Niewydolność nerek groźniejsza niż zawał serca

Kłopoty z nerkami ma około 4,5 mln Polaków, ale zdecydowana większość z nich nie zdaje sobie z tego sprawy.
Medexpress 2017-03-10 08:56

Co roku ponad 80 tysięcy umiera z powodu nierozpoznanej lub rozpoznanej zbyt późno choroby nerek. Niewydolność tego narządu rozwija się powoli i bezboleśnie, nie dając żadnych objawów. Wykryta zbyt późno jest nieuleczalna. Życie pacjenta można uratować tylko dzięki wykonywanym co drugi dzień dializom. Tymczasem wcześnie wykrycie choroby daje duże szanse na wyleczenie, a diagnozę przyspiesza proste badanie moczu i krwi.

Z badań przesiewowych, prowadzonych od siedmiu lat w ramach akcji Nefrotest, wynika że z chorobą zmaga się około 4,5 mln Polaków. Większość z nich nie ma świadomości tego faktu, a choroba nie została u nich właściwie zdiagnozowana.

– Większość chorób nerek przebiega w zupełnej nieświadomości zarówno pacjentów, jak i lekarzy. Tej ostatnie fazy, czyli dializ i przeszczepienia nerek, wszyscy chcą uniknąć. To dla nas ogromne pole do popisu, żeby sprawić, aby nie wszystkie osoby, które chorują na nerki doszły do tego stadium. Choroba musi być zatrzymana wcześniej – podkreśla prof. Ryszard Gellert, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

Nerki uszkodzone nawet w 90 procentach nie powodują żadnych charakterystycznych dolegliwości. Jednak zatrzymanie choroby na tym etapie jest już niemożliwe. Niewydolność nerek rozwija się powoli i bezboleśnie, wyniszczając organizm i wpływając na degradację innych narządów. Dolegliwości bólowe pojawiają się dopiero w zaawansowanym stadium, kiedy nerki są nieodwracalnie zniszczone.

Według szacunków, tylko w tym roku przynajmniej 4 tys. osób rozpocznie dializy, służące ratowaniu życia. Połowa z nich nigdy wcześniej nie leczyła się na nerki. 80 tysięcy umrze z powodu ich niewydolności.

– Choroby nerek są bardzo podstępne, ponieważ nie dają objawów bólowych. Możliwe do wykrycia symptomy pojawiają się dopiero wtedy, gdy następuje zatrucie toksynami mocznicowymi organizmu, kiedy nerki już nie są w stanie oczyścić krwi z toksyn. Wtedy jest już za późno, żeby zapobiegać. Można tylko utrzymywać pacjenta przy życiu dzięki hemodializom. Najlepszym leczeniem jest przeszczepienie nerki – mówi dr Iwona Mazur, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Dializowanych.

Co roku w Polsce nową nerkę dostaje 5 proc. dializowanych. Można ją otrzymać od dawcy żywego bądź zmarłego. Największe szanse na powodzenie mają transplantacje od członków rodziny. Jednak takich przeszczepów w Polsce wykonuje się tylko kilkadziesiąt rocznie.

Źródło: newseria

PDF

Zobacz także