowodowanego owym kryzysem doświadcza nie tylko pacjent, ale cała jego rodzina.

O powodach i konsekwencjach bierności zawodowej tak dużej liczby naszych obywateli, dla nich samych i sytuacji ekonomicznej kraju, dyskutowano 5 grudnia podczas debaty Medycznej Racji Stanu.

- Kontekst demograficzny wymaga natychmiastowej interwencji. Wszystkie przywołane procesy w najbliższych latach będą przyspieszały z powodu malejącej liczby osób zasilających rynek pracy, tworzących PKB. Niepokój budzi też kondycja zdrowotna młodych Polaków, którzy wchodząc na rynek pracy będą już na starcie słabsi od pokolenia rodziców dziadków. A przecież - nie ma zdrowej gospodarki bez zdrowego społeczeństwa i nie będzie kapitału zdrowia bez inwestycji w zdrowie. Dlatego tak ważne jest kształtowanie postaw temu służących od najmłodszych lat – apelowała dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyr. Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wiceprzewodnicząca Rady NFZ.

O znaczeniu medycyny stylu życia i konieczności nakładów na edukację, podnoszącą świadomość tego jak postępować by minimalizować ryzyko choroby i jak najdłużej zachować sprawność, mówił prof. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii WUM przypominając, że medycyna naprawcza pozwala na coraz skuteczniejsze interwencje w poważnych kryzysach zdrowia spowodowanych chorobami sercowo-naczyniowymi. Niestety, systemowo - znacznie gorzej radzimy sobie z uważnością dla potrzeb pacjenta opuszczającego szpital.

- Zaburzenia i dysfunkcje emocjonalne, to u osoby po zawale częsta bariera na drodze powrotu do normalnego, aktywnego życia. Kiedyś pacjent pozostawał pod naszą bezpośrednią opieką nawet 2 tygodnie. Dziś opuszcza szpital po 3 dniach, nie zawsze świadom faktu co się wydarzyło i dlaczego. Profesjonalna, systematyczna i wielowymiarowa rehabilitacja jest niezbędna w procesie jego bezpiecznego powrotu do aktywnej codzienności.

Prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS i prof. Adam Maciejczyk, przewodniczący Rady Przejrzystości AOTMiT, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii, przypomnieli wnioski z opracowanego wspólnie przez Polskie Towarzystwo Onkologii i ekspertów Szkoły Głównej Handlowej raportu mówiącego o tym, iż koszty pośrednie w chorobach cywilizacyjnych to wielokrotność kosztów bezpośrednich.

Suma inwestycji w zarządzanie zdrowiem, rozumiane jako szacunek dla wartości, jaką ono stanowi, wsparte dostępem do nowoczesnej diagnostyki, terapii i rehabilitacji po kryzysie zdrowia, to jedyna droga by zapobiec cierpieniu oraz ubożeniu chorych i ich bliskich, a jednocześnie by kontrolować wydatki państwa.

Prof. Gertruda Uścińska zwróciła też uwagę na fakt, znaczącego i wciąż rosnącego, obciążenia pracodawców kosztami absencji chorobowej swych pracowników.

To kolejny dowód, że bez zdrowego społeczeństwa nie ma mowy o zdrowej gospodarce.

- Praca oraz spełnione życie rodzinne współdecydują o naszym zdrowiu fizycznym, psychicznym i emocjonalnym, wzmacniając poczucie własnej wartości oraz możliwości samorealizacji. W chorobie, społeczna aktywność wręcz stanowi element terapii, jako szansa na budowanie poczucia normalności i sprawczości. Z drugiej strony - bez zdrowia trudno realizować którąkolwiek z owych ról – powiedział mec. Piotr Mierzejewski, współprzewodniczący Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Egzemplifikacją słuszności tego stanowiska jest, przywołana przez prof. Grażynę Rydzewską, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologicznego, trudna sytuacja pacjentów cierpiących na nieswoiste zapalenia jelit (NZJ). Mowa o chorobie Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego (WZJG). W obu przypadkach mamy do czynienia z młodymi ludźmi, aspirującymi do w pełni aktywnego życia, któremu na przeszkodzie stają ostre bóle brzucha, trwające tygodniami, wycieńczające biegunki. Bez właściwej interwencji medycznej grozi wycięcie fragmentu lub całego jelita. Nietrudno sobie wyobrazić, jaki - sama choroba i jej najgorszy scenariusz - ma wpływ na realizację planów i marzeń sprzed diagnozy stawianej u dwudziestolatka.

- Dzięki znaczącej poprawie dostępu do nowoczesnych terapii, skróciła się długość zwolnień lekarski i kondycja emocjonalna pacjentów z NZJ, którzy mogą wracać do normalności. Musimy jednak szybciej doganiać świat, bo mamy chorych, którzy już wyczerpali dostępne formy terapii. Do tych najnowszych i najskuteczniejszych pozbawieni są dostępu szczególne pacjenci z NZJ i przetokami okołoodbytniczymi – przypomniała prof. Rydzewska, przywołując możliwość podania w trakcie zabiegu chirurgicznego leku – darvadstrocel, wspierającego proces gojenia ran i odbudowę zdrowej tkanki.

Zdaniem dr Anny Pietrzak z II Kliniki Gastroenterologii CMKP w warszawskim Szpitalu Bielańskim, w programie lekowym bardzo oczekiwany przez lekarzy i pacjentów jest upadacytynib - lek małocząsteczkowy z grupy inhibitorów kinaz janusowych (JAK). Jego zaletą jest to, iż działa szybko i znacznie skuteczniej od pozostałych leków z przywołanej grupy, skracając czas gojenia błony śluzowe jelit. Jego dodatkowa zaleta to doustna forma podawania, znacznie ułatwiająca życiową aktywność chorego.

