Co dalej z pakietem naprawczym?
Opublikowano 14 września 2026 08:00
Wszystko wskazuje, że kluczowa zapowiedź minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy dotycząca dwunastomiesięcznego vacatio legis dla przepisów dotyczących wynagrodzeń i warunków pracy lekarzy mimo wszystko zostanie zrealizowana – wobec umów, które już obowiązują albo zostaną podpisane do momentu wejścia w życie ustawy (a tu przewiduje się standardowe vacatio legis, czyli 30 dni od opublikowania). Umowy zawierane po wejściu w życie nowych przepisów, polegałyby już np. zapowiadanym limitom wynagrodzeń (ok. 36 tys. zł w wymiarze jednego etatu, choć tu również będą wyłączenia) oraz czasu pracy – maksymalnie dwa etaty, włączając w to czas pracy w sektorze prywatnym, poza kontraktem z NFZ, minimum pół etatu w lecznictwie szpitalnym (łącznie z poradniami), co ma wyeliminować zjawisko „medycyny walizkowej”. Standardem mają być też umowy zawierane w oparciu o stawkę godzinową, bez uwzględniania procentu od procedury.
Niewykluczone oczywiście, że na dalszym etapie procedowania budząca wątpliwości (głównie polityków) długość vacatio legis dla starych umów zostanie skrócona – w Koalicji Obywatelskiej nie brakuje głosów (np. byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza), że porządki z krociowymi wynagrodzeniami lekarzy należy przeprowadzić szybciej. Jest jednak również sporo głosów, że taki okres przejściowy jest dla szpitali niezbędny, by mogły się przygotować do zakładanej utraty części kadr lekarskich. Minister zdrowia, informując w ubiegłym tygodniu o planowanym odłożeniu wejścia w życie niektórych przepisów pakietu, tłumaczyła decyzję wsłuchaniem się w oczekiwania strony społecznej, przede wszystkim organizacji pracodawców.
Aby ustawy zostały uchwalone, potrzebna będzie większość w parlamencie. I podpis prezydenta. Nie wiadomo, jaką decyzję podejmie Karol Nawrocki, a wcześniej – jak zagłosują posłowie. Wiadomo natomiast, że dyskusja and projektami, które rząd skieruje do Sejmu, z pewnością będzie gorąca (zwłaszcza jeśli nie będzie mogła być zbyt długa, ze względu na tempo prac). Aby ustawy trafiły do podpisu prezydenta do końca września, Sejm musiałby przyjąć je już w przyszłym tygodniu na najbliższym posiedzeniu, tak by trafiły do Senatu, który zbiera się 23 września.












