Polskie biotechnologiczne nadzieje

FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETA
Stworzenie Instytutu Biotechnologii Medycznej w Polsce, dzięki któremu mamy stać się wiodącym rynkiem farmakologiczno-medycznym na świecie, zapowiedział premier Mateusz Morawiecki.
Halina Pilonis 2018-03-13 12:02

Na ten cel ma zostać przeznaczone 500 mln zł. Biorąc pod uwagę skalę rządowych snów o potędze, to niewiele, ale sam pomysł rozwoju biotechnologii wydaje się interesujący.

Wartość światowego rynku biotechnologicznego jest szacowana na około 414,5 mld dol. Według szacunków, do 2025 r. ma ona się podwoić. To czyni biotechnologię jedną z najszybciej rozwijających się branż w skali świata. Czy mamy szansę na jej rozwój w Polsce? Zdaniem specjalistów, mamy szereg zasobów, które odpowiednio wykorzystane mogą uczynić polski rynek biotechnologiczny istotnym, przynajmniej w skali Europy. Polski rząd postrzega branżę biomedyczną jako jeden z najbardziej obiecujących obszarów, jeśli chodzi o innowacje. Stąd idea powstania IB-Medu, czyli Instytutu Biotechnologii Medycznej. Państwo chce zainwestować w najbliższych latach pół miliarda zł w rozwój innowacyjnych produktów, a także metod diagnostycznych i leczniczych. Zapowiada, że zrobi to w nowatorskiej, podpatrzonej na Zachodzie, formule. Kluczem do sukcesu ma być pełne wykorzystanie potencjału polskich naukowców, którzy w dziedzinie biotechnologii medycznej prowadzą badania podstawowe na najwyższym, światowym poziomie. Profesjonalną obsługę w zakresie zarządzania własnością intelektualną mają zapewnić eksperci z europejskiego rynku.

Instytut przyszłości

W ramach podległej resortowi nauki organizacji badawczej EIT+ ma powstać instytucja grupująca najlepsze zespoły badawcze w kraju. Na czele każdej z mających powstać grup stanie wybrany w konkursie otwartym lider naukowy mający na swoim koncie udokumentowane sukcesy o znaczeniu międzynarodowym. To on skompletuje zespół i będzie prowadził jego pracę. Środki na pracę zespołów mają być przeznaczane selektywnie, ale w sposób stabilny, w pięcioletnich cyklach. Funkcjonowanie Instytutu będzie jednak oparte na zupełnie nowej filozofii finansowania. Pieniądze będą bowiem przypisane do lidera zespołu badawczego, a nie do projektu. Dzięki temu lider ma zyskać skuteczniejsze narzędzia do reagowania na zmieniającą się rzeczywistość oraz przestać być niewolnikiem dokumentacji projektowej i „znaczonych” pieniędzy, które trzeba wydać zgodnie ze ściśle ustalonym harmonogramem. Liderzy naukowi ze swoimi zespołami będą pracować na co dzień w swoich macierzystych jednostkach naukowych. Środki nie będą przeznaczane na nową siedzibę i budowę laboratoriów od podstaw, ale na pracę badawczą. Zyski z wdrożenia mają być dzielone między instytut a jednostkę macierzystą zespołów, jednak nie po to, by wypłacić sobie wyższe pensje, ale po to, by większość zainwestować w kolejne badania grupy. W ten sposób zainwestowane na samym początku przez państwo pół mld zł ulegnie zwielokrotnieniu i będzie napędzało rynek B+R w obszarze biotechnologii i farmakologii. Dzięki tej filozofii dobre zespoły, które potrafią doprowadzić badania od pomysłu do fazy wdrożenia będą zyskiwały jeszcze lepsze finansowanie swoich prac, a także zyskają w postaci zakładanych start-upów i spółek.

Jak to robią w Ameryce?

