Apteka na czas kryzysu. „Na dzisiaj nie jesteśmy gotowi do takich wyzwań”
Opublikowano 19 maja 2026 09:36
Medexpress: To, że apteki pracują w każdych okolicznościach wydaje nam się sprawą oczywistą. Dyżurują w nocy, w święta, nie zamknęły się też w czasie pandemii. Nie wyobrażamy sobie tego inaczej. Wojna za naszą wschodnią granicą dobitnie pokazała jednak, że taki rutynowy spokój nie jest dany raz na zawsze. Sytuacja wojenna uzmysławia nam, że apteki są niezwykle ważnym, strategicznym wręcz elementem funkcjonowania państwa. Czy polscy farmaceuci, przedsiębiorcy farmaceutyczni, wiedzą, jak powinna wyglądać ich rola w czasie kryzysów wielkoskalowych i w czasie wojny? Czy są na to przygotowani?
W.S.: Biorąc pod uwagę zagrożenia, jakie niesie ze sobą obecna sytuacja geopolityczna, uważam, że bezwzględnie koniecznym jest podejmowanie działań, które przygotują nasze apteki do pracy w czasie kryzysu. W mojej opinii dziś nie są one do końca przygotowane na taką okoliczność i chyba nawet nie do końca wiemy, z czym się możemy się musieć mierzyć.
Kwietniowa konferencja „Apteka w czasie wojny i kryzysu. Farmaceuci jako element odporności państwa”, której patronowaliśmy, była okazją do tego, by posłuchać doświadczeń naszych kolegów z Ukrainy, którzy mierzą się z takimi wyzwaniami każdego dnia. To, co tam usłyszałam, przerosło moje wyobrażenia.
Apteka w czasie wojny to apteka, która musi walczyć o życie swoich pracowników i swoich pacjentów. Jest ona również dodatkowym elementem pomocy mieszkańcom. Ukraińskie apteki w czasie działań militarnych nie tylko wydawały leki, ale i stawały się punktami, w których można było naładować telefon czy wysłać wiadomość mailową. Patrząc na naszą infrastrukturę i na nasze możliwości, muszę uznać, że na dzisiaj nie jesteśmy gotowi do takich wyzwań i trzeba bardzo pilnie zacząć realne działania, by to zmienić.
Medexpress: Kiedy mówi pani, że nie jesteśmy gotowi, myśli pani o nas jako o państwie, czy o sektorze farmaceutycznym?
W.S.: Nie jesteśmy gotowi jako państwo, choć oczywiście wypowiadam się tu, mówiąc o przedsiębiorcach, aptekach i farmaceutach. Musimy wprowadzić takie zmiany, które zbudują nasze kompetencje i możliwości lokalowe oraz technologiczne aptek, by w przypadku kryzysu czy wojny zapewnić nam funkcjonowanie i utrzymywanie ciągłości dostępu do leków i ogólnie do ochrony zdrowia.
Medexpress: Mówi pani, że doświadczenia, jakimi podzielili nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy, przerosły pani wyobrażenia. Jak bardzo pod wpływem tych historii zmieniło się postrzeganie przez panią roli apteki w czasie kryzysu?
W.S.: Mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy każdego dnia walczą o życie i zdrowie. Opowiedzieli nam o tym, co im nie wyszło, z czym mieli kłopot. To były problemy takie jak to, że nagle nie ma prądu, nie ma wody, apteka jest zburzona, nie da się utrzymać ciągłości dostaw ani optymalnych warunków do przechowywania leków. To są wszystko te elementy, które my sobie może i wyobrażamy, może i bierzemy pod uwagę w jakichś planach, ale myślę, że nie do końca zdajemy sobie sprawę, z czym rzeczywiście przyszłoby nam się mierzyć, jeśli znaleźlibyśmy się w takiej sytuacji. Liczymy na to, że nie będziemy musieli, ale sytuacja geopolityczna pokazuje nam dobitnie, że naprawdę wszystko się może zdarzyć.
Medexpress: Co, jako osoba zarządzająca siecią aptek, myśli Pani o koncepcji aptek pierwszej pomocy – zmiany paradygmatu i uznania, że apteka powinna być miejscem, w którym ludzie nie tylko otrzymują leki czy poradę, ale również w warunkach kryzysowych mogą uzyskać pomoc medyczną? Jako chyba pierwsi w Polsce szkolicie państwo farmaceutów w zakresie medycyny taktycznej – udzielania pierwszej pomocy w warunkach drastycznych kryzysów. Takich, kiedy do apteki mogą trafić ludzie z ciężkimi ranami. Czy budowa sieci punktów, które miałyby taką rolę, jest według pani słuszna?
W.S.: Absolutnie tak. Uważam, że powinniśmy wykorzystywać potencjał aptek, wynikający z ich liczby, rozmieszczenia i dostępności. Jesteśmy świadkami tego, jak system otwiera się na lepsze zagospodarowywanie kompetencji farmaceutów, choćby w zakresie opieki farmaceutycznej. Należy iść za ciosem. W mojej ocenie każda apteka powinna być w stanie udzielić pomocy w trybie ratunkowym komuś, kto przyjdzie do niej z problemem medycznym bezpośrednio z ulicy.
Mamy już za sobą pierwsze poważne zmiany w podejściu do roli aptek. Sprawdziły się jako punkty szczepień, oferują przeglądy lekowe, udzielają porad (np. w zakresie dostępu do antykoncepcji awaryjnej – red.). Farmaceuci są chętni i gotowi do tego, by poszerzać swoje kompetencje. Część naszych aptekarzy faktycznie wzięła już udział w szkoleniach medycyny taktycznej. Dlaczego właśnie takiej? Bo tak naprawdę dopiero takie warsztaty, takie szkolenia, które są bardzo bliskie szkoleniom ratowników medycznych, dają aptekarzom pewność, że ich kompetencje są wystarczające do udzielania pierwszej pomocy w sytuacjach kryzysowych.
Tematy
apteki / pierwsza pomoc / kryzys wielkoskalowy / rola farmaceutów / odporność państwa / medycyna taktyczna / wojna











