Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Polska traci miliardy, bo zdrowie wciąż traktowane jest jak koszt

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 25 czerwca 2026 14:02

Państwo płaci za choroby nie tylko wtedy, gdy finansuje ich leczenie. Płaci też wtedy, gdy choroba jest wykryta za późno, gdy pacjent zamiast do poradni trafia do szpitala, gdy nie może pracować, przechodzi na rentę albo wymaga opieki bliskich. Najnowszy raport „Dziennika Gazety Prawnej” opracowany przez polskich klinicystów, ekonomistów i ekspertów ds. polityki zdrowotnej pokazuje, ile naprawdę kosztuje takie podejście i co można zrobić inaczej.
Polska traci miliardy, bo zdrowie wciąż traktowane jest jak koszt - Obrazek nagłówka

Raport „Zwrot z inwestycji w zdrowie: Katalizator wzrostu i odporności gospodarczej. Rekomendacje dla Polski”, wydany w czerwcu br. przez Dziennik Gazeta Prawna we współpracy z Johnson & Johnson Innovative Medicine, to polskie rozwinięcie międzynarodowego opracowania instytutu WifOR. Jego autorzy szacują, że w Polsce każdego roku dochodzi do około 144 tys. zgonów, których można byłoby uniknąć dzięki skuteczniejszej profilaktyce, wcześniejszej diagnostyce i lepszemu leczeniu. Ubytek PKB związany z przedwczesną umieralnością osób przed 75. rokiem życia to około 115 mld zł rocznie. Dla finansów publicznych oznacza to około 49 mld zł utraconych dochodów. I nie są to abstrakcyjne miliardy z tabelki w Excelu. Za nimi kryją się ludzie, którzy mogli dłużej pracować, płacić podatki, prowadzić firmy, opiekować się rodzinami albo po prostu normalnie żyć. Zdrowie przestaje więc być wyłącznie sprawą pacjenta i lekarza. Staje się jednym z warunków sprawnego funkcjonowania państwa.

Mało zapobiegamy, dużo leczymy

Najprostszy przykład to profilaktyka. Polska przeznacza na nią zaledwie 1,7 proc. bieżących wydatków na zdrowie. To około połowa średniej OECD. W przeliczeniu na mieszkańca różnica wygląda jeszcze ostrzej: 21,6 euro rocznie w Polsce wobec 202,2 euro średnio w Unii Europejskiej. Czechy wydają 118,6 euro.

Skutek jest przewidywalny. System zbyt często reaguje dopiero wtedy, gdy problem medyczny jest już poważny. Polska należy do krajów UE o najwyższej liczbie hospitalizacji, a leczenie szpitalne pochłania około połowy wydatków NFZ. Części hospitalizacji można byłoby uniknąć, gdyby wcześniej i skuteczniej działała opieka ambulatoryjna, zwłaszcza przy chorobach przewlekłych, takich jak niewydolność serca czy cukrzyca.

Z danych przytoczonych w raporcie wynika, że liczba hospitalizacji wzrosła w naszym kraju z 10,2 mln (8,1 mln pacjentów) w 2022 r. do 12,6 mln (8,9 mln pacjentów) w 2024 r. Towarzyszył temu również wzrost liczby porad AOS – z 76,8 mln porad w 2022 roku do 87,1 mln porad w 2024 roku. W POZ liczba porad wzrosła w tym czasie z 169,3 mln do 181,5 mln. Wynika z tego, że nie udało się osiągnąć modelu „odwró­conej piramidy świadczeń”.

To jeden z głównych paradoksów polskiej ochrony zdrowia. Nakłady rosną, aktywność systemu rośnie, ale pożądanych efektów brak.

Nie wystarczy wydać więcej

Autorzy Raportu wskazują, że pieniędzy w ochronie zdrowia jest po prostu za mało. Polska nadal wydaje mniej niż średnia unijna. Według szacunków GUS wydatki na zdrowie, publiczne i prywatne łącznie, wyniosły w 2024 r. 8,1 proc. PKB, podczas gdy średnia dla UE to 10 proc. Średnia długość życia w Polsce wynosi 78,7 roku, czyli o trzy lata mniej niż średnia unijna.