Największy udział w globalnym rynku biotechnologicznym ma rynek amerykański – prawie 45%. Przeciętnie amerykańska spółka biotechnologiczna wypracowuje przychód ponad dwa razy większy niż europejska. Sięga on ok. 250 mln dol. rocznie. Ogromną dysproporcję widać również w wydatkach na badania i rozwój w obszarze biotechnologii. W USA wynoszą one ponad 38,5 mld dol. rocznie, a wydającej najwięcej spośród państw europejskich Francji – 3,3 mld dol. Udział Stanów Zjednoczonych w zarejestrowanych w ramach biotechnologii patentach jest również sporo wyższy niż całej UE – 37% w stosunku do 28%. Jednym z istotniejszych światowych hubów biotechnologicznych jest Massachusetts. Znajdujący się tam Massachusetts Institute of Technology jest jedną z najlepszych uczelni na świecie. Już w 2008 r. decyzją gubernatora tego stanu rozpoczęto realizację programu zakładającego zainwestowanie w ciągu dekady miliarda dolarów w rozwój nauk biologicznych, w tym biotechnologii. Powołano agencję inwestycyjną zajmującą się wspieraniem edukacji, badań i rozwoju oraz komercjalizacji w zakresie nauk biologicznych z użyciem publicznych pieniędzy. Już wcześniej w okolicach Massachusetts Institute of Technology zaczęły lokować się firmy takie, jak np. Biogen, tworząc zalążki Kendall Square, czyli przestrzeni, która jest dzisiaj nazywana globalnym centrum innowacji i na której terenie w promieniu półtora kilometra działa około 150 firm wysokiego przemysłu. Za przykładem Biogenu poszli inni naukowcy i zaczęli zakładać swoje start-upy, co z kolei zachęciło światowych graczy do otwierania laboratoriów właśnie tam. Dzisiaj w Kendall Square powoli staje się problemem brak dostępnej przestrzeni i konkurowanie start-upów o miejsce. Dynamiczny wzrost i rozwój rynku w Massachusetts widoczny jest również w statystykach dotyczących zatrudnienia, bo w latach 2006–2015 liczba miejsc pracy w sektorze biofarmaceutycznym w całym stanie wzrosła prawie o 40%. W 2010 r. w Massachusetts pracowano nad 895 lekami, z czego 362 znajdowały się w fazie badań przedklinicznych, a 20 czekało na rejestrację, a już w 2015 r. prace prowadzone były nad 1200 lekami, z czego 694 znajdowały się w fazie badań przedklinicznych, a 13 zostało zgłoszonych do rejestracji. Dodatkowo ponad 480 leków było na etapie projektów badawczych jeszcze przed badaniami przedklinicznymi.

Nowi gracze

Poza UE, gdzie biotechnologia rozwija się prężnie, jednym z najszybciej rosnących rynków farmaceutycznych w skali globu jest rynek rosyjski. Rosja podjęła działania mające na celu stworzenie prężnie działającego sektora biofarmaceutycznego. Na realizację przyjętego w 2012 r. programu rozwoju biotechnologii planuje przeznaczyć do 2020 r. prawie 32 mld dol. Program zakłada powstanie 10 fabryk produkujących leki biorównoważne. Również władze Korei Południowej realizują programy rządowe wspierające młode przedsiębiorstwa w początkowej fazie ich działania, a koreańską polityką w zakresie rozwoju biotechnologii zarządza międzyministerialny komitet koordynujący. Jednym z celów jest uruchomienie tysiąca biotechnologicznych start-upów. Korea Płd. ma ambicję stać się jednym z siedmiu biotechnologicznych liderów w skali świata w ciągu 10–20 lat.
W Europie godną przyjrzenia się inicjatywą jest Flanders Institute of Biotechnology (VIB), który działa w regionie Flandrii w Belgii. Jako tzw. wirtualny instytut stał się inicjatorem i głównym czynnikiem rozwoju przemysłu biotechnologicznego w tym regionie. Vlaams Instituut voor Biotechnologie to stowarzyszenie instytutów naukowych we Flandrii, w których centra ekspertyz wykonują badania na zlecenie i mogą na tym zarabiać. Każdy instytut badawczy jest rozliczany ze swoich osiągnięć. Naukowcy są skoncentrowani na zastosowaniu badań w praktyce, stworzeniu produktu i jego komercjalizacji. – Zamiast finansować konkretne projekty badawcze, rząd flamandzki po prostu zainwestował pieniądze w badania R+D w sektorze biotechnologii. W efekcie powstał jeden z najlepszych instytutów biotechnologicznych w Europie. Dookoła niego z kolei tyle firm i inicjatyw gospodarczych, że wytworzył się de facto jeden z najważniejszych obszarów dla gospodarki biotechnologicznej w Europie – tłumaczy minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski.
Dobrym przykładem jest też park technologiczny Alderley Park w okolicach Manchesteru prowadzony przez konsorcjum publiczno-prywatne, na którego terenie BioHub – biotechnologiczny inkubator – zrzesza około 150 firm zatrudniających ponad 500 osób.
Podobnie austriacki Vienna Biocenter zrzesza 4 instytucje badawcze, 18 firm biotechnologicznych i 3 uniwersytety. Pracuje tam łącznie 1700 osób.

