Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner
Felieton

Małgorzata Solecka: „Walka o oddech”

MedExpress Team

Małgorzata Solecka

Opublikowano 11 kwietnia 2022 09:28

W Polsce nie było segregacji pacjentów w czasie pandemii, dla każdego zapewniliśmy łóżko a nawet respirator – przekonują politycy. Każdy z nich, każdy kto powtórzył to twierdzenie, a zwłaszcza premier i minister zdrowia, powinien – w ramach pokuty – nie tylko przeczytać, ale nauczyć się na pamięć fragmentów „dziennika czasów zarazy”, a raczej – drugiej jego części, czyli „Walki o oddech” Tomasza Rezydenta.
Małgorzata Solecka: „Walka o oddech” - Obrazek nagłówka

Może ten, z 30 marca 2021 roku, blisko apogeum wiosennej fali, napędzanej przez wariant brytyjski? „System pomocy przedszpitalnej nie istnieje. Może inaczej, istnieje formalnie na papierze, ale nie w rzeczywistości. Brak miejsc COVID-owych i zwykłych powoduje, że pacjenci, którzy powinni dostać pomoc, bardzo często jej nie otrzymują. (…) Historie, które słyszę od pacjentów i ich rodzin, mrożą mi krew w żyłach. Karetki potrafią przyjechać po kilkunastu godzinach, lub wcale, od wezwania. Chorzy ze skrajnie niską saturacją są zostawiani w domach, a ratownicy marzą o wewaniu do „uraz głowy po alkoholu” zamiast gorączka i duszność. SOR-y zamieniają się w punkty doraźnej i przedłużonej pomocy.” Autor, kilkanaście zdań dalej, przywołuje też konkretną historię: „Rano w trakcie odprawy przyjeżdża karetka, krążąca z chorym już kilka godzin. Pacjent sześćdziesięcioparoletni, a ambulans jest z miasta oddalonego o ponad 100 km. Dzwonili wcześniej, że pacjent w stanie krytycznym, będzie zaintubowany, tak jednak nie było. Chory jest nieprzytomny, przyjechali tu prosto z domu, odbijając się o braki miejsc w SOR-ach. Byli już po rozmowie z koordynatorem. My miejsce mamy na intensywnej sali, „zrobiło się” w nocy. Do tego chorego na COVID karetka była wzywana trzy razy, dwa razy w dniu wczorajszym, kiedy pacjent tracił świadomość w domy, przysypiał i bełkotał. Zmierzony wówczas cukier według kart pogotowia wynosił zaledwie 43 i 27 mg/dl – to skrajna hipoglikemia. Za każdym razem przyjeżdżał ZRM „P” – podstawowy i podawał glukozę, uzyskując poprawę stanu”.

Albo ten, z 19 kwietnia, gdy autor analizuje zasoby sprzętowe swojego oddziału, a raczej – dzieli się refleksją, że potrafi już obsługiwać niemal każdy respirator, jakim oddział dysponuje. „Może z wyjątkiem chińskich Amouli, których nie używamy, bo do wentylacji pacjentów się nie nadają. Dostaliśmy kilkanaście sztuk na przełomie listopada i grudnia, ale to nieużyteczny złom. Raz jeden awaryjnie próbowaliśmy podłączyć i respirator transportowy okazał się lepszym rozwiązaniem. Ten sprzęt nawet po oficjalnej kalibracji nie trzyma zadanych parametrów.” Sprzęt dostarczyła Agencja Rezerw Materiałowych – był to czas, gdy minister zdrowia chwalił się znaczącym powiększeniem bazy „łóżek respiratorowych”. W tym konkretnym szpitalu kilkanaście chińskich sztuk „szmelcu” (autor używa innego, bardziej dosadnego, określenia) kurzyło się w kącie szpitalnego korytarza.

„Walkę o oddech” czyta się jak thiller – trudnoodkładalny, ale jednak tak przerażający, że co jakiś czas, niekiedy nawet co kilka zdań, trzeba oderwać wzrok, sięgnąć po kubek z herbatą, popatrzeć za okno – minął przecież rok, znów jest wiosna – i uświadomić sobie, że to co prawda literatura faktu, ale „tylko” książka. Ogromną jej część stanowi wierny zapis dyżurów na oddziałach covidowych w jesiennej, zimowej i wiosennej fali 2020/2021 – kilka miesięcy wypełnionych pracą ponad ludzkie siły, przerażeniem pacjentów i ich rodzin, śmiercią, ale i zwycięsko zakończonymi bitwami o tytułowy oddech. Strona za stroną, przewijają się zwątpienie i nadzieja, wszystko utrwalone z perspektywy szpitala powiatowego. Mało, i dobrze, w tej książce jest tzw. publicystyki ogólnej – jeśli już autor wybiega poza szpitalne, oddziałowe, poletko, to raczej po to, by przywołać konkretne wypowiedzi, pisma, decyzje resortu zdrowia i rządu i zderzyć je z rzeczywistością, poddając osądowi zdrowego rozsądku i doświadczenia praktyka. To tylko wzmacnia przekaz.

Książka kończy się wraz z końcem wiosennej fali 2021 roku. Czytelnikowi pozostaje czekać na trzecią odsłonę, dziennik z jesieni i zimy 2021/2022. Miesięcy, które stanowiły dla personelu medycznego wyzwanie szczególnie ciężkie – gdy na oddziałach przyszło walczyć ze skutkami nie tylko COVID-19, ale i antyszczepionkowego nastawienia dużej części społeczeństwa. Ten wątek w „Walce o oddech” jest tylko zaledwie zamarkowany. A bez niego – opowieść o pandemii SARS-CoV-2 i walce z COVID-19 nie będzie pełna.

„Walka o oddech” Tomasz Rezydent, BookEdit, 2022. W 2021 roku ukazała się pierwsza książka autora, „Niewidzialny front”

Najważniejsze wydarzenia

Podobne artykuły

Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Zakupy covidowe. Coś tu pachnie

27 lutego 2024
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

2024 rok: Igrzyska będą. A chleb?

29 grudnia 2023
iStock-1210288082-polska-koronawirus-poland-covid19
29 marca 2023

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także