Blogosfera Medexpressu

Nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje faktu, że leczenie dzieci jest priorytetem. Cisza strachu


Rafał Janiszewski 2020-06-26 17:36
Zaproponowałem nowelizację Ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, polegającą na wprowadzeniu mechanizmu zwiększającego wartość umów świadczeniodawców o przekroczenia wynikające z udzielania świadczeń małoletnim.

W maju, w jednym z artykułów, wezwałem rząd do zapewnienia wszystkim dzieciom bezlimitowego dostępu do świadczeń zdrowotnych. Zaproponowałem wówczas nowelizację Ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, polegającą na wprowadzeniu mechanizmu zwiększającego wartość umów świadczeniodawców o przekroczenia wynikające z udzielania świadczeń małoletnim.

W zasadzie nie spotkałem się z opiniami na temat bezsensowności, czy niepotrzebności takiej regulacji. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje faktu, że profilaktyka i leczenie dzieci jest priorytetem. Dzieci są wszak przyszłością każdego społeczeństwa a właściwa opieka nad nimi dziś - determinantą zdrowotności, a więc kondycji tegoż społeczeństwa w przyszłości.

Stąd mój apel do rządzących, by wszystkie dzieci w Polsce miały gwarancję dostępu do opieki zdrowotnej. Liczyłem, że prężnie działające organizacje pozarządowe nie tylko wyrażą swoje poparcie, ale również do mnie dołączą. Tymczasem przez kilka tygodni trwała cisza. Na mój apel odpowiedział Rzecznik Praw Dziecka. Podkreślił wagę mojego pomysłu, wskazując jednocześnie na niedomogi systemu ochrony zdrowia. Mówiąc w skrócie stwierdził: ”Popieram, ale jest to nierealne!„.

Myślę, że identycznie na mój projekt zareagowano w Narodowym Funduszu Zdrowia. Przede wszystkim z powodu obawy o niekontrolowany wzrost ilości świadczeń, a co za tym idzie - kosztów. Bardzo mnie to dziwi, bowiem wobec ogromnego aparatu zbierania danych, systemów sprawozdawania świadczeń oraz informacji na temat epidemiologii, płatnik może ze sporą dokładnością określić skutki finansowe bezlimitowego finansowania leczenia dzieci. Nie jest przecież tajemnicą ilu małoletnich czeka na implant słuchu, czy na operację leczenia wrodzonych wad w ortopedii. Wiemy jaka jest epidemiologia i jakie są potrzeby w stosunku do wykonań. Świadczeniodawcy systematycznie zabiegają o zapłatę za świadczenia ponad wartość umowy. A może płatnik boi się nadużyć, nieuzasadnionych świadczeń? W mojej ocenie możliwości ”naciągania„ NFZ w tym zakresie nie ma za wiele. Podobnie, jak w przypadku porodów, gdzie natury nie da się oszukać. Świadczenia te są nielimitowane, bo mówiąc przewrotnie, dziecko innego wyjścia nie ma” – musi się urodzić. Analogicznie: dziecko nie symuluje poważnej choroby, nikt nie przyprowadza go do lekarza bez potrzeby, a rodzice nie cieszą się, gdy dziecko wymaga hospitalizacji. W świadczeniach udzielanych małoletnim nadużyć raczej nie będzie. Nie bez znaczenia jest również fakt, że wspomniane systemy NFZ to również sprawny system kontroli. Sprawdzania na poziomie informatycznym wszelkich zjawisk, odchyleń od normy i interwencja niedawno powołanego korpusu kontrolerskiego.

Rozumiem jednak, że strach przed nieznanym może powodować bezczynność. Milczenie, które trwało miesiąc, odczytuję zatem jako emanację strachu przed możliwymi konsekwencjami wprowadzenia zmian. Jednak jeśli bezlimitowość finansowania skutkować będzie większymi kosztami płatnika (a z pewnością tak będzie) to nie będą to kwoty zawrotne dla 100 miliardowego budżetu! A z całą pewnością będą on mniejsze, niż koszty leczenia powikłanych stanów czekających w kolejkach. Dobrze finansowana opieka specjalistyczna, profilaktyka i POZ wpływają również na zmniejszenie kosztów hospitalizacji. Wczesna interwencja szpitalna (w niezbędnych okolicznościach) również zmniejsza ostatecznie koszt leczenia.

Cisza trwała do 24 czerwca. Dwa dni temu Prezydent Andrzej Duda wprowadził do prac Sejmu Ustawę o funduszu medycznym. Pośród różnych form dodatkowego finansowania ochrony zdrowia zawarto w nim przepisy, po części odpowiadające na mój apel. Określono, że szpitale realizujące świadczenia w ramach ryczałtu będą miały zapewnione pokrycie kosztów leczenia małoletnich powyżej wartości zawartych umów. Mechanizm jest dość prosty. W przypadku przekroczenia budżetu z powodu leczenia dzieci, NFZ występuje do subfunduszu o dotację celową na pokrycie kosztów wzrostu wartości umów ze szpitalami. Zatem można powiedzieć, że jest to szansa na bezlimitowe finansowanie świadczeń udzielanych dzieciom. Szansa pod warunkiem, że wydatki na owe „nadwykonania” nie przekroczą 15% budżetu przeznaczanego na realizację tej ustawy.

Projekt ustawy milczy również na temat innych zakresów świadczeń. Z uwagi na to, że odnosi się wyłącznie do sieci szpitali i zakresu finansowanego ryczałtem, dopłaty do przekroczeń umów nie obejmą sporej części rehabilitacji, stomatologii czy profilaktyki. Na pokrycie nadwykonań nie będą też mogły liczyć lecznice, które nie należą do sieci szpitali. To ogromna liczba zakładów diagnostycznych czy ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. O nich wciąż cisza.

Medialna dyskusja nad projektem ustawy o funduszu medycznym skupiła się głównie na refundacji leków, która co do zasady jest regulowana odrębną ustawą. Tego, iż otrzymujemy oto akt prawny, częściowo wprowadzający bezlimitowość świadczeń dla dzieci, praktycznie nikt nie zauważył. Wydawałoby się też, że na tym etapie do walki o realizację mojej idei powinny już zdecydowanie włączyć się organizacje pacjentów. Mój apel otwarcie poparła tylko jedna: Fundacja Misja Medyczna. Reszta milczy, choć mam przekonanie, że tak naprawdę uznaje sprawę za słuszną i ważną.

Być może również - jak wspomniany Rzecznik Praw Dziecka - „nierealną”? A może milczenie wynika jednak właśnie ze strachu? Ile to będzie kosztowało? Jak to zorganizować? Czy wystarczy nam sprzętu i lekarzy? A, że jak wiadomo strach ma wielkie oczy, czasem może być to wręcz strach pod tytułem „nie wiem, dlaczego ale i tak rząd się na to nie zgodzi”. Więc bezpieczniej siedzieć cicho. Popełniając grzech zaniechania.

A to bardzo kuszący grzech! Zmiana wymaga odwagi, chęci, energii, wizji, determinacji, zaangażowania. Trwanie nie wymaga niczego.

Uważam, że - przynajmniej w medycynie - grzech zaniechania powinien być zaliczany do kategorii grzechów ciężkich.

PDF

Zobacz także