Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

OZZL: Jeden lekarz, jeden etat i 3x średnia krajowa

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 16 lipca 2026 09:23

Ograniczenie czasu pracy, wynagrodzenie na poziomie trzech średnich krajowych dla lekarza specjalisty zatrudnionego na etacie, minimalne normy zatrudnienia w przeliczeniu na pacjenta - to recepta, jaką na kryzys proponuje OZZL.
OZZL: Jeden lekarz, jeden etat i 3x średnia krajowa - Obrazek nagłówka
Fot. iStock/Getty Images

Podczas środowej konferencji prasowej Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przedstawił swoje postulaty dotyczące zmian w systemie ochrony zdrowia, odnosząc się do tych obszarów, które – według zapowiedzi resortu – mają w tej chwili podlegać najpilniejszym zmianom, czyli warunków pracy lekarzy. Przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat przypominała, że związek od wielu lat, od ponad dwóch dekad, zwraca uwagę na patologie związane przede wszystkim z czasem pracy lekarzy i formami ich zatrudnienia. – Apelujemy do wszystkich opcji politycznych o jasny, transparentny system i warunki, które zapewnią bezpieczeństwo pacjenta, godne wynagrodzenie dla lekarzy i zminimalizują patologię – powiedział przewodniczący Regionu Mazowieckiego OZZL, lekarz psychiatra Joachim Budny, przywołując hasło akcji OZZL i Porozumienia Rezydentów OZZL sprzed ośmiu lat: „Jeden lekarz i jeden etat”. – Powinno być nie więcej niż 208 godzin w miesiącu, bo to jest 160 godzin etatu plus dyżury. Lekarz musi być w pełni zdolny do leczenia i w pełni przytomny – mówili lekarze. Za pracę w wymiarze etatu specjalista powinien otrzymywać, według związku zawodowego, minimum trzy średnie krajowe.

Podczas konferencji zaprezentowano też wyniki ankiety, jaką OZZL przeprowadził w ostatnim czasie, pytając (już po raz kolejny od 2020 roku) o zarobki, czas i miejsca pracy lekarzy. Kluczowe wnioski:

- tylko co czwarty lekarz pracuje w jednym miejscu;

- lekarze zdecydowaną większość czasu poświęcają na pracę w sektorze publicznym, choć rośnie grupa tych, którzy w sektorze prywatnym spędzają jedną trzecią lub nawet połowę czasu poświęconego na aktywność zawodową;

- publiczny sektor wygrywa przede wszystkim możliwościami lepszego leczenia pacjenta oraz ofertą rozwoju zawodowego;

- przewaga sektora prywatnego to lepsza organizacja pracy i – nadal – kwestie finansowe (choć na przestrzeni kilku lat ten argument podaje coraz mniej lekarzy).

Jak podkreślali autorzy raportu, wyniki ankiety nie są do końca reprezentatywne, bo w dość małej grupie (znacząco mniejszej niż w poprzednich edycjach) nadreprezentowani byli specjaliści pracujący na umowę o pracę. W ogólnej grupie lekarzy stanowią oni wyraźną mniejszość. To mogło zaważyć np. na rozkładzie odpowiedzi w sprawie warunków przejścia do sektora publicznego na umowę o pracę – 40 proc. respondentów wskazało, że mogłoby zaakceptować takie rozwiązanie przy wynagrodzeniu wynoszącym trzy średnie krajowe, tymczasem ten próg akceptacji w dużo większym badaniu, zaprezentowanym kilka tygodni temu przez samorząd lekarski, był wyraźnie wyższy. Lekarze, pracujący na kontraktach, mają po pierwsze dużo większe oczekiwania finansowe, po drugie – są mniej skłonni w ogóle rozważać taką opcję.

Jednym z najczęściej – wśród polityków – pojawiających się pomysłów na uzdrowienie sytuacji w ochronie zdrowia jest wprowadzenie ścisłego rozdziału publicznego i prywatnego sektora (warto jednak zauważyć, że takiego pomysłu nie ma wśród propozycji MZ). 85 proc. ankietowanych wskazało, że jeśli takie rozwiązanie zostałoby wprowadzone (w takiej czy innej formule, jako zakaz całkowity czy częściowy), analogiczne zasady powinny obowiązywać pracowników całego sektora usług publicznych. 11 proc. wskazało na wszystkie zawody medyczne.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)