Zamieszki w Indiach. Kraj czeka gigantyczny kryzys humanitarny

Fot. Getty Images/iStockphoto
6-milionowe miasto Surat na zachodzie Indii. Policja użyła gazu łzawiącego wobec grupy ok. 500 pracowników zakładów odzieżowych, które zostały – jak cała reszta kraju – zamknięte na okres od 25 marca do 15 kwietnia.
Tomasz Kobosz 2020-03-30 16:29

Protestujący – pozbawieni możliwości pracy, głodni – żądali, by umożliwiono im powrót do ich rodzinnych miejscowości w odległych częściach kraju. Nie przekonały ich argumenty władz, że jest to teraz niemożliwe, ponieważ nie kursują pociągi i autobusy. W ruch poszły kamienie. Policjanci odpowiedzieli gazem łzawiącym. Zatrzymano 93 osoby.

W podobnej sytuacji są w Indiach setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi, szczególnie pracujących w wielkich aglomeracjach, takich jak Delhi czy Bombaj. Wielu próbuje dotrzeć do swoich rodzinnych stron, wędrując po pustych autostradach, praktycznie bez dostępu do jedzenia i z ograniczonym dostępem do wody. Są wśród nich także dzieci.

Do dziś w Indiach potwierdzono 1071 przypadków, zmarło 29 osób. Nie ma wątpliwości, że rzeczywista liczba zakażonych jest bez porównania większa, a najgorsze dopiero nadejdzie. W Indiach żyje 1,3 mld ludzi, niemała część w bardzo trudnych warunkach.

Federalny rząd Indii, próbując studzić nastroje społeczne, ogłosił dziś, że nie ma planów wydłużania ogólnonarodowej „blokady” poza 15 kwietnia. Mało kto jednak wierzy w takie zapewnienia.

Źródła: Freemalaysiatoday / Reuters

PDF

Zobacz także