To, czego nie widać, kosztuje najwięcej
Opublikowano 10 czerwca 2026 08:44
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego niepełne dane mogą prowadzić do katastrofalnych skutków w finansowaniu terapii w Polsce? Odkryj, jak brak pełnej analizy kosztów wpływa na decyzje dotyczące zdrowia publicznego.
- Jakie są realne koszty chorób, które nie są uwzględniane w sprawozdaniach NFZ? Dowiedz się, ile tak naprawdę kosztują społeczeństwo choroby takie jak rak piersi czy choroby siatkówki.
- Czemu innowacje w medycynie mogą uratować nie tylko zdrowie pacjentów, ale i gospodarkę? Zrozum, jak choroby wpływają na wydajność w pracy i jakie konsekwencje mają dla pracodawców.
- Jakie zmiany w podejściu do finansowania ochrony zdrowia mogą przynieść korzyści społeczne? Poznaj postulaty ekspertów dotyczące bardziej efektywnego zarządzania funduszami zdrowotnymi.
- Co zrobić, aby lepiej oceniać wartość społeczno-ekonomiczną innowacji w ochronie zdrowia? Odkryj, dlaczego decyzje powinny być podejmowane na podstawie danych, a nie tylko intuicji.
- Często rozmawiamy o tym, ile NFZ wydaje na ochronę zdrowia, o cenach leków i świadczeń. Tymczasem kosztów społeczno-ekonomicznych chorób nie podsumowujemy w sprawozdaniach NFZ i analizach AOTMiT. A przecież ponoszą je pacjenci, ich rodziny, pracodawcy i całe społeczeństwo - wskazał Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, podczas konferencji „To, czego nie widać, kosztuje najwięcej", zorganizowanej przez Modern Healthcare Institute 8 czerwca br.
W raportach opracowanych przez firmę EconMed Europe i wydanych przez Fundację Zdrowia Publicznego po raz pierwszy policzono te koszty dla dwóch obszarów terapeutycznych: raka piersi i chorób siatkówki AMD i DME.
Realne choć ukryte straty finansowe
- Perspektywa NFZ jest dosyć krótkowzroczna. Fundusz liczy, ile na pacjenta wyda w określonym czasie. Tymczasem w przypadku raka piersi to zaledwie 20 proc. wszystkich kosztów choroby, a w chorobach siatkówki oka AMD i DM - 8 proc. – wylicza dr Michał Seweryn, specjalista zdrowia publicznego i epidemiologii, współautor raportów „Systemowa analiza opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem piersi w Polsce" i „Systemowa analiza leczenia pacjentów z chorobami siatkówki AMD i DME w Polsce".
Autorzy raportu oszacowali całkowite koszty raka piersi w 2024 r. dla leczących się 231 tys. chorych na 18 mld zł, z czego 75 proc. to te wynikające z utraconej produktywności. Koszty ponoszone przez NFZ stanowiły zaledwie 20 proc.
W przypadku chorób siatkówki oka AMD/DME, na które w 2024 r. leczyło się prawie 300 tys. osób, koszt oszacowano na niespełna 9,5 mld zł, z czego 85 proc. to były koszty pośrednie. Z 9,5 mld zł wydatki NFZ stanowiły tylko 8 proc. Aż 30 proc. aktywnych zawodowo pacjentów i 10 proc. ich opiekunów zredukowało swój czas pracy zawodowej z powodu tej choroby.
Innowacje tarczą antykryzysową dla pracodawców i gospodarki
Eksperci podkreślali, że choroba jednego człowieka nigdy nie jest jego prywatną sprawą, bo uruchamia lawinę w całym jego otoczeniu. Dla pracodawcy to konieczność organizacji zastępstw, spadek wydajności i jakości, opóźnienia, czasem odejście cennych pracowników, co wiąże się z kosztami rekrutacji oraz długim wdrażaniem i szkoleniem nowo zatrudnionych.
Zdaniem Anny Gołębickiej, ekonomistki, strateżki zarządzania i komunikacji, ekspertki Centrum im. Adama Smitha, wartość pracy nie jest w Polsce wystarczająco doceniana, aby inwestować w powrót po chorobie do obowiązków zawodowych. - Wypychamy chorego na zwolnienie i system ma go chwilowo z głowy. W 2020 r. było 290 mln dni absencji chorobowych. Tymczasem Norwegia będzie premiować lekarzy, którzy nie kończą swojej porady lekarskiej zwolnieniem lekarskim i zmuszać ich, by mocno uzasadniali wystawienie L4 - wskazała.
