Dyrektor szpitala w Ostrołęce: Szpitale źle raportują liczbę wolnych łóżek

- Zakażeni COVID-19 z Radomia są przewożeni do Ostrołęki. To absurdalne, ponieważ jest wiele miejscowości w pobliżu Radomia, które dysponują wolnymi łóżkami. Niestety szpitale źle raportują liczbę wolnych łóżek, dlatego jest chaos - powiedział Medexpressowi Paweł Natkowski, dyrektor Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego im. dr Józefa Psarskiego w Ostrołęce.
Martyna Chmielewska 2021-03-05 12:30

Martyna Chmielewska: Epidemia koronawirusa ciągle trwa. Mamy coraz więcej zakażonych i zgonów. Wiemy, że w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym nie ma już wolnych miejsc dla zakażonych pacjentów. Trudna sytuacja jest też w Warszawie, gdzie zaczyna brakować miejsc. A jak wygląda pod tym względem sytuacja w szpitalu w Ostrołęce?

Paweł Natkowski: Na dzień dzisiejszy liczba łóżek jest wypełniona. W środę uruchomiliśmy nowe łóżka, ponieważ jest na nie coraz większe zapotrzebowanie. Zakażeni koronawirusem z ostrołęckiego powiatu są przyjmowani do naszego szpitala.

M.Ch.: Czy zakażeni pacjenci z innych miast są przewożeni do szpitala w Ostrołęce?

P.N.: Tak. Wczoraj próbowano przetransportować pacjentów z Radomia. Nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Mamy podgląd na liczbę łóżek w szpitalach i wiemy, że jest wiele miejscowości w pobliżu Radomia, które dysponują wolnymi łóżkami. Nie rozumiemy, dlaczego koordynator próbuje „na siłę” przewozić pacjentów z obszarów spoza północnego Mazowsza do szpitala w Ostrołęce.

M.Ch.: Czy dyrekcja próbowała się dowiedzieć, dlaczego są podejmowane próby przewiezienia pacjentów z Radomia do Ostrołęki?

P.N.: Problem polega na tym, że szpitale przedstawiają złe raporty koordynatorowi ruchu karetek i przewozu pacjentów. Nie zgadzają się informacje, które szpital dzienny raportuje do wojewody z raportami, które są kierowane do koordynatora. Przykładowo szpital raportuje, że posiada wolne łóżka, a koordynatora informuje, że ich nie ma. Wtedy koordynator próbuje przetransportować chorego do najbliższego szpitala, który posiada wolne łóżka. Nie możemy za to obwiniać koordynatora, tylko szpitale, które źle raportują liczbę wolnych łóżek dedykowanych pod COVID-19.

M.Ch.: W jakim stanie zakażeni pacjenci trafiają na oddział?

P.N.: Są różni pacjenci. Czasami wymagają tylko kilkudniowej hospitalizacji. Wychodzą w bardzo dobrym stanie. Są też pacjenci w ciężkim stanie. Z oddziału zakaźnego trafiają na OIT. Większość z nich wraca z OIT na oddział zakaźny. Po leczeniu hospitalizacyjnym trafiają do domu. Dochodzi też do zgonów w naszym szpitalu.

M.Ch.: Śmiertelność z powodu koronawirusa wynosi 2 proc. Jaka jest śmiertelność wśród hospitalizowanych na koronawirusa w szpitalu w Ostrołęce? Jaka jest śmiertelność osób leczonych respiratorem?

P.N.: Liczba zgonów z powodu koronawirusa jest minimalna. Częściej odchodzą pacjenci, którzy cierpią na inne choroby. COVID powoduje, że emisja chorób współistniejących jest trudna do przejścia. Dlatego pacjenci często umierają. Śmiertelność na Oddziale Intensywnej Terapii jest duża. Zazwyczaj umiera jeden na pięciu pacjentów. Mamy około 20 proc. śmiertelności na OIT.

M.Ch.: W jakim stanie pacjenci wychodzą do domów? Czy są samodzielni? Czy wymagają opieki? Jak to wygląda?

P.N.: Wszystko zależy od wieku pacjenta. Jeśli jest po 80 roku życia i ma ograniczone funkcje życiowe, to po tak ciężkiej chorobie wymaga opieki w domu. Staramy się wypuścić pacjentów, którzy są na tyle samodzielni oddechowo, aby nie musieli wracać do szpitala. Mieliśmy nawet pacjentów 100 - letnich, którzy w dobrym stanie wychodzili do domu. Nie mieli powikłań pocovidowych. Są też pacjenci, którzy po przechorowaniu idą do domu i ich okres rekonwalescencji czasami trwa kilka miesięcy.

M.Ch.: W grudniu ruszyły masowe szczepienie przeciw koronawirusowi. Są one dobrowolne i bezpłatne. Wiemy, że na pierwszy ogień poszli medycy. Czy w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym im. dr Józefa Psarskiego w Ostrołęce wszyscy są zaszczepieni?

P.N.: Niestety nie udało nam się zaszczepić wszystkich medyków. A wszystko dlatego, że nie zostali oni zakwalifikowani do szczepienia. Staramy się w miarę możliwości szczepić w pierwszej kolejności naszych pracowników. Obecnie szczepieniom nie podlegają grupy medyków. Możemy ich zaszczepić tylko wtedy, gdy inne osoby zrezygnują ze szczepień.

M.Ch.: Jakie ma Pan największe obawy w związku z pandemią? Czego Pan się najbardziej boi?

P.N.: Największym problemem szpitali jest niedofinansowanie. Mówi się, że dużo pieniędzy przeznaczono na ochronę zdrowia. Środki poszły na wynagrodzenia dla medyków. Nie przekładają się one jednak na funkcjonowanie szpitala. Pozwalają szpitalowi być bardziej elastycznym wobec zatrudnienia pracowników do opieki nad zakażonymi pacjentami. NFZ pomniejsza nam ryczałt kosztem leczenia pacjentów covidowych. Szpitale nie są w stanie domknąć się finansowo. Jeśli nic się nie zmieni, to szpitale niebawem mogą nie nieć pieniędzy na zakup podstawowych leków czy materiałów zaopatrzeniowych pacjentów.

M.Ch.: Czy obawia się Pan napływu pacjentów z COVID-19?

P.N.: Nie obawiam się napływu pacjentów z COVID-19. Walczymy z tą chorobą od roku. W sytuacjach szczytowych szpital potrafił w dość szybkim tempie przygotować większą liczbę łóżek dla zakażonych pacjentów. Mamy przepracowane pewne procedury. W każdej chwili jesteśmy w stanie zwiększyć liczbę łóżek.

PDF

Zobacz także