Co z zakazem łączenia pracy lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym?
Opublikowano 7 maja 2026 06:40
Z tego artykułu dowiesz się:
- Zmiany w łączeniu pracy w sektorze publicznym i prywatnym są nieuniknione. Lekarze przyznają, że obecne zasady wymagają przemyślenia, zwłaszcza w kontekście „funkcyjnych” specjalistów, takich jak kierownicy oddziałów.
- Większość lekarzy nie popiera całkowitego zakazu łączenia pracy. Zaledwie 15% badanych opowiada się za prostym zakazem, preferując rozwiązania, które sprzyjają transparentności i porządkowaniu systemu.
- Wyniki badania pokazują potrzebę rozdzielenia sektora publicznego i prywatnego. Blisko 75% lekarzy opowiada się za pełnym rozdzieleniem kolejek i harmonogramów, aby zapobiec patologiom związanym z łączeniem pracy.
- Oczekiwania finansowe lekarzy są wysokie. Dwie trzecie badanych chciałoby zarabiać co najmniej trzy średnie krajowe, co przy obecnych stawkach oznacza wynagrodzenie od 25 do 40 tys. zł brutto miesięcznie.
- Potencjalny zakaz łączenia pracy może przynieść zarówno korzyści, jak i zagrożenia. Lekarze przewidują, że mogłoby to prowadzić do wydłużenia kolejek i pogorszenia dostępności usług, ale jednocześnie zwiększyłoby przejrzystość systemu i zmniejszyło ryzyko wypalenia zawodowego.
W środę w Naczelnej Izbie Lekarskiej przedstawiciele samorządu lekarskiego zaprezentowali wyniki badania internetowego, w którym w ciągu tygodnia wzięło udział ponad 2,2 tys. lekarzy i lekarzy dentystów. Jak podkreślał prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr n. med. Łukasz Jankowski, tak duża liczba wypełnionych ankiet świadczy, że temat jest dla lekarzy bardzo ważny. Temat zakazu łączenia pracy w obu sektorach, jak mówił prezes NRL, nie jest nowy i politycy od lat, w różnych wariantach, wracają do tego rozwiązania, choć bez konkretów. I bez, jak się wydaje, oparcia na faktach i analizach – bo choć to rozwiązanie mogłoby rozwiązać część problemów, inne, prawdopodobnie, by się spotęgowały.
Wyniki badania, z którego raport został opublikowany, są jednoznaczne: prosty zakaz łączenia pracy w publicznym i prywatnym sektorze popiera 15 proc. lekarzy. – Wyniki badania PERSPEKTYWA 27 ukazują, że respondenci nie popierają prostego modelu pełnego zakazu łączenia pracy publicznej i prywatnej przez lekarza. Znacznie większą akceptację uzyskały rozwiązania porządkujące i sprzyjające transparentności – mówił dr n. med. Artur Białoszewski, ekspert NIL.
Blisko trzy czwarte badanych jest za pełnym rozdzieleniem kolejek, harmonogramów i rozliczeń. Ponad połowa akceptuje obowiązek jawnego zgłaszania wszystkich miejsc pracy. Powody są oczywiste, duża część lekarzy przyznaje, że w tej chwili model łączenia pracy w obu sektorach pociąga za sobą ryzyko patologii, na przykład dopisywania pacjentów „prywatnych” poza kolejką czy wykorzystywania publicznego sprzętu do prywatnych celów.
Samorząd zapytał też lekarzy, czy byliby skłonni zrezygnować z pracy w prywatnym sektorze. Największa grupa rozważyłaby taką decyzję, jednak pod wieloma warunkami. Jakimi? Dwie trzecie badanych oczekuje wynagrodzenia w wysokości minimum trzech średnich krajowych, przy czym dla 40 proc. lekarzy oznacza to wynagrodzenie minimalne 25–40 tys. zł brutto. Jednak finanse to nie wszystko - prawie połowa lekarzy oczekiwałaby znaczącego zmniejszenia biurokracji i „rozsądnej liczby pacjentów”, czyli norm zatrudnienia, lekarze chcieliby też jasnych zasad i korzystnego finansowana dyżurów i nadgodzin oraz lepszej ochrony prawnej medyków.
Jeśli politycy zdecydowaliby się na wariant pełnego zakazu łączenia pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia, większość lekarzy przewiduje negatywne skutki przede wszystkim dla pacjentów, ale też podmiotów leczniczych: wydłużenie kolejek, pogorszenie dostępności i zagrożenie ciągłości opieki z jednej strony, z drugiej – pogłębienie problemów z obsadą oddziałów szpitalnych i poradni. Byłyby też plusy takiego rozwiązania: większa przejrzystość kolejek (korzyść dla pacjentów) oraz mniejsze ryzyko wypalenia zawodowego spowodowanego przepracowaniem (korzyść dla lekarzy).












