Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
banner

Plan Arłukowicza wymaga koordynacji, organizacji i pieniędzy

MedExpress Team

Alicja Dusza

Opublikowano 21 maja 2014 07:00

Plan Arłukowicza wymaga koordynacji, organizacji i pieniędzy - Obrazek nagłówka
Jak specjaliści oceniają pakiet onkologiczny? Czy minister łatwo wdroży poszczególne rozwiązania? O tym z onkologiem prof. Tadeuszem Pieńkowskim rozmawia Alicja Dusza.

prof. Pienkowski

Jak specjaliści oceniają pakiet onkologiczny? Czy minister łatwo wdroży poszczególne rozwiązania? O tym z onkologiem prof. Tadeuszem Pieńkowskim rozmawia Alicja Dusza.

Czy jest Pan optymistą, jeśli chodzi o pakiet onkologiczny ministra zdrowia?

Istnieje potrzeba stworzenia takiego planu, który nakreśliłby kierunki działania nie tylko medycyny naprawczej, ale też państwa wobec onkologii i wytyczył kierunki działań na 10, 15, 20 lat. Współczesny sposób organizacji ochrony zdrowia nie jest w stanie podołać temu wyzwaniu, jakim są choroby nowotworowe. Mamy do czynienia z sytuacją epidemii, której normalnie działający system nie jest w stanie podołać. Plan, który powstał z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i innych podobnych towarzystw, zawiera wskazówki, jak walczyć z chorobą nowotworową, wykluczeniem społecznym osób chorych itp. Ale żeby ten plan mógł zacząć działać, potrzebne jest odpowiednie finansowanie. W tej kwestii muszą też współpracować różne agendy państwowe, nie tylko Ministerstwo Zdrowia, bo plan wykracza o wiele dalej niż medycyna naprawcza. Kładzie on nacisk na współdziałanie samorządów oraz organizacji społecznych. To bardzo dobrze… Ale żeby ten plan zadziałał, musi mieć zapewnione odpowiednie finansowanie, a także musi być zdefiniowany ośrodek decyzyjny, który będzie ten plan na bieżąco koordynował i dostosowywał do aktualnych potrzeb. Taka agencja nie powinna być stroną, czyli nie powinna prowadzić sama działalności leczniczej. Powinna przydzielać zadania, sporządzać sprawozdania i wytyczać kierunki przed rządem lub parlamentem.

Pakiet onkologiczny ma na celu również ograniczenie hospitalizacji, np. aby na chemioterapię pacjent czekał poza szpitalem, w hotelu lub hostelu. Jak Pan ocenia taką propozycję? Czy tu nie będzie dochodziło do nadużyć i w efekcie to pacjent zapłaci za hotel?

Wszystkie instytucje, które mają podpisany kontrakt z NFZ (w leczeniu przewlekłym to leczenie poza kontraktem praktycznie nie istnieje), będą musiały przedstawiać sprawozdanie z wykonania kontraktu po to, żeby Fundusz za jego zrealizowanie zapłacił. I jeżeli teraz ta sama czynność wyceniona jest wyżej za wykonanie w szpitalu, to dyrektorzy szpitali to wykorzystują i kierują pacjentów do szpitali. Jeżeli wycena ulegnie zmianie, ta sama czynność będzie wykonywana ambulatoryjnie. Oczywiście pod warunkiem, że możne być tam wykonana bezpiecznie, a tak w większości przypadków jest. Jeżeli pomysł hoteli dla pacjentów będzie forsowany, to też trzeba pamiętać, że taki pomysł musi być sfinansowany. Są kraje, które finansują pobyt pacjentów w hotelach czy pokrywają koszty dojazdów takich pacjentów do szpitali. To z pewnością nie jest problem niemożliwy do rozwiązania.

Co z limitami w leczeniu onkologicznym? Czy da się skutecznie rozwiązać ten problem?

Limitowanie ma dwa oblicza. To jawne – gdy każdy szpital ma przydzieloną określoną liczbę punktów, które musi wykonać w ciągu roku w danym zakresie.

Drugie wynika z tego, że Fundusz nie płaci za dwie czynności wykonane podczas jednego pobytu w szpitalu lub odstęp między nimi jest zbyt krótki. To powoduje, że część świadczeń może być zrealizowana dopiero w następnym roku rozliczeniowym. To jest istotne z punkt płatnika. A w onkologii liczy się czas, bo niepowstrzymany w odpowiednim czasie nowotwór doprowadza do zgonu chorego. Każdy dzień opóźnienia faktycznego leczenia godzi w interes chorych, pogarsza wyniki leczenia.

Jeżeli ten program zakłada inne spojrzenie na problem: że będzie płacone za czynności jednego dnia, gdzie czasowe interwały nie będą podstawą do tego, by komuś nie zapłacić, będzie liczył się czas wykonania zabiegu czy badań, wtedy te rozwiązania trzeba pochwalić.

Na przykład w czasach PRL-u jednego dnia można było wykonać kobiecie biopsję i operację. Teraz pacjenci muszą czekać. I mimo że od tego czasu dużo się zmieniło, to nadal potrzebne są nowe rozwiązania.

Trzeba wybudować nowe przychodnie, szpitale, wykształcić kadry, a to trwa najdłużej. To wszystko wymaga koordynacji, organizacji i pieniędzy. Czas tracony na takie czynności przedkłada się na ludzkie życie.

Podobne artykuły

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.