Sejm za agregowaniem umów na PESEL
Opublikowano 19 czerwca 2026 13:25
Z tego artykułu dowiesz się:
- Sejm wprowadza rewolucyjne zmiany w systemie wynagrodzeń medyków, które mogą zrewolucjonizować branżę zdrowia. Dzięki nowym regulacjom AOTMiT będzie mogło zbierać dane o umowach pracowników ochrony zdrowia, co pozwoli na analizę ich zarobków w różnych placówkach.
- Sprawa Dawida Kacprzyka, młodego lekarza zarabiającego 1,6 mln zł rocznie, stała się katalizatorem dla reform. Politycy dostrzegają konieczność uporządkowania obszaru wynagrodzeń, co może wpłynąć na przyszłość wielu pracowników służby zdrowia.
- Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie ewidencji czasu pracy dla medyków. Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno lekarzy, jak i pacjentów, a także eliminacja problemu nakładania się godzin pracy w różnych placówkach.
- Reforma budżetów szpitalnych może oznaczać ograniczenie wydatków na wynagrodzenia do 70% budżetu. To posunięcie wymusi racjonalizację polityki kadrowej oraz może prowadzić do konsolidacji podmiotów leczniczych.
- Zmiany w zasadach zawierania kontraktów z lekarzami budzą kontrowersje. Środowisko lekarskie obawia się, że nowe regulacje mogą wpłynąć na ich wynagrodzenia oraz warunki pracy, co już teraz spotyka się z protestami.
To, jak mówili podczas dyskusji, posłowie zarówno koalicji rządzącej jak i opozycji – pierwszy, ważny krok dla porządkowania obszaru zarobków medyków, przede wszystkim lekarzy. Katalizatorem decyzji, nad którą resort zdrowia pracował od dłuższego czasu, była oczywiście sprawa Dawida Kacprzyka, który – jako początkujący lekarz – zarobił w ubiegłym roku ok. 1,6 mln zł.
Ale na zebraniu danych ma się nie skończyć. Posłowie (ale też Ministerstwo Zdrowia) sygnalizują kolejne decyzje: ścisła ewidencja czasu pracy. Po pierwsze po to, żeby lekarze (i inni medycy, ale sprawa dotyczy przede wszystkim lekarzy) pracowali w bezpiecznym dla nich samych i dla pacjentów wymiarze pracy, po drugie, by nie było podejrzeń, że multiplikują miejsca pracy w efekcie czego godziny się pokrywają. Posłów przeraziły bowiem nie tylko zarobki młodego lekarza, ale i wymiar godzin, za które otrzymał wynagrodzenie – miesięcznie ponad 330, tylko w jednym z czterech placówek, z którymi współpracował.
Kolejna decyzja, o której mówi MZ, to nałożenie na budżety szpitalne górnej granicy wydatków na koszty pracy – CAP na budżet szpitala, określony (na przykład) na 70 proc., wymusiłby racjonalizację polityki kadrowej i płacowej, ale też – co jest prawdopodobnie intencją MZ – konsolidację podmiotów leczniczych.
Mowa jest też o zmianach w zasadach zawierania kontraktów z lekarzami. Czy będzie to maksymalny pułap wynagrodzenia w jednym podmiocie, czy – na przykład – przejście wyłącznie na stawkę godzinową, czy jeszcze jakieś inne rozwiązanie, połączone z maksymalnym czasem pracy lekarza – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że taką próbę będzie oprotestowywać środowisko lekarskie, które nie kryje i niezadowolenia i obaw w związku z właśnie uchwalonymi przepisami.
Prawdopodobnie jednak ustawa nie napotka na przeszkodę: już w przyszłym tygodniu ma się nią zająć Senat i być może, jeśli izba wyższa nie wprowadzi poprawek, jeszcze w czerwcu może ona trafić na biurko prezydenta. Weto tym razem jest bardzo mało prawdopodobne.











