Blogosfera Medexpressu

Prof. Wiesław W. Jędrzejczak: Anonimem w WUM

27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA

„Afera szczepionkowa” którą z dumą wypromował portal „ZUM na WUM” ma jeszcze jedno oblicze: nieznane. Portal jest rzekomo redagowany przez „Studentów WUM”, ale nie ma tam nazwisk Autorów. Ich „wzmożenie moralne” jest więc anonimowe: jest atakiem zza węgła. Kiedyś anonim kierowano do władz, a obecnie „wypuszcza się dżina z butelki”, czyli dzięki mediom społecznościowym anonimowo niszczy się jakiegoś człowieka nie dając mu szans na obronę.

Za sprawą wspomnianej „afery” będą niedługo w Polsce marnowane setki albo tysiące dawek szczepionek, gdyż w sytuacji w której „do szczepionek szóstkami trzeba iść” (Pfizer) albo i „dziesiątkami” (Moderna) będzie się okazywać, że ktoś nie dotarł, zmienił zdanie, nie był skutecznie zawiadomiony itd. W takiej sytuacji w Izraelu pielęgniarki wybiegały na ulicę i wołały „komu szczepionka, komu?”. W Polsce dzwoniłoby się do znajomych, o których by się wiedziało, że chcą się zaszczepić (przy okazji poznaliśmy krąg takich znajomych Pani dr Trzepli). Byle nie zmarnować! W Polsce już nikt zaopatrzony w instynkt samozachowawczy tego nie zrobi.

Niżej podpisany nie był studentem WUM (wtedy Akademii Medycznej) tylko WAM. Nas odwagi cywilnej nauczył Dziekan płk prof. Jan Chomiczewski (nie mylić z Krzysztofem, jego synem, wybitnym patomorfologiem). Otóż Dziekan natknął się na dwóch naszych Kolegów na tzw. lewiźnie i zapytał o nazwiska. A Koledzy uciekli. Dziekan przyszedł na apel, zidentyfikował Kolegów i każdemu zaaplikował 14 dni aresztu. Nie za to, że byli na lewiźnie. Za to, że uciekli. „Jeśli chcecie być lekarzami to musicie mieć odwagę cywilną” – powiedział. Dziekan był przedwojennym oficerem, wspomnianym zresztą przez Nowaka-Jeziorańskiego w książce „Kurier z Warszawy”.

A skoro o tej książce mowa, to tam jest jeszcze opowieść, jak Polskie Państwo Podziemne poradziło sobie z masowym przysyłaniem anonimów do Gestapo: przez Polaków na Polaków. Otóż zwrócono się do wybitnego mikrobiologa prof. Rudolfa Weigla o radę, a ten dał im zaadresowane do Gestapo koperty z wąglikiem. Kiedy „gestapowscy czytacze” zaczęli chorować to przestali czytać jakiekolwiek anonimy.

PDF

Zobacz także