Poza systemem publicznym i pracodawcą gigantyczne koszty pośrednie ponoszą najbliżsi oraz sieć społeczna chorego. Dla opiekunów oznacza to przewlekły stres, brak snu i wysiłek fizyczny, co prowadzi do utraty zdrowia, produktywności i zarobków.
Inwestycja w zdrowie z najwyższą stopą zwrotu
Dr Jakub Gierczyński, ekspert systemu ochrony zdrowia, zwrócił uwagę, że inwestycje w zdrowie są odpowiedzią na wyzwania demograficzne. Przypomniał, że w 1950 r. przeciętna długość życia kobiety wynosiła 62 lata, a mężczyzny 56 lat. Po 75 latach u kobiet oczekiwana długość życia to 82 lata, u mężczyzn 75, czyli wzrost o 20 lat. - To jest sukces cywilizacyjny. Starzejące się społeczeństwo nie jest czymś negatywnym. Problemem są przedwczesne zgony i utrata zdrowia. W 2010 r. Polska miała 38,5 mln mieszkańców, w 2025 r. ponad 37 mln, czyli w przeciągu 15 lat straciliśmy milion sto tysięcy obywateli, co wynika przede wszystkim z nadumieralności, zgonów, których można uniknąć dzięki leczeniu i profilaktyce - poinformował.
- Gdyby Polska dotarła do średniej unijnej, jeżeli chodzi o zgony możliwe do uniknięcia dzięki profilaktyce, to moglibyśmy zredukować ich liczbę rocznie o 19 tys. Dzietności nie poprawimy, ale możemy uniknąć przedwczesnych śmierci, spowodować, że więcej pacjentów pozostanie na rynku pracy, będzie sprawować role społeczne żony, męża, matki, ojca, babci czy dziadka - wyliczał. Dodał, że value of statistical life służące do wyceny redukcji prawdopodobieństwa śmierci i wykorzystywane przez firmy ubezpieczeniowe do wypłaty odszkodowań, według OECD, wynosi w Polsce 6,6 mln $. - To znaczy, że biorąc pod uwagę PKB na głowę mieszkańca każdy obywatel potencjalnie może tyle wypracować - podkreślił.
Decyzje o wydatkach należy podejmować w oparciu o analizę kosztów
Eksperci zastanawiali się, co zrobić, by wartość społeczno-ekonomiczna innowacji była lepiej uwzględniana i odgrywała większą rolę w procesach decyzyjnych dotyczących finansowania ochrony zdrowia.
Dr Jakub Gierczyński apelował, aby liczyć koszty i podejmować decyzje na podstawie cyfr, a nie opinii.
Były wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, koordynator ds. analityki finansowej Wojskowego Instytutu Medycznego, proponował, aby porównywać innowacje do istniejących standardów leczenia oraz monitorować ich efektywność po wprowadzeniu.
Anna Gołębicka wskazała na konieczność zmiany paradygmatów. – Nie leczymy choroby, tylko walczymy o zdrowie. Trzeba postawić konkretne cele, bo mam wrażenie, że dziś głównym jest nieprzekroczenie deficytu w budżecie NFZ – powiedziała.
- Ważna jest umowa społeczna, czyli dogadanie się, co dajemy i ile za to. Jeśli idziemy do sklepu, to wiemy, co kupujemy i wtedy decydujemy się, czy będą to buty za 25 zł, czy za 125 zł – dodała. Zaznaczyła, że na tanie rzeczy stać tylko bardzo bogatych. - Więc nie patrzymy, co tańsze, ale co efektywniejsze - apelowała.
Tematy
innowacje medyczne / rodzina / gospodarka / koszty społeczno-ekonomiczne / Modern Healthcare Institute / pracodawcy / NFZ / finansowanie terapii / opieka onkologiczna / Michał Seweryn / wartość pracy / koszty / AMD / rak piersi / onkologia / leczenie chorób siatkówki / EconMed Europe / choroby okulistyczne











