Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Rewolucja w leczeniu fenyloketonurii? Sepiapteryna daje pacjentom szansę na normalne życie

MedExpress Team

Karolina Sobocińska

Opublikowano 8 lipca 2026 14:03

Innowacyjna farmakoterapia przy użyciu sepiapteryny może stać się przełomem dla chorych zmagających się dotychczas z rygorystycznym reżimem żywieniowym. W rozmowie z nami prof. dr hab. n. med. Maria Giżewska - kierownik Kliniki Pediatrii, Chorób Rzadkich i Medycyny Metabolicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, konsultant wojewódzka w dziedzinie pediatrii metabolicznej oraz wiceprzewodnicząca Komitetu Naukowego Europejskiego Towarzystwa Fenyloketonurii ESPKU - wyjaśnia biochemiczną istotę fenyloketonurii i podkreśla silną pozycję Polski w strukturach badań przesiewowych noworodków. Ekspertka wskazuje, że dla pacjentów odpowiadających na nową cząsteczkę wdrożenie leku oznacza rewolucyjną zmianę dotychczasowej jakości życia.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Innowacyjna farmakoterapia sepiapteryną może zrewolucjonizować życie pacjentów z fenyloketonurią, umożliwiając im większą swobodę w diecie. Dzięki nowym badaniom klinicznym, pacjenci mogą zwiększyć spożycie naturalnego białka, co było dotychczas niemożliwe.
  2. Fenyloketonuria, uwarunkowana genetycznie choroba, może prowadzić do poważnych uszkodzeń mózgu. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe, aby uniknąć nieodwracalnych zmian w funkcjach poznawczych pacjentów.
  3. Polska jest w europejskiej czołówce w diagnostyce noworodków, oferując badania przesiewowe w kierunku aż 36 chorób rzadkich. Taka wczesna identyfikacja jest kluczowa dla skutecznego leczenia fenyloketonurii.
  4. Sepiapteryna nie tylko poprawia działanie uszkodzonego enzymu, ale także koryguje metabolizm fenyloalaniny. U ponad 90% pacjentów odnotowano znaczny spadek stężenia toksycznego aminokwasu we krwi.
  5. Możliwość personalizacji terapii, łączącej dietę i farmakoterapię, otwiera nowe perspektywy dla pacjentów. Lekarka podkreśla, że każdy przypadek powinien być traktowany indywidualnie, co stanowi klucz do sukcesu w leczeniu tej trudnej choroby.

Fenyloketonuria to najczęściej występujący wrodzony błąd metabolizmu aminokwasów. Ta uwarunkowana genetycznie choroba, dziedziczona w sposób autosomalny recesywny, niesie za sobą dramatyczne konsekwencje dla układu nerwowego, jeżeli nie zostanie wcześnie zdiagnozowana. Profesor Maria Giżewska tłumaczy, że u podłoża tego schorzenia leży konkretna dysfunkcja biochemiczna na poziomie komórkowym: - Istota choroby polega na tym, że w hepatocytach nie zachodzi prawidłowo reakcja przemiany aminokwasu fenyloalaniny w tyrozynę. Dzieje się tak dlatego, że w organizmie pacjentów, w tych właśnie komórkach nie działa prawidłowo enzym hydroksylaza fenyloalaninowa, który jest zaangażowany w metabolizm fenyloalaniny.

Fenyloalanina trafia do organizmu człowieka wraz z każdym spożywanym białkiem pokarmowym. U osób chorych, ze względu na defekt i brak aktywności tego enzymu, jej poziom drastycznie rośnie, co uderza bezpośrednio w strukturę i funkcjonowanie mózgu. - Skutkiem tego jest wzrost stężenia niezmetabolizowanej fenyloalaniny we krwi, która dostaje się do wszystkich narządów i tkanek organizmu, a przede wszystkim przekracza barierę krew-mózg i w mózgu wykazuje bardzo trudne, wielokierunkowe, często nieodwracalne działanie neurotoksyczne. Na tym właśnie polega istota fenyloketonurii. Jest to choroba, która nierozpoznana wcześniej, nieleczona albo niedostatecznie kontrolowana powoduje wielokierunkowe, dramatyczne uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego chorych - ostrzega ekspertka.

