Od października duże zmiany w leczeniu raka płuca
Opublikowano 11 sierpnia 2026 08:26
- Postanowiliśmy spróbować innego podejścia do leczenia raka płuca i skoncentrować się na możliwości wyleczenia tej choroby, a jeśli nie całkowitego wyleczenia, to znaczącego wydłużenia przeżycia chorych. Mamy nadzieję, że szybsza diagnostyka, nowe terapie i nowe schematy leczenia przełożą się na większą wyleczalność i zatrzymanie negatywnych trendów, które dziś obserwujemy – mówiła w poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. W Polsce rośnie zachorowalność na raka płuca, również – co szczególnie niepokojące – wśród osób młodych i wśród kobiet. Eksperci wiążą to m.in. z tzw. nowatorskimi urządzeniami do palenia.
Propozycje zmian przygotowali eksperci Polskiej Grupy Raka Płuca i konsultant krajowy ds. onkologii klinicznej prof. Maciej Krzakowski. Na nową strategię składają się zarówno decyzje refundacyjne dotyczące nowych terapii, jak i przesunięcie nowoczesnych terapii na wcześniejsze etapy choroby – do pierwszej linii, również do leczenia okołooperacyjnego. Ważnym elementem planu są też zmiany w profilaktyce – osoby z grup ryzyka zyskają dostęp do programu niskodawkowej tomografii komputerowej. - Rak płuca to jeden z głównych wrogów w onkologii: nowotwór często diagnozowany i o dużym potencjale śmiertelności – mówił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ, przypominając, że program leczenia raka płuca należy do największych w całym systemie refundacyjnym, zarówno pod względem liczby pacjentów, jak i kosztów (blisko 1,5 mld zł).
Prawdziwa rewolucja terapeutyczna w raku płuca rozpoczęła się w latach 2019–2026. O ile od początku wejścia w życie ustawy refundacyjnej weszło do niego 58 terapii, z czego w ostatnich czterech latach - 35. Tylko w 2026 roku trafiło 13 nowych terapii. W samym niedrobnokomórkowym raku płuca obejmuje obecnie 40 różnych schematów leczenia.
Biorący udział w spotkaniu eksperci podkreślali, że rozbudowane portfolio dostępnych schematów leczenia jest bardzo ważne, ale ważna jest również struktura programu. Tu również następują zasadnicze zmiany. - Pierwszy raz decydujemy się na możliwość stosowania "świętego Grala" onkologii, czyli inhibitorów programowanej śmierci komórki, PD-L1, kilkukrotnie. Nie dość, że pacjenci zyskają możliwość leczenia we wczesnym stadium swojej choroby, to również będą mieć możliwość powtórzenia tego leczenia, czyli leczenia sekwencyjnego. Leczenie w ogólnym stadium zaawansowania będzie możliwe maksymalnie przez dwa lata. Jednocześnie po 24 miesiącach pacjent będzie mógł powrócić do programu, jeśli dozna progresji choroby - wyjaśniał dyrektor Oczkowski.
W programie B.6 pojawią się więc znane z programu leczenia czerniaka tzw. wakacje terapeutyczne, co ma odciążyć pacjentów, ośrodki i cały system. – Pacjent musi miesiąc w miesiąc pojawiać się w szpitalu. To obciąża pacjenta częstymi wizytami i tworzy kolejki. Dzięki wakacjom terapeutycznym będziemy mogli zrekrutować aż 20 procent dodatkowych pacjentów do aktywnego leczenia – podkreślił Oczkowski. Jednak eksperci zapewniają, że nie chodzi o szukanie oszczędności. – W większości badań klinicznych leczenie trwało dwa lata i było zakończone po dwóch latach. Dzisiaj, na podstawie wielu analiz, wiemy, że w niedrobnokomórkowym raku płuca stosowanie tych leków powyżej dwóch lat nie poprawia wyników leczenia – tłumaczył prof. Rafał Dziadziuszko, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed. Jednocześnie, jeśli u pozostającego w programie, monitorowanego w ośrodku pacjenta odnotowany zostanie progres choroby, będzie mógł on otrzymać lek, z dużą szansą, że on zadziała ponownie, czyli że pacjent uzyska z niego korzyść.











