Prof. Heitzman: Chcemy upowszechnić nowoczesne metody leczenia schizofrenii

Fot. MedExpress TV
Nowoczesne leczenie jest kosztowne, ale nie tak, by zainwestowane w nie pieniądze się nie zwróciły - przekonuje prof. nadzw. dr hab. n. med. Janusz Heitzman - w rozmowie z Renatą Furman.
Renata Furman 2019-04-02 09:30

R.F.: Jakie są najpilniejsze wyzwania, jeśli chodzi o zarządzenie chorobą, jaką jest schizofrenia?

J.H.: Przede wszystkim rozpropagowanie dwóch rzeczy: idei, że jest to choroba, która nie tylko inwalidyzuje, że można z nią żyć, że są coraz nowsze leki i większe możliwości leczenia. Ważna jest zmiana myślenia, uświadamianie, że że schizofrenia nie wpycha chorego na całe życie do szpitala, nie zamyka go w domu opieki, albo w jego własnych czterech ścianach. Kolejna rzecz, że w tej chwili rozwijają się metody leczenia środowiskowego tej psychozy. Powstają centra zdrowia psychicznego - na razie na zasadzie pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, ale te możliwości są. W centrach zdrowia psychicznego działają punkty zgłoszeniowo-konsultacyjne, gdzie można się zgłaszać bez skierowania i uzyskać nie tylko jakieś świadczenie medyczne, ale także informację, co robić w sytuacji, kiedy ktoś nie wychodzi z domu i ujawnia objawy, czy jest możliwość, by przyszła do domu pielęgniarka środowiskowa, asystent zdrowienia, albo lekarz. Co wreszcie zrobić, jeżeli ktoś się boi iść do szpitala psychiatrycznego, ponieważ źle o nim słyszał, albo ma z niego złe doświadczenie i czy można leczyć się poza szpitalem? To są najważniejsze problemy, jeśli chodzi o nasze myślenie o schizofrenii. Kolejny obszar – chcemy upowszechnić najbardziej nowoczesne metody, sposoby leczenia. Bo oczywiste sposoby to farmakoterapia, ale są też oddziaływania psychologiczne, społeczne i zawodowe, oddziaływania wiążące się z tym, by dostrzegać również choroby towarzyszące schizofrenii, które mogą być efektem klasycznego leczenia przeciwpsychotycznego, albo zaniedbania osób chorujących na schizofrenię ze względu na ich stan zdrowia somatycznego. Patrząc tylko na psychozę nie dostrzega się, że za nią kryją się „zwykłe” dolegliwości, takie jak np. nadciśnienie. Dziś myślimy o tym, by wskazać na te obszary farmakoterapii, które pozwalają uczynić leczenie schizofrenii bardziej przyjaznym i akceptowalnym, a dzięki temu uzyskać dobrą współpracę pacjenta z lekarzem, tak by chory nie opuszczał wizyt, nie bał się przyjmowania leków i nie zmieniał leczenia. Łatwiej to osiągnąć korzystając z możliwości stosowania leków o przedłużonej formie uwalniania, w postaci iniekcji raz na dwa tygodnie albo nawet na miesiąc (za chwilę będą leki do wprowadzania raz na trzy miesiące czy raz na pół roku). I wreszcie stosowanie nowoczesnych, innowacyjnych leków pozbawionych niekorzystnych efektów związanych z chorobą metaboliczną, hiperlipidemią, z przyrostem masy ciała i z nadmierną sedacją i szeregiem innych dolegliwości, które powodowały, że pacjent niechętnie te leki przyjmował.

R.F.: Czy te nowoczesne leki, które zapobiegają wielu powikłaniom, powstawaniu schorzeń współistniejących, są dostępne w Polsce? Czy one są już refundowane? Jak wygląda wachlarz dostępności?

J.H.: Farmakoterapia zaburzeń psychicznych to bardzo złożony problem. Z jednej strony mamy duży obszar leków klasycznych, w pełni refundowanych czy sprzedawanych wręcz za symboliczną opłatą, tanich, dostępnych na rynku od kilkudziesięciu lat, które nie dają dobrego efektu terapeutycznego głównie przez to, że wywołują komplikacje w stanie somatycznym, a przez to skracają życie osób chorujących, którzy się tymi lekami leczą. Trzeba powiedzieć otwarcie - biorąc te leki będziesz żył krócej i będziesz bardziej chory. Taka jest prawda. Z drugiej strony, musimy mieć świadomość, że leczenie nowoczesne jest kosztowne, ale nie do tego stopnia, by powaliło budżet państwa na łopatki, albo by zainwestowanie w to nowoczesne leczenie spowodowało, że pieniądze się nie zwrócą. Jeżeli zainwestujemy w lek, który kosztuje 1700 zł i będzie on podawany raz na miesiąc czy raz na kilka miesięcy, to mamy poczucie, że stosowanie go, nie będzie wymagało równocześnie używania innych leków np. na serce czy wątrobę, bo osoby biorące taki nowoczesny lek będą korzystały z innych form inwestowania w zdrowie somatyczne. Schizofrenia niejedno ma imię, to nie tylko izolowany zespół kryteriów diagnostycznych, zawarty w jednym symbolu diagnostycznym – F.20, że zanim się rozpozna F.20 można dostrzegać inne objawy, które niekoniecznie trzeba przypisać do tego numeru, ale przecież też wymagające interwencji farmakologicznej i przeciwpsychotycznej. Nam zależy, żeby możliwość refundacji leków przeciwpsychotycznych rozszerzyć z rozpoznania F.20 na inne zaburzenia psychotyczne, gdzie tego rozpoznania schizofrenii jeszcze nie postawiono, bo być może jest zbyt wcześnie, albo by nie stygmatyzować chorego, albo pacjent boi się tego rozpoznania. Dajmy mu więc szansę leczenia się.

PDF

Zobacz także