Skutki braku odpowiedniej kontroli nad chorobą rzutują na całe późniejsze życie pacjentów, wywołując nieodwracalne zmiany poznawcze. Jak zauważa prof. Giżewska: - Osoby dorosłe z nieleczoną fenyloketonurią mają często jedne z najcięższych form niepełnosprawności intelektualnej, ale dodatkowo uszkodzone są inne funkcje neuropsychologiczne, szczególnie w zakresie tak zwanych funkcji wykonawczych. Planem jest pamięć, płynność werbalna, zdolność do koncentracji uwagi, planowania działań, czyli organizacji dnia, który u pacjentów z fenyloketonurią wymaga ogromnej organizacji, co dramatycznie zaburza codzienne życie tego chorego.

Jedyną szansą na uratowanie zdrowia i prawidłowego rozwoju pacjentów z fenyloketonurią jest jak najwcześniejsze wykrycie schorzenia. Narzędziem o fundamentalnym znaczeniu są w tym przypadku badania przesiewowe noworodków, uznawane za jedno z największych osiągnięć medycyny XX wieku.

Profesor Giżewska przypomina, że ich twórcą był amerykański mikrobiolog Robert Guthrie, a do Polski metodę tę w latach 60. sprowadziła prof. Barbara Cabalska. Dzisiaj nasz kraj plasuje się w ścisłej europejskiej awangardzie pod względem diagnostyki najmłodszych. - Każdego dnia w Polsce badamy noworodki w trzeciej dobie życia w kierunku trzydziestu chorób rzadkich. A dodatkowo od jesieni zeszłego roku został wprowadzony taki program pilotażowy, który bada noworodki w kierunku kolejnych sześciu chorób. Czyli teraz dzieci badane są na trzydzieści sześć chorób i w Europie tylko Włochy mają większą liczbę chorób uwzględnionych w tym panelu, ale to też nie jest tak zunifikowane w odniesieniu do całego kraju, jak jest to w Polsce - wyjaśnia z dumą lekarka.

Tradycyjnym, stosowanym od dekad modelem leczenia fenyloketonurii po uzyskaniu wyniku badania przesiewowego jest radykalna, trwająca przez całe życie dieta eliminacyjna. Wymaga ona niemal całkowitego wykluczenia naturalnego białka, co rodzi ogromne uciążliwości w codziennym funkcjonowaniu. Profesor Giżewska wylicza produkty, które dla chorych są kategorycznie zakazane: - Pacjenci z fenyloketonurią nie jedzą mięsa, mleka, jajek, ryb, serów, normalnego pieczywa, makaronów, ciast, czekolady, niektórych warzyw, na przykład warzyw strączkowych. Czyli nie spożywają produktów, które dla nas są jak najbardziej oczywiste w naszej codziennej diecie. Nie spożywają tych produktów, bo one wszystkie zawierają fenyloalaninę.

Różnica w dozwolonej objętości białka naturalnego najlepiej obrazuje, z jak gigantycznym rygorem i wyrzeczeniami muszą mierzyć się pacjenci oraz ich najbliżsi. - Wyobraźmy sobie, że dorosła osoba zjada od osiemdziesięciu do stu czy nawet więcej, w zależności od aktywności,, gramów białka naturalnego na dobę. Natomiast pacjent z klasyczną fenyloketonurią może tego białka zjeść na przykład sześć gramów na dobę. To jest ogromna różnica. Resztę musi spożyć w postaci pokarmów lub preparatów bez zawartości fenyloalaniny - tłumaczy ekspertka.

Równocześnie podkreśla, że choć dieta ta uratowała zdrowie tysięcy ludzi, oznacza ona nieustanną walkę z ograniczeniami, jako że wymaga ogromnej dyscypliny, liczenia, planowania i nie pozwala na ani jeden dzień przerwy w jej stosowaniu. Z tego powodu świat naukowy od lat intensywnie poszukuje alternatyw farmakologicznych, które mogłyby wspomóc lub zastąpić ten wymagający reżim żywieniowy.

