Zofia Małas:

Półtorej średniej krajowej dla pielęgniarek – to absolutne minimum

Paweł Grzybowski

Opublikowano 12 pazdziernika 2017, 05:42

Fot. MedExpress TV
Paweł Grzybowski

Opublikowano 12 pazdziernika 2017, 05:42

Z szacunków Izby wynika, że w Polsce pielęgniarki i położne w wieku powyżej 65 roku życia stanowią ponad pięciokrotnie większy odsetek w porównaniu do najmłodszej grupy wiekowej 21-25 lat. W dniu wejścia w życie reformy emerytalnej uprawnienia do przejścia na emeryturę uzyska 11594 pielęgniarek i położnych a do końca 2020 roku uprawnienia nabędzie aż 44941. Czy system jest przygotowany na tę sytuację?

To bardzo niepokojące dane. W systemie brakuje ok. 30 procent pielęgniarek i położnych by dogonić średnią unijną, czy chociażby naszych sąsiadów Czechów i Słowaków. Choć oni również borykają się z brakiem pielęgniarek i położnych. Liczby mówią same za siebie - u nas pielęgniarek i położnych przypada 5,2 na tysiąc mieszkańców, na Słowacji 7,4 natomiast średnia unijna to 9,8. Co oznacza, że w Polsce jest nas niemal o połowę mniej niż w UE. Mamy ogromną lukę pokoleniową, brak zastępowalności i średnią wieku personelu medycznego na poziomie niemal pięćdziesiąt dwóch lat. To bardzo wysoka liczba. Ponadto nie mamy też personelu pomocniczego, który występuje już we wszystkich krajach Unii i nie jest wliczony do tej średniej unijnej. Obecnie Pan minister powołał zespół ds. opracowania strategii dla polskiego pielęgniarstwa i wejścia na szeroką skalę personelu pomocniczego. Mamy w systemie opiekuna medycznego, ale pracodawcy nie zatrudniali ich, ponieważ mieli oni niższe kwalifikacje niż pielęgniarki i jeśli mieliby dać najniższą płacę pielęgniarce lub opiekunowi, to woleli zatrudnić pielęgniarkę. Ale wtedy pielęgniarek było więcej, teraz ich drastycznie brakuje.

Czy są jakieś gotowe scenariusze, z których moglibyśmy skorzystać w obecnej sytuacji deficytu pielęgniarek i położnych?

Oczywiście. Moglibyśmy skorzystać chociażby z doświadczenia sąsiadujących z nami Niemiec, lub dalej z Wielkiej Brytanii, Szwajcarii czy w Norwegii. Tam nasze koleżanki pielęgniarki wyemigrowały, bo znalazły lepsze warunki pracy, gdzie mają do opieki od 5 do 7 pacjentów. U nas pielęgniarka ma ich od 15 do 20, czasami nawet do 30, a na dyżurze szpitalnym bywa, że i do 40. To warunki pracy, którym trudno jest sprostać. Dopóki nie nastąpi poprawa zarówno warunków pracy jak i wynagrodzeń, dopóty problem będzie istniał.

Jakie dalsze działania zamierza podjąć Izba w sprawie jednakowej kwalifikacji części pielęgniarek z opiekunami medycznych, w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu?

Stało się bardzo źle, że w ustawie przyjęto taką kwalifikację, mimo naszego sprzeciwu. Od lat stoimy na stanowisku, że pielęgniarka wchodząca do systemu musi otrzymywać przynajmniej średnią krajową (w negocjacjach proponowaliśmy nawet półtorej średniej krajowej). Taka, jaka jest we wszystkich krajach UE i nie tylko, powinna być baza wyjściowa. Jak płaca minimalna w Wielkiej Brytanii wynosi np. 6 funtów, to pielęgniarka wchodząca do zawodu otrzymuje tam 12 funtów na godzinę, dwa razy tyle, co płaca minimalna. A u nas pielęgniarkę wrzucono właśnie do jednego worka płacowego razem z opiekunem medycznym. To deprecjacja naszego zawodu. My mówimy temu stanowcze nie! Usankcjonowano tylko na wyższym poziomie pielęgniarkę-specjalistkę (magistra ze specjalizacją), ale do wyższej grupy wynagrodzeniowej samego magistra już nie zaliczono. Te pielęgniarki są tym bardzo sfrustrowane i niezadowolone z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników medycznych. W tej sytuacji okaże się, że pielęgniarka zarobi tyle, co sprzątaczka czy pracownik techniczny. To nieporozumienie!

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

pielęgniarki / Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych / Zofia Małas
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31