- Powinniśmy mieć do dyspozycji pełen wachlarz terapii, by móc wraz z pacjentem wybrać najlepszą dla niego opcję. Pamiętajmy, że mowa o młodych ludziach zakładających rodziny, studiujących lub rozpoczynających zawodową karierę, którzy chcą poradzić sobie z chorobą bez zwolnień lekarskich. Dziś postęp medycyny pozwala nie tylko leczyć skutecznie, ale też tak, by być w swym życiu efektywnym – dodała prof. Rydzewska, apelując również o złagodzenie, bardzo restrykcyjnych, kryteriów włączania pacjentów do programów lekowych.

O fenomenie i dobrodziejstwie domowego leczenia pacjentów z chorobą Gauchera czy Fabry’ego mówiła prof. Jolanta Sykut-Cegielska, prezes Polskiego Towarzystwa Wrodzonych Wad Metabolizmu.

- Obecnie enzymatyczne terapie substytucyjne dla takich pacjentów wymagają podania szpitalnego co dwa tygodnie. Ta sytuacja dezorganizuje ich życie rodzinne i zawodowe. Częsta nieobecność jest źle widziana przez pracodawców. Terapia domowa pozwoliłaby kończyć studia, być bardziej efektywnym pracownikiem i pomogła, w większym stopniu, zaakceptować chorobę. Takie rozwiązanie jest też metodą na odciążenie szpitali i skrócenie kolejek.

To stanowisko poparł prof. Zbigniew Żuber, przewodniczący Rady Ekspertów ds. Chorób Rzadkich Medycznej Racji Stanu, zwracając uwagę na trudną sytuację części pacjentów z wrodzonym obrzękiem naczynioworuchowym (HAE) - rzadką chorobą genetyczną, charakteryzująca się nawracającymi bolesnymi podskórnymi lub podśluzowymi obrzękami, mogącymi stanowić zagrożenie życia, gdy dotyczą okolic krtani, twarzy, brzucha czy narządów płciowych.

- Profilaktyka obrzęku to gwarancja bezpieczeństwa chorych i ich aktywności. Istniejący od dwu lat program lekowy daje dostęp do owej skutecznej profilaktyki z zastosowaniem lanadelumabu lecz wymaga rozszerzenia o kolejne lokalizacje zagrażające życiu – twarz i genitalia. Dodajmy, że pacjenci włączeni do programu są praktycznie bezobjawowi, co pozwala uchronić ich przed bólem i wrócić do normalnego funkcjonowania bez poczucia zagrożenia.

Kolejną chorobą zagrażającą życiu i rujnującą aktywność pacjenta jest choroba otyłościowa. O dramacie swych pacjentów opowiedział prof. Mariusz Wyleżoł, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. Nadwaga i otyłość, otwierając drogę do 200 innych niebezpiecznych dla życia chorób, staje się poważnym wyzwaniem medycznym, społecznym i ekonomicznym. Zmniejszając oczekiwaną długość życia, utrudniając relacje międzyludzkie, zwiększając koszty opieki zdrowotnej i obniżając wydajność pracowników, choroba otyłościowa w konsekwencji obniża PKB, co bezpośrednio wpływa na kondycję ekonomiczną całego społeczeństwa.

- Program projektu pilotażowego KOS-BMI 30 PLUS obejmuje kompleksową opieką specjalistyczną pacjentów powyżej 18 rok życia z otyłością, przy wskaźniku masy ciała (BMI) 30 plus i co najmniej jednym z powikłań: stan przedcukrzycowy, cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, dyslipidemia, zespół metaboliczny. Mowa o programie będącym dla chorych szansą na leczenie przyczynowe i odmianę losu, dla społeczeństwa na oszczędności w systemie ochrony zdrowia, a dla gospodarki – na aktywność zawodową i produktywność tej populacji.

W jakim stopniu dostęp do najskuteczniejszych metod diagnostyki i terapii wpływa na rynek pracy zwrócił uwagę prof. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego przypominając, że dziś o 30% zmniejszyła się liczba osób z orzeczoną niepełnosprawnością w diagnozie stwardnienia rozsianego (SM).

- Towarzyszące chorobie nieleczonej, lub leczonej suboptymalnie: ból, spastyczność czy zmęczenie - ustępują dzięki dobrze skonstruowanym programom lekowym. Te stały się nie tylko dobrodziejstwem dla tych młodych ludzi, którzy żyją wśród nas z często wręcz niezauważalnymi objawami choroby, której diagnoza do niedawna była równoznaczna z orzeczeniem o niesprawności i rencie. Nasi pacjenci chcą pracować, podróżować, tańczyć i zakładać rodziny. Wspaniale, że dobrze leczeni – mogą to wszystko robić i wszyscy odnosimy z tego wymierne korzyści.

W Polsce mamy niepokojąco niski wskaźnik aktywności osób z niepełnosprawnościami. W grupie biernej zawodowo 1,2 mln to osoby chore lub niepełnosprawne. Postęp medycyny, nasza empatia, solidarność z nimi, to szansa by zmienić złe statystyki w trosce o satysfakcjonujące, pełne życie dla osób w kryzysie zdrowia i dla nas – zdrowych.

Prof. Gertruda Uścińska zadeklarowała gotowość opracowania raportu oceniającego wymierne dla gospodarki korzyści z otoczenia chorych optymalną, na jak najwcześniejszym etapie, świadczoną pomocą medyczną; z dostępem do najskuteczniejszych metod profilaktyki, diagnostyki, terapii i rehabilitacji.

Źródło: mat. prasowy

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Zobacz także