Biotechnologia w Polsce

W 2015 r. 160 przedsiębiorstw w Polsce prowadziło działalność w dziedzinie biotechnologii. Większość z nich to firmy małe, zatrudniające mniej niż 49 pracowników. Zgodnie z raportem „Biotechnologia w Polsce” z 2016 r. wykonanym przez Deloitte, zaledwie 28,6% respondentów uznało za dobre albo bardzo dobre warunki dla prowadzenia firmy biotechnologicznej w Polsce. Dokładnie tyle samo stwierdziło, że są one złe. Prawie 43% uważa, że są przeciętne. Jako największe bariery w prowadzeniu działalności w tej branży wymieniano dostęp do publicznego finansowania, w tym funduszy Unii Europejskiej (33,3% ankietowanych), dostęp do kapitału (23,8%), regulacje podatkowe (14,3%). Ponad 52% ankietowanych wskazało, że brak aktywów finansowych jest główną przeszkodą w prowadzeniu działalności B+R.
W tym roku Polski Fundusz Rozwoju rozpoczął pracę nad Programem Rozwoju Biotechnologii w Polsce. Powołano grupy robocze pracujące nad zagadnieniami: nauka i transfer technologii, rozwój firm biotechnologicznych, badania kliniczne, refundacja, rejestracja i świadomość branży. Biotechnolodzy kształcą się w Polsce na 39 uczelniach. W sumie rocznie przybywa 4 tysiące absolwentów tego kierunku. 110 instytucji naukowych zatrudniających ponad 2800 naukowców stanowi swojego rodzaju zaplecze badawcze i intelektualne dla sektora, a jednym z miejsc do podejmowania przedsięwzięć w branży technologicznej są klastry, których jest w Polsce sześć. Obecny minister zdrowia, prof. Łukasz Szumowski, jeszcze jako wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego podkreślał, że za 10 lat polski sektor biotechnologii medycznej mógłby stać się jednym z najsilniejszych w Europie. Jego zdaniem, żeby móc w ogóle myśleć o projektowaniu leków, musimy mieć bardzo dobre badania podstawowe, również w obszarze biologii komórkowej, w czym wspierać ma naukowców właśnie Instytut Biotechnologii Medycznej (IB-Med). IB-Med wzorowany ma być na Vlaams Instituut voor Biotechnologie (VIB). – Chcielibyśmy, aby do finansowania wybierano działające na polskich uczelniach grupy, których badania mają potencjał wdrożeniowo-aplikacyjny. Oznacza to, że docelowo w ciągu trwania projektu wytworzone zostaną procesy czy mechanizmy, które mogą znaleźć się w obszarze zainteresowania gospodarki – wyjaśnia. Minister ocenia, że obecnie w Polsce około dziesięciu zespołów badawczych pracuje na poziomie, który pozwoliłby na uzyskanie finansowania z IB-Medu.

Źródło: „Służba Zdrowia” 2/2018

PDF

Zobacz także