Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Dlaczego nie strajkujemy?

MedExpress Team

Grażyna Rogala-Pawelczyk

Opublikowano 18 grudnia 2013 10:20

Z różnych stron, także z mediów, słyszę nawoływania o strajk pielęgniarek. “Dlaczego pielęgniarki nie strajkują, mają przecież tyle powodów?”, troszczy się o nasze sprawy ten i ów. Było by to budujące, gdyby faktycznie chodziło o docenienie pracy pielęgniarek, które stanowią najliczniejszą medyczną grupę zawodową. Strofującym nas za brak zdecydowanego sprzeciwu chodzi jednak o coś innego.
Dlaczego nie strajkujemy? - Obrazek nagłówka

Z różnych stron, także z mediów,  słyszę nawoływania o strajk pielęgniarek. “Dlaczego pielęgniarki nie strajkują, mają przecież tyle powodów?”, troszczy się o nasze sprawy ten i ów. Było by to budujące, gdyby faktycznie chodziło o docenienie pracy pielęgniarek, które stanowią najliczniejszą medyczną grupę zawodową. Strofującym nas za brak zdecydowanego sprzeciwu chodzi jednak o coś innego.

Marzy się im, że strajkujące pielęgniarki staną się koniem trojańskim, którego pojawienie się u bram URM-u lub Sejmu zmusi Premiera do odwołania Ministra Zdrowia.  W wyobraźni widzą już tłum czepków i słyszą dramatyczne relacje kobiet o tym, jak poczuciu misji oderwały się od lepienia przedświątecznych pierogów i kołysek własnych dzieci, o łóżkach pacjentów nie wspominając, by wystąpić jako reprezentacja całego Narodu. Stać się jego głosem głośno i zdecydowanie domagającym się dymisji szefa resortu.

Jest w tym pewna logika, bo kto jak kto, ale my, pielęgniarki, potrafimy się zorganizować jak chyba żadna inna grupa zawodowa. Sposób, w jaki wychodzimy ze swoimi postulatami na ulice doceniają nawet wyczuleni na formę artyści.  „Pielęgniarki walczyły o to, o co powinien błagać je polski rząd – żeby przez skandalicznie niskie płace nie były zmuszone do emigracji. Nigdy nie widziałam protestu zorganizowanego z taką godnością i z taką inwencją. Nienagannie ubrane siostry co godzinę ustawiały się w szereg i szły Alejami Ujazdowskimi, skandując hasła i uderzając pustymi plastikowymi butelkami. Towarzyszyły temu syreny. To był język, który miał swój rytm, swoją strukturę i dramatyczny wyraz” – tak opisała poprzedni protest Joanna Rajkowska (artystka, która dała Warszawie palmę na Rondzie de Gaulle’a), zaznaczając, że „Zazwyczaj desperacja przeradza się w chaos, tu uzyskała niewiarygodną, precyzyjną strukturę opartą na dźwiękach”.

Gdybyśmy zdecydowały się na tak zorganizowany protest, zapewne tym razem osiągnęłybyśmy cel. W spektakularnym widowisku, w błysku reporterskich fleszy odszedłby ten, którego – mimo fatalnych ocen jego pracy – nie zmiotła niedawna rekonstrukcja rządu i któremu Premier co prawda grozi palcem, ale daje długi czas na poprawę.

Tylko czy jest to nasz, pielęgniarek i pozostających pod naszą opieką pacjentów, cel? Dlaczego publicyści i politycy z opozycji,  niemający innego pomysłu na uzdrowienie sytuacji jak odwołanie szefa resortu, oczekują, że naszymi rękoma zmiotą z politycznej areny jednego polityka, by na jego miejsce pojawił się inny? Dlaczego oczekują od nas, że staniemy się ślepym narzędziem w ich rękach? W tych gromadnych nawoływaniach o odwołanie Bartosza Arłukowicza ze stanowiska Ministra Zdrowia nie pada przecież żadne nazwisko następcy lub następczyni z superprogramem gwarantującym natychmiastową poprawę. Nie widać na horyzoncie żadnego Mojżesza, który suchą stopą przeprowadzi nas – pielęgniarki, lekarzy, pozostałych pracowników medycznych, a przede wszystkim pacjentów – przez morze potrzeb, zaniechań, braku środków, błędnych decyzji kilku ekip rządzących, zmian demograficzno-ekonomicznych. W tym zgiełku nawoływań o szybki cud uzdrowienia jednym cięciem, my pielęgniarki – z właściwą naszej profesji powściągliwością – mówimy, że proces zdrowienia wymaga czasu i spokoju. Dlatego wolimy trudne, żmudne i często frustrujące brakiem postępów rozmowy na konkretne tematy: stawki w opiece długoterminowej, warunki pracy, obsady, zasady kształcenia niż strajk, w którym jedyną stawką miałaby być zmiana na ministerialnym fotelu. Jednak i nasza cierpliwość ma swoje granice. Gdy zostaną naruszone, nic nas nie powstrzyma, żeby wyjść na ulice. Wyjdziemy jednak pod własnym sztandarem i z własnymi hasłami. Czas, w którym ofiarnie braliśmy na siebie cudze zadania, właśnie minął.

 

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Zobacz także

Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Słowa, które stają się czynami. O brutalizacji życia publicznego

29 sierpnia 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Czy rekonstrukcja dotknie Ministerstwa Zdrowia?

21 lipca 2025
marek derkacz
14 lutego 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Na ratunek ratownikom

28 stycznia 2025
Katarzyna-Czyzewska-nowe2
WAŻNE Katarzyna Czyżewska

Prognoza na 2025 rok: o możliwych zmianach w prawie ochrony zdrowa

15 stycznia 2025
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Prof. Wiesław W. Jędrzejczak

Nobel dla robaczka

10 października 2024
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
prof. Wiesław W. Jędrzejczak

75 lat polskiej hematologii

9 października 2024