Czy dzięki tzw. rozporządzeniu sklepikowemu polskie dzieci będą mniej otyłe? M.in. o tym z dietetyczką Agnieszką Ślusarską-Staniszewską rozmawia Alicja Dusza.
Czy jest Pani zwolenniczką rozporządzenia sklepikowego?
Tak, jestem zwolenniczką tego rozporządzenia. Z tego względu, ze placówki naukowe i dydaktyczne jak szkoły i przedszkola powinny mieć spójność przekazu tzn. jeżeli uczymy prawidłowego żywienia, to nie możemy jednocześnie w sklepikach na terenie tych placówek, oferować tego, co nie jest zgodne z tym, co przekazujemy. Oczywiście, żywienie w szkole to ok. 75 proc. żywienia dobowego. Jeżeli ktoś ma taką wolę by jeść słodycze i dawać je dzieciom, co oczywiście nie jest całkowicie zakazane, to niech właśnie rodzice o tym decydują.
Czy ta przysłowiowa drożdżówka jest rzeczywiście taka zła? Czy ona jednak powinna być dozwolona?
Ona jest dość kontrowersyjna. Wszystko jest dozwolone w niedużych ilościach. Problem jest tylko taki, ze jeżeli dzieci mają do wyboru drożdżówkę i kanapkę, to wybiorą to pierwsze. Bo jednak słodki smak stymuluje nasz ośrodek nagrody, poprawia nam trochę nastrój i jest po prostu smaczne, co przemawia do dzieci. Drożdżówka będzie, moim zdaniem, bardziej kusić niż kanapka, jeśli damy dziecku tego typu wybór. Jeżeli chcemy, żeby dzieci się zdrowo odżywiały, to za tym powinna pójść przede wszystkim edukacja i uświadamianie. Ustawa powinna była być poparta jeszcze głębszymi warsztatami edukacyjnymi dla rodziców i dzieci, a przede wszystkim personelu szkolnego. Bo to Panie kucharki w tej chwili mają największy problem z wcieleniem zaleceń w życie. Powinny ruszyć zaplanowane ogólnopolskie programy edukacyjne dla dzieci, nauczycieli, intendentów wszystkich poziomów szkolnictwa. Powinny być przygotowane strony internetowe, narzędzia edukacyjne, informatory, ulotki dla wszystkich grup, których dotyczy ta zmiana.
Problemem jest chyba też to, że niektóre sklepiki zniknęły całkowicie bo tu zabrakło może finansowania albo wsparcia?
Możliwe, ale dlatego powinno to być inaczej wprowadzone, poparte wcześniejszymi rozmowami czy to z dyrektorami czy nauczycielami.