Minister raczej nie straci stanowiska. A pacjenci?
Opublikowano 29 kwietnia 2026 08:30
Z tego artykułu dowiesz się:
- Opozycja i koalicja rządząca stają do walki o wotum nieufności wobec minister zdrowia, co może mieć dalekosiężne konsekwencje dla całego rządu. Czy polityczna burza przyniesie zmiany, czy jedynie kolejny rytuał?
- Cięcia wydatków na zdrowie stają się kluczowym tematem debaty. Jakie skutki przyniosą planowane zmiany w wykazach bezpłatnych leków, które mogą szczególnie dotknąć seniorów?
- Rząd zmaga się z ogromną luką w budżecie NFZ, szacowaną na 18-20 miliardów złotych. Jakie kroki podejmie Ministerstwo Zdrowia, aby zrównoważyć wydatki i co to oznacza dla pacjentów?
- Walka o finanse w systemie zdrowia toczy się nie tylko na poziomie rządowym. Pracownicy sektora ochrony zdrowia zapowiadają, że będą bronić swoich praw do ostatniej kropli sił.
Zostanie, można to zakładać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, również minister Sobiarańska-Grenda. – Nie będą nam PiS z Konfederacją rządu układać – podkreślali w ostatnich dniach politycy wszystkich partii koalicyjnych. Również tych, które nie ukrywają zastrzeżeń do polityki resortu, choćby w sprawie cięć, jakich dokonuje, w poszukiwaniu oszczędności, Narodowy Fundusz Zdrowia. Gdyby założyć, przez chwilę, że opozycji udałoby się przegłosować choćby jeden wniosek, oznaczałoby to faktyczny koniec koalicji, nowe wybory. Wydaje się, że żadna z partii, łącznie z wyraźnie liderującą sondażom Koalicją Obywatelską nie jest na to w tej chwili gotowa. Choć, oczywiście, niczego to nie przesądza.
Nie ma żadnej wątpliwości, że cięcia wydatków na zdrowie – te już dokonane i te, które MZ musi co najmniej rozważać – będą główną osią debaty nad wnioskiem. Już w poniedziałek Janusz Cieszyński (PiS) rozpoczął „kanonadę”, ujawniając pismo, wysłane przez MZ do AOTMiT, dotyczące zmian w wykazach bezpłatnych leków. Niby nic nowego, bo przecież takie zmiany minister zdrowia sugerowała już jesienią w swoim planie oszczędności, przedstawionym ministrowi finansów, ale właśnie dlatego cios trzeba uznać za trafiony. Bo od grudnia, gdy „plan Sobierańskiej-Grendy” został upubliczniony, MZ zapewniało, że cięć na listach nie będzie (założony cel oszczędności w skali roku – co najmniej 1,5 mld zł), choć też tłumaczyło konieczność dokonywania analiz i ewentualnej racjonalizacji. Dziś wiadomo, że cięcia będą a rozważane są scenariusze o różnym poziomie dotkliwości dla pacjentów. Jednak nawet ruch, który trudno uznać za bardzo dotkliwy – usunięcie z wykazu leków o symbolicznej odpłatności pacjenta, za które trzeba zapłacić kilka złotych, poseł PiS ocenił w social mediach jednoznacznie: „Rząd chce okraść seniorów”. Co prawda zaraz łagodził przekaz, mówiąc o „skubaniu” seniorów na kilka złotych, co ma świadczyć o skali zapaści finansowej płatnika, ale jak wiadomo – w przekazie liczy się pierwsze słowo.
Dolary przeciw orzechom, że przekaz o planach „okradania” seniorów (i nie tylko, ale sprawa dotyczy głównie wykazu leków 65+) wybrzmi nie raz w trakcie dyskusji nad wnioskiem o wotum nieufności, podobnie jak pytanie o inne planowane lub możliwe cięcia kosztów systemu. Pytanie o tyle zasadne, że – jak mówili podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego szefowie Narodowego Funduszu Zdrowia – budżet płatnika musi zostać zrównoważony. To ustawowy obowiązek, NFZ nie może zakończyć roku ze stratą, na pokrycie której nie ma środków w funduszu zapasowym – a nie ma. Gra toczy się o 18-20 mld zł – taka jest różnica między zakładanymi kosztami a planowanymi przychodami płatnika. NFZ zakłada oczywiście dodatkowe dotacje z budżetu państwa, ale ocenia też, że nie pokryją one całości, a może nawet większej części, owej luki. Stąd przekaz o konieczności pilnego ograniczania wydatków w krótkim horyzoncie czasowym i rozpoczęcia dyskusji o zmianach w perspektywie kolejnych dwóch, trzech lat. Na przykład w ustawie o wynagrodzeniach minimalnych, która – w ocenie wiceprezesa Funduszu Jakuba Szulca – jest „kilerem” systemu a której, co nie ulega wątpliwości, środowiska pracownicze będą bronić „do końca świata i jeden dzień dłużej”.









