Przełom w leczeniu glejaka po 20 latach. „Mamy zielone światło"
Opublikowano 16 marca 2026 07:55
Z tego artykułu dowiesz się:
- Nowa terapia molekularna może zrewolucjonizować leczenie glejaka, po ponad 20 latach stagnacji w dostępnych opcjach terapeutycznych.
- Odkrycie „pięty achillesowej” nowotworu otwiera drzwi do skuteczniejszego leczenia pacjentów z mutacją genu IDH.
- Nowy lek może znacząco opóźnić konieczność stosowania chemioterapii i radioterapii, oferując pacjentom lepszą jakość życia.
- W przypadku młodszych pacjentów, napad padaczkowy może być pierwszym sygnałem choroby – jak zatem wczesna diagnoza wpływa na dalsze leczenie?
Ścieżka pacjenta z glejakiem najczęściej rozpoczyna się od momentu pojawienia się objawów neurologicznych. Jak wyjaśnia prof. Sergiusz Nawrocki, u młodszych osób pierwszym sygnałem choroby bywa napad padaczkowy, natomiast u starszych pacjentów objawy mogą być bardziej niespecyficzne. – Rozpoznanie stawia się najczęściej po wystąpieniu objawów. U młodych osób często jest to napad padaczkowy, u starszych różne objawy neurologiczne, czasem niespecyficzne, takie jak ból głowy czy wymioty – mówi ekspert. Podstawą diagnostyki jest badanie obrazowe, przede wszystkim rezonans magnetyczny. – Złotym standardem jest rezonans magnetyczny. Jeżeli istnieje wysokie prawdopodobieństwo glejaka, pacjent trafia na oddział neurochirurgiczny, gdzie - w miarę możliwości - wykonuje się operację. Jeśli operacja nie jest możliwa, wykonuje się biopsję – wyjaśnia prof. Sergiusz Nawrocki. Po potwierdzeniu rozpoznania w badaniu histopatologicznym rozpoczyna się dalszy etap leczenia. W części przypadków, szczególnie u młodych pacjentów po radykalnej operacji, możliwa jest jedynie obserwacja. U większości chorych konieczne jest leczenie uzupełniające. – W zależności od stopnia złośliwości stosuje się różne dawki radioterapii i różne schematy chemioterapii – tłumaczy ekspert.
Jak podkreśla prof. Sergiusz Nawrocki, przez ponad 20 lat w leczeniu glejaków nie pojawiały się nowe, skuteczne terapie. Sytuację może zmienić nowy lek ukierunkowany molekularnie. – Rzeczywiście od ponad 20 lat nie mieliśmy żadnego nowego skutecznego leku. Ten, o którym teraz mówimy, jest przeznaczony dla chorych, którzy mają określoną cechę w komórkach guza – mutację genu IDH. Ten lek otwiera nowe możliwości – mówi. Terapią może zostać objęta stosunkowo niewielka grupa pacjentów. – Dotyczy chorych z glejakami drugiego stopnia złośliwości, którzy po operacji nie wymagają intensywnego leczenia radioterapią i chemioterapią. Można powiedzieć, że to taka furtka – pokazuje, że wreszcie udało się znaleźć „piętę achillesową” tego nowotworu – podkreśla prof. Nawrocki.
To daje wreszcie pewne zielone światło, bo do tej pory był to jeden z najtrudniejszych nowotworów, w którym przez ponad 20 lat nie pojawiały się przełomowe terapie – prof. Sergiusz Nawrocki.
Jedną z potencjalnych korzyści nowej terapii jest możliwość odsunięcia w czasie konieczności zastosowania radioterapii i chemioterapii. – Pacjenci, którzy mogliby otrzymać ten lek, to osoby po radykalnej operacji, o stosunkowo dobrym rokowaniu. Terapia ma potencjał, by wydłużyć czas do momentu, w którym konieczne będzie zastosowanie radioterapii – wyjaśnia ekspert. Jak dodaje, jest to szczególnie istotne, ponieważ leczenie to wiąże się z obciążeniem dla pacjentów. – Radioterapia i chemioterapia mają swoje działania niepożądane. Ten lek może znacząco wydłużyć okres bez konieczności stosowania tych terapii, często nawet o wiele lat. To oznacza dłuższy czas bez kolejnego trudnego etapu leczenia – podsumowuje prof. Nawrocki.












