Otyłość u dzieci: sama diagnoza to za mało
Opublikowano 1 września 2026 07:03
Medexpress: Program 6-10-14 pokazuje, jak ważna jest wczesna identyfikacja czynników ryzyka. Jakie problemy najczęściej ujawniają badania dzieci objętych programem?
Paulina Metelska: Nasza uwaga koncentruje się na nadmiarze masy ciała u dzieci, dlatego podstawową diagnozą, którą rodzice od nas słyszą, jest ta dotycząca nadmiaru masy ciała, bardzo często w postaci otyłości.
To bardzo istotne, bo wciąż musimy budować wiedzę i świadomość, że otyłość jest chorobą: przewlekłą, uogólnioną i wymagającą leczenia. Nie jest problemem estetycznym. Dlatego zależy nam, aby diagnoza otyłości w naszym programie wybrzmiewała jasno i wyraźnie.
Staramy się objąć pacjentów szczegółową diagnostyką. Badania laboratoryjne pozwalają na wczesnym etapie wykrywać nieprawidłowości w gospodarce lipidowej i cukrowej. Oceniamy także ciśnienie tętnicze, więc diagnostyka jest szeroka.
Medexpress: Czy rodzice są gotowi przyjąć informację, że ich dziecko ma nadwagę lub otyłość? Jak rozmawia się z taką rodziną?
Paulina Metelska: Reakcje rodziców są bardzo różne. Bywają pełne wdzięczności. Dotyczy to rodziców, którzy już wcześniej widzieli u dziecka problem nadmiaru masy ciała, ale nie wiedzieli, co z tym zrobić ani gdzie szukać pomocy. Cieszą się, że wreszcie trafili do miejsca, w którym mają dostęp do opieki pediatry, dietetyka, specjalisty aktywności fizycznej i psychologa – czyli do opieki interdyscyplinarnej.
Bywają też reakcje zaskoczenia, bo część rodziców dopiero w naszym gabinecie po raz pierwszy słyszy, że dziecko ma nadmiar masy ciała. W przypadku otyłości słyszą również, że jest to choroba, którą trzeba leczyć i profesjonalnie traktować jako problem zdrowotny.
Są również rodzice, którzy nie chcą wziąć udziału albo nie chcą podjąć leczenia. Byłabym jednak bardzo ostrożna w stwierdzaniu, że wynika to z braku troski o zdrowie dzieci. To bardzo często lęk: przed diagnozą, przed wyzwaniem, przed napiętnowaniem dziecka w związku z diagnozą, a także przed obwinieniem o to, że dziecko ma nadmiar masy ciała.
Dlatego tak ważne są sposób, w jaki rozmawiamy z pacjentem i jego rodziną, oraz sposób, w jaki stawiamy diagnozę. Diagnoza powinna być postawiona w sposób bezpieczny, bez obwiniania i stygmatyzacji, ale jednocześnie jednoznacznie. Rodzic powinien otrzymać informację, że mamy do czynienia z problemem zdrowotnym, którym trzeba się zająć. Za diagnozą powinna też iść dostępna ścieżka leczenia. To nasze największe zadanie, nad którym cały czas pracujemy.
Medexpress: Czy badania przesiewowe i wczesna interwencja rzeczywiście zmieniają zachowania dzieci i rodzin? Co działa najlepiej?
Paulina Metelska: Wczesna interwencja ma ogromne znaczenie. Wczesna diagnostyka również. Pracujemy w trybie badań przesiewowych i co roku docieramy do ponad siedmiu tysięcy dzieci. Często diagnozujemy nadmiar masy ciała na etapie, kiedy rodzina jeszcze nie dostrzega problemu i nie ma jeszcze powikłań.
To bardzo ważne, bo możemy wykryć problem, zanim pojawią się jego następstwa, zanim ujawni się klinicznie. To pierwsza rzecz. Druga: im wcześniejsza interwencja, tym większa jej skuteczność.
Łatwiej ją wprowadzić, gdy nie ma jeszcze następstw metabolicznych ani dodatkowych objawów klinicznych, a zachowania, które częściowo odpowiadają za taki stan zdrowia, nie są jeszcze utrwalone przez wiele lat.
Medexpress: Problem nadwagi i otyłości u dzieci i młodzieży pozostaje w Polsce poważnym wyzwaniem. Jak z pani doświadczenia wygląda dziś droga do zmniejszenia odsetka dzieci z nadwagą i otyłością? Jak prognozuje pani sytuację za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat? Czy wczesna diagnostyka, profilaktyka i interwencja mogą zahamować ten trend?
Paulina Metelska: Bardzo potrzebujemy działań systemowych, ale wielokierunkowych. Jeśli nic nie zrobimy, odsetek dzieci obarczonych problemem nadmiernej masy ciała będzie rósł. Dzieje się tak dlatego, że środowisko, w którym dziś funkcjonują dzieci, bardzo często nie wspiera zdrowych wyborów. Potrzebujemy działań służących tworzeniu możliwie bezpiecznego środowiska. Takiego, w którym dzieci mają ograniczony dostęp do przetworzonej żywności i są chronione przed opresyjnymi działaniami marketingowymi producentów żywności. Potrzebujemy też środowiska, które sprzyja aktywności fizycznej i ograniczaniu czasu ekranowego, który jest jej naturalną konkurencją.
W obszarze promocji zdrowia potrzebujemy środowiska, które będzie wspierało zdrowie i rozwój dzieci. Potrzebujemy też systemu, który pozwoli wcześnie identyfikować nadmiar masy ciała. Ale sama identyfikacja to za mało. Nie wystarczy diagnoza.
Potrzebujemy systemu bezpłatnego i ogólnodostępnego, w którym dziecko z nadmiarem masy ciała otrzyma interdyscyplinarną i odpowiednią pomoc. To nie może być jednorazowe spotkanie z dietetykiem, fizjoterapeutą czy pediatrą. Potrzebny jest długotrwały, interdyscyplinarny kontakt, interwencja rozłożona w czasie. Jeśli pomoc behawioralna nie wystarczy, potrzebne będzie wsparcie na wyższym poziomie referencyjności.
Jeśli nie podejmiemy tych działań systemowo, za dziesięć lat nasze dane epidemiologiczne dotyczące częstości otyłości będą niestety jeszcze bardziej alarmujące.