Ale samo dosypywanie pieniędzy też nie wystarczy. Potrzebne jest pytanie, które w Polsce wciąż pada zbyt rzadko: co właściwie dostajemy za wydane środki?

Dobrze pokazuje to analiza przywołana w raporcie przez prof. Jacka Jassema. Objęła około 100 tys. chorych na raka piersi obserwowanych przez 10 lat. Porównano wydatki NFZ w poszczególnych województwach z pięcioletnim przeżyciem pacjentek. Wydatki na jedną pacjentkę różniły się między województwami nawet o 25 proc. względem średniej krajowej. Korelacja między poziomem nakładów a przeżyciem okazała się jednak zerowa.

To mocny sygnał. Nie chodzi tylko o to, ile pieniędzy trafia do systemu. Chodzi o to, czy są wydawane tam, gdzie przynoszą pacjentom realną korzyść.

Mamy dane, ale umiemy z nich skorzystać

Polska ma coś, czego wiele krajów może jej zazdrościć: jednego dominującego płatnika publicznego, duże zasoby danych NFZ, e-receptę, Internetowe Konto Pacjenta i rozwiniętą cyfryzację. Teoretycznie to świetny punkt wyjścia do mierzenia efektów leczenia.

W praktyce dane nadal służą głównie do rozliczania świadczeń. Dużo rzadziej do sprawdzania, które terapie działają, którzy pacjenci naprawdę zyskują, gdzie system traci pieniądze i gdzie opłaca się interweniować wcześniej.

Największa luka jest między NFZ a ZUS. Polska nie prowadzi systemowych analiz, które łączyłyby wydatki na leczenie z kosztami niezdolności do pracy, zwolnień, rent i utraconej produktywności. W efekcie jedna instytucja może widzieć „oszczędność”, a druga później płacić rachunek za chorobę, której nie udało się zatrzymać na czas.

Na ten sam problem zwracała uwagę Julie Brooker, wiceprezes Johnson & Johnson Innovative Medicine w Polsce, podczas spotkania prasowego poświęconego raportowi. Jej diagnoza była prosta: Polska jest mocna w cyfryzacji, ale musi lepiej połączyć ją z rejestrami i danymi o efektach leczenia. Dopiero wtedy można sprawdzać, czy właściwy pacjent dostaje właściwą terapię i czy leczenie nadal przynosi korzyść.

Nowoczesne terapie są bliżej. Teraz trzeba wiedzieć, co zmieniają

W dostępie refundacyjnym do nowych terapii nastąpiła wyraźna poprawa. Według danych Ministerstwa Zdrowia liczba refundowanych nowych cząsteczko-wskazań wzrosła z 68 w 2021 r. do 152 w 2025 r. W 2026 r. zrefundowano kolejne 65. Skrócił się też średni czas procedowania wniosku refundacyjnego: z 712 do 318 dni od złożenia wniosku do decyzji.

To duża zmiana. Ale decyzja refundacyjna nie kończy sprawy. Prawdziwe pytanie brzmi: czy leczenie dociera do pacjentów na czas, czy poprawia przeżycie, zmniejsza liczbę hospitalizacji, skraca absencję i pozwala ludziom wracać do pracy?

Są obszary, w których takie, dobrze zmierzone efekty już widać. W szpiczaku plazmocytowym analizy danych NFZ z systemu SMPT dla programu lekowego B.54 pokazują wydłużenie przeżycia pacjentów leczonych nowoczesnymi terapiami.

Nie wszędzie jednak zwrot z leczenia mierzy się długością życia. Czasem widać go w czymś bardziej codziennym, jak to, czy pacjent może dalej uczyć się i pracować. Tu dobrym przykładem są choroby zapalne jelit. To schorzenia najczęściej rozpoznawane między 15. a 35. rokiem życia, a więc u ludzi wchodzących w dorosłe życie, studia i pracę. Z analiz opisanych w raporcie wynika, że leczenie innowacyjne pomaga pacjentom utrzymywać aktywność zawodową, rzadziej korzystać ze zwolnień lekarskich i ograniczać całkowitą niezdolność do pracy. Część wydatków na terapię wraca więc do systemu w postaci niższych kosztów społecznych.

