Wiceprezes NRPiP: Z niepokojem patrzę na poluzowanie obostrzeń

Mariola Łodzińska
- Nie zgadzam się na to, by skracać dystans czy zwiększać ilość osób na imprezach masowych - powiedziała Medexpressowi wiceprezes NRPiP Mariola Łodzińska.
Martyna Chmielewska 2020-07-24 15:25

Martyna Chmielewska: Epidemia koronawirusa ciągle zbiera śmiertelne żniwo. W tej chwili mamy 42038 zakażonych osób, 1655 osób zmarło. Ile pielęgniarek i położnych jest zakażonych? Ile z nich przebywa na kwarantannie?

Mariola Łodzińska: Na obecną chwilę nie mamy takich danych. Wystąpiliśmy z pismem do MZ z takim zapytaniem, ale jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Według danych, które otrzymaliśmy w czerwcu było 1659 zakażonych. Myślę, że obecnie jest ponad 2000 zakażonych pielęgniarek i położnych. A wszystko dlatego, że od czerwca rozwinęła się sytuacja epidemiologiczna jeśli chodzi o Śląsk.

M.Ch.: Ostatnio nastąpiło poluzowanie obostrzeń. Z projektu rozporządzenia Rady Ministrów wynika, że dystans społeczny zostanie skrócony z 2 do 1,5 metra. Na targach i konferencjach będzie mogło uczestniczyć więcej osób a na obiektach sportowych limit osób podwyższony zostanie o 50 procent. Jak Pani to ocenia?

M.Ł.: Patrzę na to z dużym niepokojem. Wiemy, że długi okres lock down”u negatywnie wpłynął na gospodarkę. Nie zgadzam się na to, by skracać dystans czy zwiększać ilość osób na imprezach masowych. Przykładowo na weselu, w którym uczestniczy 150 osób nie da się zachować dystansu. W mediach słyszymy, że nowe ogniska koronawirusa pojawiły się właśnie po weselu czy komunii, pogrzebach.

M.Ch.: Z jakimi problemami borykają się pielęgniarki w czasie pandemii? Czego im najbardziej brakuje?

M.Ł.: Pielęgniarki i położne skarżą się na hejt. Skarżą się na sąsiadów, którzy woleliby, aby pielęgniarki zmieniły miejsce zamieszkania. Sytuacja ta niekorzystnie wpływan na psychikę naszych koleżanek. Nauczyliśmy się już żyć w czasach pandemii i zaakceptowaliśmy koronawirusa. Pielęgniarki opiekują się w domach dość dużą grupą pacjentów, którzy zostali wypisani ze szpitali jednoimiennych. Pielęgniarki, idąc do domów, chcą uzyskać od rodziny rzetelne informacji odnośnie tego czy rzeczywiście pacjent nie miał kontaktu z osobą zarażoną. Nie zawsze domownicy mówią prawdę. Gdyby pielęgniarka wiedziała, że chory miał styczność z zakażoną osobą czy będącą na kwarantannie, to ubrałaby się w odpowiedni strój ochronny. Poza tym pielęgniarki narzekają na niemożność zarobkowania w drugim, innym miejscu pracy. Koronawirus obnażył nasz system ochrony zdrowia. Wszędzie brakuje pielęgniarek. Średnia wieku w naszej grupie zawodowej wynosi 52 lata.

PDF

Zobacz także