Krótsza droga do zawodu położnej? Samorząd mówi „nie”
Opublikowano 1 czerwca 2026 16:03
Z tego artykułu dowiesz się:
- Controwersyjna reforma kształcenia położnych - Ministerstwo Zdrowia proponuje likwidację odrębnych studiów licencjackich na kierunku położnictwo, co wywołuje obawy o przyszłość tego zawodu.
- Eksperci alarmują - Zmiany w systemie kształcenia mogą prowadzić do niedoboru położnych, gdyż skrócenie programu nauczania może zniechęcić przyszłych absolwentów.
- Samorząd pielęgniarek i położnych sprzeciwia się reformie - Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych podkreśla, że nie ma zgody na zmiany i apeluje o utrzymanie odrębności ścieżek kształcenia.
- Brak młodej kadry - Ekspertki zwracają uwagę, że wiele położnych wkrótce przejdzie na emeryturę, co może doprowadzić do kryzysu w tej profesji.
- Potrzeba pilnych zmian - Aby zapewnić przyszłość położnictwa, konieczne są reformy w kształceniu, które umożliwią młodym absolwentom zdobycie zawodu i rozwój kariery.
Projekt, przedstawiony dwa tygodnie temu przez resort zdrowia i skierowany do konsultacji publicznych przewiduje, że kwalifikacje zawodowe będzie można uzyskiwać po ukończeniu studiów I stopnia na pielęgniarstwie, następnie stażu podyplomowego i dodatkowego, trwającego co najmniej 18 miesięcy (minimum 3000 godzin) kształcenia z zakresu położnictwa. Projekt od razu wywołał gigantyczną burzę: gromy posypały się na resort zdrowia, ale też – ze strony położnych – na ich własny samorząd, który oskarżono o niedopilnowanie prac nad projektem na ich wstępnym etapie. Takim wnioskom sprzyjało stanowisko MZ, które sugerowało, że zmiany są wprowadzane za zgodą a wręcz na wniosek środowiska.
Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. pielęgniarek i położnych jednoznacznie podkreśliła jednak, że zgody na takie rozwiązanie ze strony samorządu pielęgniarskiego nie ma i nie będzie. Izba chce utrzymania w ustawie zachowania pełnej odrębności ścieżek kształcenia pielęgniarki i położnej, zgodnie z uchwałą Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych z 2023 roku. Łodzińska poinformowała, że samorząd wspiera uruchomienie i rozwój tzw. krótkiej ścieżki kształcenia, która po studiach położniczych umożliwiłaby zdobycie zawodu pielęgniarki. Do tej pory taka ścieżka jest przewidziana tylko dla pielęgniarek (ale żadna z uczelni jej nie oferuje). Do tego, by możliwa była po studiach położniczych, potrzeba jednak zmian w unijnej dyrektywie – starania w tej sprawie już ruszyły.
Dr n. med. Barbara Kotlarz, reprezentująca stanowisko położnych, zwróciła uwagę wróciła uwagę, że ministerialny projekt ustawy zakłada skrócenie programu 4 720 godzin do 3 tysięcy realizowanych w 18 miesięcy. - Oznacza to konieczność zrealizowania około 2/3 dotychczasowego programu nauczania w czasie skróconym o połowę. Położnictwo już należy do bardzo trudnych studiów. Skrócenie ich o połowę przy zachowaniu 2/3 godzin sprawi, że będą jeszcze trudniejsze – stwierdziła, dodając, że jest też problem z podwójnym PWZ. Osoba, która przez pięć lat nie wykonuje swojej profesji, musi odnowić PWZ. - Co stanie się z uprawnieniami pielęgniarskimi osób, które po ukończeniu dodatkowego kształcenia zdecydują się wykonywać tylko zawód położnej? – pytała. Ta wątpliwość stawia pod dużym znakiem zapytania „dwuzawodowość”, która w opinii MZ, ma być atutem propozycji.
W opinii ekspertki skomplikowanie i utrudnienie ścieżki kształcenia może się skończyć tym, że za kilka lat położnych zacznie brakować. - Jest bardzo duże ryzyko, że położnych wkrótce nie będzie. W kolejnych latach zaczną odchodzić z zawodu emerytki, co spowoduje lukę, a nowych absolwentów nie będzie wystarczająco i położne będą zastępowane pielęgniarkami. I to niestety doprowadzi do degradacji zawodu – wskazywała dr Kotlarz.
Opinię tę podzieliła prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, konsultantka krajowa w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, która podkreśliła że wśród 13 tys. bezrobotnych położnych aż 40 proc. stanowią osoby z uprawnieniami emerytalnymi. Jest w tej grupie też duża grupa osób realizujących studia II stopnia. - Nie możemy przekłamywać rzeczywistości, mówiąc, że są to bezrobotne położne – podkreśliła, dodając że również wśród pracujących położnych ok. 40 proc. ma uprawnienia emerytalne. - Jeżeli nie zapewnimy napływu młodej kadry, to nie będzie zastępowalności pokoleń i do końca 2030 roku w niektórych województwach znikną aktywne zawodowo położne - przestrzegała.