Choroba kosztuje więcej niż leczenie

Raport WifOR przypomina, że koszt choroby nie kończy się na fakturze za leki, diagnostykę albo hospitalizację. Są koszty bezpośrednie, czyli te widoczne w ochronie zdrowia. Są koszty pośrednie, czyli absencja, niższa produktywność i wcześniejsze wyjście z rynku pracy. Są też koszty ukryte: obciążenie rodzin, opiekunów i całych społeczności.

W nowotworach niemal połowa kosztów ekonomicznych w Europie leży poza samym leczeniem. To ważne, bo debata publiczna często zatrzymuje się na cenach terapii. Znacznie rzadziej pada pytanie o to, ile kosztuje zbyt późna diagnoza, niepotrzebna hospitalizacja albo utrata pracy przez pacjenta.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich i członek Rady NFZ, ujął to w raporcie bardzo jasno: ograniczenie wydatków nie zawsze się opłaca. Koszty choroby po stronie gospodarki i finansów publicznych mogą być wyższe niż same wydatki na leczenie pacjenta.

„Ministerstwo chorób”

Dr Jakub Gierczyński podczas spotkania prasowego użył sformułowania, które dobrze opisuje polski problem: wciąż myślimy o Ministerstwie Zdrowia jak o „ministerstwie chorób”. System jest „skonfigurowany” przede wszystkim na reagowanie. Leczy, gdy choroba już się pojawi. Finansuje procedury. Rozlicza świadczenia. Znacznie słabiej inwestuje w to, żeby chorobę wykryć wcześniej albo ograniczyć jej skutki dla pacjenta, rodziny i gospodarki.

Tymczasem raport WifOR proponuje inną ramę: zdrowie jako kapitał. Nie miękki dodatek do polityki społecznej, lecz zasób, który wpływa na produktywność, odporność państwa, innowacyjność i stabilność finansów publicznych. WifOR wskazuje pięć obszarów, w których zdrowie działa jak gospodarczy mnożnik: kapitał ludzki, produktywność pracowników, odciążenie opiekunów, innowacyjność i konkurencyjność oraz stabilność fiskalna i społeczna.

To nie jest tylko język raportów. Jeżeli pacjent jest szybciej diagnozowany i skuteczniej leczony, dłużej zostaje w pracy. Jeżeli nie trafia niepotrzebnie do szpitala, system oszczędza zasoby. Jeżeli opiekun nie musi rezygnować z aktywności zawodowej, gospodarka nie traci kolejnej osoby. Zwrot z inwestycji w zdrowie nie zawsze pojawia się w tym samym miejscu, w którym poniesiono wydatek. I właśnie dlatego państwo powinno liczyć go szerzej niż tylko w budżecie NFZ.

– Kiedy zaczynamy mówić o zdrowiu jak o inwestycji, a nie koszcie, zyskują wszyscy: pacjent, jego rodzina i całe społeczeństwo, bo ludzie mogą pracować, płacić podatki i tworzyć wzrost gospodarczy – podkreślała Julie Brooker.

Co dalej?

Rekomendacje raportu są konkretne. Polska powinna co roku mierzyć wartość gospodarki zdrowotnej i raportować ją na poziomie państwa. Powinna wzmocnić współpracę między resortami, bo zdrowie nie zależy wyłącznie od Ministerstwa Zdrowia. Powinna oceniać wpływ polityk publicznych na zdrowie, budować ramy inwestycji w zdrowie, inwestować we wczesne interwencje i innowacje oraz zapewnić stabilne finansowanie systemu.

W raporcie pojawia się też postulat odejścia od zasady „t-2”, przez którą nakłady na zdrowie liczy się na podstawie PKB sprzed dwóch lat. Przy rosnących potrzebach zdrowotnych i kosztach systemu takie opóźnienie utrudnia realne planowanie.

