Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
banner

Ministerstwo Edukacji: trzeba mieć pomysł

MedExpress Team

Iwona Schymalla

Opublikowano 25 listopada 2014 08:48

Ministerstwo Edukacji: trzeba mieć pomysł - Obrazek nagłówka
O działalności Ministerstwa Edukacji Narodowej związanej z edukacją prozdrowotną z Tadeuszem Sławeckim, wiceministrem edukacji narodowej rozmawia Iwona Schymalla.

O działalności Ministerstwa Edukacji Narodowej związanej z edukacją prozdrowotną z Tadeuszem Sławeckim, wiceministrem edukacji narodowej rozmawia Iwona Schymalla. 

Czy mógłby Pan opowiedzieć o działaniach Ministerstwa Edukacji Narodowej, związanych z edukacją prozdrowotną?

Oczywiście. Nie są to programy, które mają charakter akcyjny tylko pracy ciągłej. Dam przykład: prawie dwa tysiące szkół promuje zdrowie. Od wielu lat dajemy tabliczki i certyfikaty szkołom spełniających określone kryteria w podstawach programowych. To jest ta esencja, którą szkoła musi realizować. Program „Bezpieczna szkoła” uczy zdrowego odżywiania, ratownictwa i udzielania pierwszej pomocy. Dobrze układa nam się współpraca z Ministerstwem Sportu, przypomnę, że ubiegły rok minął pod hasłem „szkoła ruchu”. Program przeszedł nasze oczekiwania, bo ponad cztery tysiące szkół nie tylko weszło na stronę internetową, ale żywo uczestniczyło w dyskusji o tym jak ograniczyć zwolnienia z WF, jak się dzielić fajnymi i pomysłowymi scenariuszami lekcji. Nie wszyscy wiedzą, że z czterech godzin WF połowa z nich może być przeznaczona na jakąkolwiek rekreację typu bieg przełajowy, pływanie, spacer, czy chociażby turystyka. Trzeba tylko mieć pomysł. Oczywiście mamy wielu sojuszników promocji zdrowego odżywiania. Pomocną będzie dla nas ustawa ograniczająca, nie chcę użyć słowa niedobrą żywność, bo dopuszczona na rynek jest dobra, ale niekoniecznie sprzyjającej prozdrowotnym działaniom wśród dzieci. Oczywiście nie mamy zamiaru ograniczać wpływu rodziców, bo ktoś pytał mnie czy mamy zamiar kontrolować plecaki dzieci, czy czasem nie ma w nim np. czekolady. Oczywiście, jeśli rodzic dziecku da czekoladę, nie będziemy interweniować, ale w szkole dajemy dziecku alternatywę np. zamiast chipsów ziemniaczanych – owocowe. Ale o to będzie się już martwił Instytut Żywności i Żywienia.

Kiedy będziemy zbierać plony kampanii prozdrowotnych, bo jednak statystyki pokazują, że jeśli chodzi o aktywność fizyczną i otyłość u dzieciaków, sytuacja nie wygląda dobrze.

Myślę, że to też kwestia badań. Optymistyczną informacją jest fakt, że osiem milionów Polaków w ciągu ostatnich pięciu lat rzuciło palenie. To nie jest przypadek tylko wynik kampanii w mediach i działań prozdrowotnych. Jeśli chodzi o otyłość, to problem jest złożony, bo to nie tylko kwestia braku ruchu. Dzisiaj młodzież ma inne priorytety, zamiast biegać czy grać w piłkę woli siedzieć przy komputerze. Jedno i drugie jest potrzebne, więc musimy zachęcić do pewnej równowagi. Ponadto odżywianie. Dziś dzieci mają dostęp do stołówki w szkole. Dobrze, by dziecko miało w niej posiłek pełnowartościowy. Program pt. Owoce w szkole ma wieloraki wymiar, bo zachęca do spożywania owoców i mleka. To istotne. Często dziecko po powrocie ze szkoły pyta mamę, dlaczego nie daje sałatki owocowej? Program uczy więc również rodziców. Sam się uczę, bo do tej pory w Ministerstwie Edukacji mieliśmy ciasteczka, natomiast od pewnego czasu zaproponowaliśmy marchewkę i warzywa. Proszę sobie wyobrazić, że chętniej pracownicy wyjadają marchewkę od ciasteczek. To też jest jakiś w tym kierunku ruch. 

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Zobacz także