Migrena: Na tle Europy i świata Polki są w złej sytuacji
Opublikowano 21 kwietnia 2026 07:40
Z tego artykułu dowiesz się:
- Migrena to nie tylko ból głowy – to poważne schorzenie, które może wykluczyć z życia zawodowego i społecznego, dotykając nawet 15-20% kobiet w Polsce.
- Bariera w dostępie do leczenia – pacjenci napotykają trudności w uzyskaniu szybkiej pomocy neurologicznej, a wiele leków przerywających atak migreny nie jest refundowanych.
- Rodzinne przekonania dotyczące migreny – wiele kobiet sądzi, że cierpienie to naturalna część życia, co prowadzi do opóźniania szukania skutecznej pomocy.
- Przewlekła migrena dotyka 5% pacjentów – to stan, w którym ból głowy występuje 15 dni w miesiącu, co znacząco obniża jakość życia i wymaga specjalistycznego leczenia.
- Edukacja i wsparcie są kluczowe – zachęta do otwartego mówienia o migrenie oraz walka o prawa pacjentek mogą przyczynić się do poprawy sytuacji w Polsce.
Migrena często bywa bagatelizowana i traktowana jak zwykły ból głowy. Gdzie w tej ścieżce pacjentki, od pierwszych objawów do otrzymania skutecznego leczenia system zawodzi najbardziej?
Przede wszystkim system zawodzi w rozpoznawaniu i zgłaszalności. Pacjentki rzeczywiście krępują się mówić o migrenie, ale z drugiej strony mamy też lekarzy, którzy uważają, że to nie jest na tyle poważny temat, by o niego pytać. Dlatego najbardziej zachęcam do przyznawania się, mówienia o problemie oraz szukania porady i pomocy, bo jeżeli pacjent nie zapyta, to najczęściej nie zostanie o to zapytany.
Poza tym wiele kobiet uważa, że skoro matka, ciotka i babcia miały takie bóle głowy, to jest to część życia. Bardzo często spotykają się z odpowiedzią: „to tylko ból głowy, trzeba to przecierpieć”. Niestety, taką poradę słyszą również od lekarzy. A to nie jest tak, że musimy cierpieć. Migrena nie jest zwykłym bólem głowy – to naprawdę duże cierpienie, które dotyczy całego mózgu. To nadwrażliwość na bodźce, trudność w adaptowaniu się do nowych, trudnych czynników oraz ciężkie ataki bólu, którym towarzyszą mdłości, wymioty i nadwrażliwość na światło, dźwięki czy zapachy. Objawy te wyłączają z normalnego funkcjonowania zawodowego, rodzinnego i społecznego, a nawet wpływają na karierę życiową.
Pierwsza rzecz: notować objawy, nie nadużywać leków na własną rękę i potwierdzić rozpoznanie. Naprawdę jest dziś wiele szkoleń dla lekarzy POZ, więc powinni oni umieć rozpoznać migrenę. Tymczasem nadal spotykamy się z sytuacjami, w których pacjenci nie otrzymują nawet podstawowych leków do przerywania ataku migreny bez zaświadczenia od neurologa – co jest przesadą.
Jak wygląda w Polsce leczenie migreny i czy są jakieś bariery w dostępie do skutecznego leczenia?
Największą barierą jest dostęp do neurologa – bardzo długa ścieżka, nie mówiąc już o poradniach leczenia bólu głowy. Istnieje też bariera finansowa, choć warto zauważyć, że pacjentki często wydają duże pieniądze na niesprawdzone suplementy, różnego rodzaju „cudowne” terapie czy wizyty u specjalistów, którzy nie zawsze są potrzebni. Na tym tle koszt leków przerywających atak nie wydaje się największym obciążeniem. Problemem jest natomiast to, że jesteśmy wyraźnie w tyle na tle Europy. Polska należy do niechlubnych wyjątków, gdzie praktycznie żaden lek przerywający atak migreny nie jest refundowany, a dostęp do nowoczesnych terapii profilaktycznych jest bardzo ograniczony.
Może 5% pacjentek z najcięższymi migrenami dotrze do programu lekowego B133, zatwierdzonego przez NFZ, gdzie mogą mieć dostęp bezpłatny do nowych terapii. Płatny dostęp robi się relatywnie tańszy, bo też mogą lekarze ordynować takie terapie, które podaje się raz na miesiąc czy raz na trzy miesiące, ale ich koszt to jest około 1200-1500 zł miesięcznie.
W takiej sytuacji nie każdego będzie stać na takie leczenie. Jak duży to jest problem? Bo o migrenie też się zwykło mówić, że to jest choroba rzadka, ale chyba tak nie jest...
To jedna z najczęstszych przyczyn wizyt lekarskich, zwłaszcza u neurologów. Migrena dotyczy co najmniej 15–20% kobiet i około 7% mężczyzn. Mężczyźni często w ogóle wstydzą się mówić o migrenach nawet, kiedy one są ciężkie, a dotyczą one bardzo młodych mężczyzn, zaczynają się nawet już w wieku przedszkolnym. Trzeba też zwracać uwagę na choroby współistniejące, takie jak choroba lokomocyjna, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lękowe czy depresja, które są powiązane z migreną i mogą być skutkiem ciężkich ataków bólu głowy.
Zapewne wśród tych tysięcy osób, o których pani mówiła, ta migrena ma różne oblicza?
W Polsce to problem co najmniej 3 milionów osób. Jeśli doliczymy mężczyzn, mówimy o znaczącej części populacji. To osoby w wieku największej aktywności życiowej i zawodowej – zakładające rodziny, wychowujące dzieci – dlatego skala problemu jest ogromna. Warto też zwrócić uwagę na migreny okołomenopauzalne oraz fakt, że ponad 50% napadów występuje w okresie okołomiesiączkowym. To ważny obszar współpracy z ginekologami i lekarzami rodzinnymi, ale także edukacji kobiet. Nie powinny one przyjmować leków „na oślep”, ponieważ łatwo o uzależnienie, a nadużywanie leków może prowadzić do uszkodzenia nerek, wątroby i innych powikłań.
A czym jest migrena przewlekła?
To stan, w którym występuje ponad 4–6 napadów migreny, a dodatkowo inne bóle głowy, i kiedy przez ponad 15 dni w miesiącu pacjentka odczuwa ból głowy. Dotyczy to około 5% osób z migreną. Dla tej grupy przewidziano program lekowy B133, dostępny obecnie w około 40 ośrodkach w Polsce. Ale jest to program, do którego trudno się dostać, który ma też swoje wymagania i z tego co wiem, ostatnio spotyka się on z dużymi problemami, bo jest bardzo ograniczany i często pacjentki, które miały świetną odpowiedź na leczenie są pozbawione możliwości jego kontynuacji.
Czyli tych barier w dostępie do leczenia jest znacznie więcej i często są podyktowane ograniczeniami programu lekowego...
Tak, programy lekowe mają wiele ograniczeń – to problem na całym świecie. Ale chcę powiedzieć, że na tle Europy i całego świata Polki nie są w dobrej sytuacji. Uważam, że powinny walczyć o swoje prawa: do diagnostyki i do dostępu do skutecznego leczenia. Mamy naprawdę bardzo szybko rozwijające się nowe leki i nowe terapie, które są niezwykle obiecujące.













