Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie

Czy bezrobotni są narażeni na depresję?

MedExpress Team

Iwona Schymalla

Opublikowano 21 lutego 2014 07:00

Czy bezrobotni są narażeni na depresję? - Obrazek nagłówka
Fot. MedExpress TV
Czy obniżony nastrój to już depresja? Jak to rozróżnić? Dlaczego bliscy osoby chorej na depresję potrzebują edukacji na ten temat? O tym z dr. Dariuszem Maciejem Myszką rozmawia Iwona Schymalla, redaktor naczelna Medexpress.pl

Czy obniżony nastrój to już depresja? Jak to rozróżnić? Dlaczego bliscy osoby chorej na depresję potrzebują edukacji na ten temat? O tym z dr. Dariuszem Maciejem Myszką rozmawia Iwona Schymalla, redaktor naczelna Medexpress.pl

Iwona Schymalla: Coraz częściej słyszymy o depresji. Jest dużo nieporozumień terminologicznych. Depresja jako choroba mylona jest z innymi dolegliwościami.

dr Dariusz Maciej Myszka: Depresja oznacza stan obniżonego nastroju. To podstawowe znaczenie. Oznacza też chorobę, kiedy stan obniżonego nastroju pojawia się bez przyczyn zewnętrznych. Takie depresje nazywamy endogennymi. Obecnie najczęściej wiąże się z depresją to, co ludzi w życiu spotyka – sytuacją społeczną, np. bezrobociem. Oba stany różnią się obrazem klinicznym oraz rokowaniem. Nie ma istotnych różnic w leczeniu. W ostatnich latach również w reakcjach depresyjnych znajdują zastosowanie leki przeciwdepresyjne, aczkolwiek w tych sytuacjach większą rolę odgrywa psychoterapia niż przy depresji endogennej.

Co to oznacza? Coraz więcej osób w Polsce ma depresję czy obniżony nastrój?

Ja bym powiedział, że coraz więcej ludzi w Polsce odczuwa obniżony nastrój. Nie mamy danych, które mówiłyby o zwiększeniu występowania zaburzeń afektywnych, czyli depresji endogennej (kiedyś nazywaną chorobą afektywną jednobiegunową). Pewne wrażenie wzrostu związane jest ze zwiększoną liczbą zgłoszeń w związku z popularyzowaniem wiedzy na temat depresji. Większa wiedza na ten temat powoduje, że ludzie chętniej decydują się na podjęcie leczenia. Efektem jest wrażenie, że depresji jest więcej. Niewątpliwie więcej widzimy depresji reaktywnych, czyli związanych z sytuacjami. Wpływa na to przede wszystkim duża stopa bezrobocia. To najczęstszy czynnik sytuacyjny. Oczywiście ważnym elementem jest też nasza świadomość, że jeśli coś mi się dzieje z nastrojem, „napędem”, to muszę zgłosić się do specjalisty.

Pojęcie, które ostatnio często pojawia się w kontekście depresji, to anhedonia. Co ono oznacza ?

Pojęcie anhedonii w opisie depresji używane było od początku. W tej chwili zwracamy chyba większą uwagę na niezdolność przeżywania przyjemności. Być może wiąże się to z uznaniem roli indywidualnego przeżycia. Nie patrzymy na osobę w depresji, tylko jako na tę, która nie jest zdolna do pracy i normalnego funkcjonowania. Koncentrujemy się na jej zdolności przeżywania. To wyraz pewnego indywidualizmu, bo liczy się dla nas to, co czujemy. 

Wspomniał Pan o pracy. Czy osoba chora na depresję może być skutecznym pracownikiem i wykonywać swoje zadania?

Osoba chora na depresję czy mająca jej objawy nie jest skutecznym pracownikiem. To, czy powinna chodzić do pracy, jest zawsze kwestią indywidualną. Dla niektórych zaprzestanie pracy jest dodatkowym czynnikiem pogłębiającym depresję. Może to być komunikat: „do niczego się nie nadajesz!”. Więc decyzja o tym, czy osoba chora na depresję ma dostać czy nie zwolnienie lekarskie, powinna być wyważona indywidualnie. Musi uwzględniać także pozostałe dobra tej osoby. Czasami nie powinniśmy dawać zwolnienia, bo bywa, że wzrasta zagrożenie zwolnienia chorego z pracy, czyli możemy zafundować dodatkowy czynnik. Wymaga pewnej odpowiedzialności fakt nalegania na zwolnienie ze strony lekarza, jeśli uczęszczanie chorego na depresję do pracy byłoby pewnym zagrożeniem. Wyobraźmy sobie w pracy chorego na depresję kontrolera lotów. Mogłoby to być niebezpieczne.

Ostatnie statystyki pokazują, że w Polsce dziennie popełnia samobójstwo 15 osób. Z czego 11 robi to skutecznie. Czy samobójstwo to efekt choroby depresyjnej?

Czy też jest to objaw. Zaburzenia afektywne są chorobą, która jest obciążona dużym ryzykiem samobójstwa. Biorąc pod uwagę te dwa przebiegi, czyli zaburzenie dwubiegunowe i depresyjno-nawracające, ok. 25 proc. pacjentów popełnia samobójstwo. Ile podejmuje próbę, jest liczbą ciemną, bo przypadki nie są zgłaszane i odnotowywane. Jeśli dołożymy do tego samobójstwa dokonywane w reakcji depresyjnej , to jest to naprawdę duża liczba.

Mówimy o depresji jako o chorobie, a więc mówimy też o skutecznym leczeniu. Czy mamy świadomość, że depresja to choroba , którą trzeba leczyć?

Wydaje mi się, że już lekarze na poziomie podstawowej opieki wiedzą o depresji jako chorobie, którą trzeba leczyć, nie można bagatelizować. Zauważyłem też wzrost społecznej wiedzy na temat depresji. Przeciętny Kowalski wie, że jest taka choroba jak depresja, którą się leczy. Na pewno należy podnosić edukację osób przebywających wokół chorego na depresję. Często są one bezradne wobec chorych. Nie wiedzą, jak się zachowywać. Niezbędna wiedza, jak się żyje z osobą z depresją, to następny cel różnych oddziaływań edukacyjnych nakierowanych na społeczeństwo.

Podobne artykuły

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także