Zanik instynktu
Opublikowano 13 kwietnia 2026 08:38
Mamy trwogę z powodu wymierania Polaków a jest to zjawisko ciekawe także biologicznie. W końcu organizmy żyją głównie po to, aby przekazać swoje geny potomstwu. Załatwia to instynkt i fakt dość masowej rezygnacji z realizacji tego celu jest niewątpliwe zaskakujący.
Czas pomiędzy powszechnym poczuciem, że przyszłość zależy również od ilości potomstwa (mój Dziadek patriota mawiał: „nas musi być więcej niż Niemców” i razem z Babcią odchowali dziesięcioro) a obecnym uznaniem, że ważniejsza jest kariera zawodowa i doraźne przyjemności niż potomstwo jest zbyt krótki, aby nastąpiły zmiany genetyczne, które mogłyby to wyjaśnić.
Model, w którym samice rezygnują z wytwarzania potomstwa i przejmują role (praca i walka) dawniej samcze sprawdził się najlepiej u pszczół, gdzie rozrodczość pozostawiono jako główne zadanie tylko jednej koleżance (zwanej królową) i zostawiono jej pojedynczego bezbronnego samca, aby ją zapładniał. A pozostałe „panny” robią kariery zawodowe (robotnice), a jak trzeba to bronią i są w tym lepsze. Ale ze względu na uwarunkowania biologii nie można tego modelu przenieść bezpośrednio do naszego gatunku, chociaż zapewne niektóre ludzkie „trutnie” odnalazłyby się w tej roli.
Teoretycznie, ludzie bardziej utalentowani i bogatsi powinni mieć więcej dzieci, gdyż mają do przekazania lepszy materiał genetyczny i mogą zapewnić środki na utrzymanie większej „gromadki”. Ale, jakoś to nie działa.
Kiedyś, śledząc PRL-owskie tempo wzrostu polskiej populacji przewidywano, że obecnie będziemy liczyć ponad 50 milionów. Nic takiego się nie stało. Wydaje się, że dla Polaków liczba 38 milionów to było maksimum i teraz powoli wracamy do wyjściowych 25 milionów z 1945 roku.
Ale dzieje się tak nie tylko w Polsce. W niemal wszystkich ludzkich społecznościach w miarę bogacenia się zanika instynkt przedłużenia gatunku.
Tematy
Wiesław W. Jędrzejczak