Ważnym kierunkiem mają być też modele opieki bliżej pacjenta, w tym Flex Care. Chodzi o to, by część leczenia tam, gdzie jest to bezpieczne i medycznie uzasadnione, przenosić ze szpitala do poradni, apteki albo domu pacjenta. To może poprawić komfort leczenia, odciążyć szpitale i ograniczyć koszty pośrednie, takie jak absencja chorobowa czy utrata produktywności.

Najtrudniejsza zmiana nie dotyczy jednak jednego programu, ustawy czy wskaźnika. Dotyczy sposobu myślenia. Dopóki zdrowie będzie w Polsce traktowane głównie jako koszt, system będzie jedynie reagował na kryzysy, zamiast im zapobiegać. Gdy zacznie być traktowane jako inwestycja, przestaniemy pytać tylko, ile wydajemy, a zaczniemy pytać, co w zamian zyskujemy.

Sześć kroków dla Polski rekomendowanych w opracowaniu i wdrożeniu kompleksowej strategii przekształcenia inwestycji w zdrowie w wymierną wartość dla gospodarki.

KROK 1 Zrozumienie wartości gospodarki zdrowotnej. DZIAŁANIE: Coroczny pomiar wartości gospodarki zdrowotnej dla społeczeństwa oraz przedstawianie raportu, na wzór Satelitarnego Rachunku Zdrowia, w Parlamencie RP i KPRM, przez Ministra Zdrowia i Prezesa GUS.
KROK 2 Wzmocnienie współpracy międzyresortowej. DZIAŁANIE: Wprowadzenie rutynowej oceny wpływu wszystkich kluczowych regulacji na zdrowie (Health Impact Assessment), umożliwiającej efektywną alokację zasobów i integrację polityki zdrowotnej z polityką gospodarczą, społeczną i edukacyjną.
KROK 3 Pomiar wpływu polityk publicznych na zdrowie. DZIAŁANIE: Systematyczna identyfikacja luk systemowych oraz analiza kosztów bezpośrednich, pośrednich i społecznych chorób w celu lepszego planowania reform i racjonalnej redystrybucji środków między resortami zdrowia, finansów, pracy i gospodarki.
KROK 4 Budowa ram inwestycji w zdrowie. DZIAŁANIE: Rozwój zrównoważonych modeli finansowania w ochronie zdrowia, takich jak obligacje społeczne, inwestycje PPP (partnerstwo publiczno-prywatne, ang. public-private partnership), „podatki od grzechu” (sin taxes) czy dodatkowe ubezpieczenia. Wdrożenie zintegrowanego systemu danych zdrowotnych oraz szybka implementacja Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych (European Health Data Space, EHDS).
KROK 5 Inwestowanie we wczesne interwencje i innowacje. DZIAŁANIE: Priorytetowe inwestowanie we wczesną diagnostykę, profilaktykę i szybkie interwencje terapeutyczne. Systemowe wdrażanie innowacyjnych technologii i modeli opieki o wysokiej wartości klinicznej i społecznej.
KROK 6 Zapewnienie stabilnego finansowania zdrowia. DZIAŁANIE: Utrzymanie trwałego zobowiązania państwa do zwiększania nakładów na zdrowie w formule budżetowo-składkowej. Odejście od zasady „t-2” na rzecz bardziej aktualnego mechanizmu naliczania wydatków zdrowotnych na podstawie bieżącego PKB.

Źródła:

  1. Zwrot z inwestycji w zdrowie: Katalizator wzrostu i odporności gospodarczej. Rekomendacje dla Polski. Dziennik Gazeta Prawna, maj 2026. Partner: Johnson & Johnson Innovative Medicine.
  2. Healthy Returns: A Catalyst for Economic Growth and Resilience. Prof. Dr. Dennis A. Ostwald, Dr. Malina Müller, Dr. Sandra Zimmermann, Ceyda Ural, Hatice Beton. WifOR Institute, 12/2025.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także