Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner

Kto powinien stwierdzać zgon? Lekarze rodzinni wskazują na lukę w przepisach

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 20 października 2026 12:08

Pacjent umiera w przychodni. Na miejsce przyjeżdża zespół ratownictwa medycznego, ale rodzina przez kilka godzin czeka na kartę zgonu, bez której nie może dopełnić formalności związanych z pochówkiem. Taka sytuacja wydarzyła się niedawno na Śląsku. Pokazuje, jak poważne konsekwencje ma brak jednolitych zasad stwierdzania zgonów poza szpitalami. Problem dostrzegło również Ministerstwo Zdrowia, które przygotowało projekt ustawy porządkującej procedury i wprowadzającej elektroniczną kartę zgonu. Porozumienie Zielonogórskie od lat zabiega o ustawowe uregulowanie funkcji koronera. Dziś pyta, kiedy nowe przepisy wejdą w życie, zapewniając rodzinom zmarłych sprawną pomoc, a lekarzom rodzinnym jasne zasady postępowania i podział odpowiedzialności.
Kto powinien stwierdzać zgon? Lekarze rodzinni wskazują na lukę w przepisach - Obrazek nagłówka
Fot. Getty Images/iStockphoto

W śląskiej przychodni kartę zgonu wystawiła ostatecznie lekarka pełniąca funkcję koronera, która przybyła na miejsce po kilku godzinach. Wcześniej pojawiły się wątpliwości, czy i na jakiej podstawie dokument powinien wystawić lekarz POZ.

Problem wykracza poza ten jeden przypadek. W Polsce nie ma powszechnie dostępnego systemu lekarzy odpowiedzialnych za stwierdzanie zgonów poza szpitalami. W części powiatów działają lokalne rozwiązania, w innych ustalenie, kto powinien przyjechać do zmarłego, bywa trudne.

Przepisy sprzed 65 lat

Zasady stwierdzania zgonów nadal opierają się między innymi na rozporządzeniu z 1961 roku. Przewiduje ono, że obowiązek wystawienia karty zgonu spoczywa co do zasady na lekarzu, który ostatnio udzielał zmarłemu świadczeń w okresie 30 dni przed śmiercią. Jeśli jednak mieszka on dalej niż cztery kilometry od miejsca, w którym znajduje się ciało, albo nie może dokonać oględzin w ciągu 12 godzin od wezwania, zastosowanie mają przepisy wskazujące inne osoby uprawnione do wykonania tej czynności.

„Trudno zrozumieć, dlaczego o obowiązkach lekarza ma decydować odległość między jego miejscem zamieszkania a miejscem zgonu. Przepisy odwołują się też do lekarzy sprawujących opiekę nad określonym rejonem, choć dzisiejsza podstawowa opieka zdrowotna działa inaczej. Lekarz rodzinny odpowiada za pacjentów, którzy wybrali go poprzez złożenie deklaracji, a nie za wszystkich mieszkańców okolicy” – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego.

Samo prowadzenie przychodni na danym terenie nie oznacza więc obowiązku stwierdzania każdego zgonu, do którego doszło w okolicy. Mimo to właśnie do lekarzy rodzinnych często kierowane są prośby o wystawienie karty zgonu, również w przypadkach, gdy zmarły nie pozostawał pod ich opieką.

Kto pomoże rodzinie zmarłego?

Dla bliskich najważniejsze jest uzyskanie dokumentu pozwalającego rozpocząć formalności pogrzebowe. Tymczasem zdarza się, że muszą kontaktować się kolejno z przychodnią, pogotowiem, policją czy urzędem, próbując ustalić, kto powinien wystawić kartę zgonu.

Niejasne zasady stawiają w trudnej sytuacji także lekarzy. Wyjazd z przychodni w godzinach przyjęć może oznaczać przerwanie pracy i przełożenie wizyt zaplanowanych pacjentów.

„Wyobraźmy sobie lekarza rodzinnego, który ma pełną poczekalnię. Otrzymuje telefon z prośbą
o przyjazd do zmarłego. Jeśli wyjedzie, pacjenci będą czekać. Jeśli nie pojedzie, rodzina może zostać bez pomocy. Dlaczego jedni i drudzy mają ponosić konsekwencje tego, że państwo nie zorganizowało odpowiedniej procedury?” – pyta Joanna Zabielska-Cieciuch.

W części kraju samorządy zawierają umowy z lekarzami pełniącymi funkcję koronera. Dzięki temu wiadomo, kogo wezwać w razie zgonu. Nie jest to jednak rozwiązanie dostępne wszędzie.
W praktyce miejsce zamieszkania może wpływać na to, jak szybko rodzina otrzyma potrzebny dokument.

Koroner potrzebuje jasnych przepisów

Porozumienie Zielonogórskie postuluje ustawowe uregulowanie funkcji koronera, określenie zasad jego wzywania, kwalifikacji i uprawnień oraz zapewnienie finansowania i całodobowej dostępności tej usługi. Lokalne porozumienia nie zastąpią rozwiązań obowiązujących w całym kraju.

Warto przyjrzeć się doświadczeniom zagranicznym. W Anglii i Walii od września 2024 roku każdy zgon podlega niezależnej ocenie medycznej albo dochodzeniu koronera.

„Brytyjski system działa inaczej niż rozwiązanie, którego potrzebujemy w Polsce. Tam specjalnie przeszkoleni lekarze weryfikują przyczyny zgonów, a rodziny mogą zgłaszać swoje wątpliwości. To przykład, że można uporządkować odpowiedzialność za procedury związane ze śmiercią pacjenta. My wciąż opieramy się na przepisach sprzed 65 lat” – zauważa Joanna Zabielska-Cieciuch.

Przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy przewiduje kompleksowe zmiany dotyczące stwierdzania i dokumentowania zgonów. Dla Porozumienia Zielonogórskiego istotne jest, aby nowe regulacje jednoznacznie wskazywały, kto organizuje i finansuje pracę koronera oraz jak zapewnić dostępność tej usługi niezależnie od miejsca i pory śmierci.

Rodzina zmarłego powinna wiedzieć, do kogo się zwrócić, a lekarz – za jakie czynności odpowiada. Uporządkowanie tych zasad nie wymaga kolejnych doraźnych porozumień, lecz przepisów, które będą działały w całym kraju.

Źródło: Federacja PZ

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także