Urolodzy biją na alarm. Chodzi o powiększanie prącia wypełniaczami
Opublikowano 19 sierpnia 2026 12:55
BAUS wydało w sierpniu 2026 roku rekomendacje dotyczące zabiegów powiększania prącia, opierając je na analizie 36 badań klinicznych obejmujących łącznie 3750 mężczyzn. Według prof. Vaibhava Modgila, który koordynował analizę, problemem pozostaje przede wszystkim brak długoterminowych danych potwierdzających bezpieczeństwo tych procedur.
Ryzyko powikłań różni się w zależności od rodzaju zastosowanego preparatu. W przypadku tymczasowych wypełniaczy, takich jak kwas hialuronowy, wynosi ono około 4,3 proc. Przy wypełniaczach stałych, w tym silikonie, odsetek powikłań sięga 10 proc., a część pacjentów wymaga następnie chirurgicznego usunięcia preparatu.
Urolodzy zwracają uwagę, że anatomia prącia zwiększa ryzyko powikłań związanych z nieprawidłowym podaniem wypełniacza. Zabieg może prowadzić m.in. do uszkodzenia lub zablokowania naczyń, zakrzepicy, martwicy skóry, a także trwałych zaburzeń funkcji seksualnych.
Dodatkowym problemem jest brak pełnego nadzoru nad rynkiem. W Wielkiej Brytanii tego rodzaju zabiegi mogą być wykonywane również przez osoby bez wykształcenia medycznego, a państwo nie prowadzi oficjalnego rejestru wszystkich przeprowadzanych procedur i ich powikłań.
Zabiegi są oferowane przez prywatne kliniki, a koszt powiększania prącia kwasem hialuronowym wynosi średnio około 3500 funtów. Efekt utrzymuje się zazwyczaj od 6 do 9 miesięcy, co oznacza konieczność powtarzania procedury.
Brytyjscy urolodzy apelują o pilne uregulowanie rynku medycyny estetycznej, ograniczenie możliwości wykonywania tego typu procedur przez osoby bez wykształcenia medycznego oraz utworzenie państwowego systemu monitorowania powikłań.
Tematy
ryzyko powikłań / medycyna estetyczna / powiększanie prącia / BAUS / wypełniacze / Vaibhav Modgil