Najnowszą i najbardziej obiecującą z nich jest sepiapteryna. To innowacyjna cząsteczka wykazująca unikalny, podwójny mechanizm działania na poziomie komórkowym, nad którą wieloośrodkowe badania kliniczne prowadzone były także w ośrodku szczecińskim. - Sepiapteryna jest przyjmowana w postaci proszku i w momencie, kiedy wchłania się w przewodzie pokarmowym, dostaje się do krwi, dostaje się do wątroby i tam stanowi bardzo ważny prekursor tego niezbędnego kofaktora, czyli tej tetrahydrobiopteryny. Ale dodatkowo i to jest właśnie coś niesamowitego w tej cząsteczce. Ona działa sama jako tak zwane białko opiekuńcze, czyli chaperon, który stabilizuje, czyli wzmacnia strukturę tego nieprawidłowego działającego enzymu - precyzuje prof. Giżewska.

Dzięki tym właściwościom farmakoterapia skutecznie koryguje przestrzenną budowę uszkodzonego białka enzymatycznego, pozwalając mu sprawnie metabolizować fenyloalaninę. Wyniki badań klinicznych okazały się spektakularne. U większości pacjentów odnotowano potężny spadek stężenia toksycznego aminokwasu, co otworzyło drzwi do radykalnych zmian w jadłospisie. - To leczenie pozwoliło w odniesieniu do tych pacjentów zwiększyć podaż naturalnego białka. U ponad dziewięćdziesięciu czterech procent z nich można było zwiększyć podaż fenyloalaniny. Sześćdziesiąt osiem procent pacjentów było w stanie zwiększyć tolerancję fenyloalaniny dwukrotnie, a trzydzieści procent pacjentów było w stanie tolerować trzykrotnie więcej fenyloalaniny, cały czas utrzymując dobre stężenia tego aminokwasu we krwi - relacjonuje profesor.

W praktyce klinicznej i codziennym życiu pacjentów wdrożenie tej cząsteczki oznacza prawdziwy przełom, dający poczucie upragnionej niezależności i wolności wyboru. Doświadczenia prof. Giżewskiej z polskimi pacjentami uczestniczącymi w próbach klinicznych pokazują, że niektórzy z nich zyskali całkowitą niezależność od rygoru dietetycznego. - Mamy na przykład pacjenta, który przed włączeniem tego leku spożywał od sześciu do ośmiu gramów naturalnego białka na dobę, a teraz może konsumuje ponad osiemdziesiąt, osiemdziesiąt pięć gramów białka na dobę. U innych pacjentów mogliśmy znacznie zliberalizować dietę, co jest bardzo ważne i dla tych pacjentów, i dla ich rodzin. Dzieci dzięki tej terapii, ale też i osoby dorosłe mają poczucie większej takiej wolności - wskazuje lekarka.

Choć sepiapteryna została już pomyślnie zaaprobowana przez Europejską Agencję Leków oraz amerykańską FDA, w Polsce jedynym refundowanym i powszechnie dostępnym standardem terapeutycznym pozostaje wciąż tradycyjne leczenie żywieniowe. Pojawiła się jednak realna nadzieja na zmianę tej sytuacji, ponieważ Ministerstwo Zdrowia umieściło sepiapterynę na wysokim, trzecim miejscu opublikowanej listy technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności.

Podsumowując przyszłość opieki nad chorymi, prof. Giżewska podkreśla, że kluczem do sukcesu będzie pełna personalizacja opieki medycznej: - Mówi się o „terapii szytej na miarę”. Więc mogą być pacjenci, którzy będą na diecie. Bo jeszcze raz podkreślę, że ta dieta naprawdę dokonała cudów w historii naturalnej fenyloketonurii. Mogą być pacjenci, którzy przejdą właśnie na sepiapterynę, a może będą tacy, którzy będą wymagali czy będą mieli największe korzyści w momencie właśnie kombinacji tych dwóch terapii. Na pewno nasi chorzy zasługują na to, żeby mieć dostęp do większej liczby potencjalnych terapii i żeby być bardzo indywidualnie traktowanymi, bo jest to trudna choroba i należy zrobić wszystko, żeby tym pacjentom pomóc.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także