Dziecko z chorobą przewlekłą w szkole. Główny Inspektor Sanitarny rozprawia się z mitami: "Zasłanianie się Sanepidem to błąd i asekuracja"
Opublikowano 22 lipca 2026 08:55
Pojawienie się w placówce dziecka z chorobą przewlekłą często rodzi opór dyrekcji zasłaniającej się "brakiem warunków". Dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny przypomina jednak, kto odpowiada za organizację bezpiecznego pobytu ucznia w szkole: - Szkoła jest takim statkiem, którego kapitanem jest dyrektor placówki. To on ma zapewnić bezpieczne warunki nauki, wypoczynku między lekcjami, jak również wszystkich innych działań typu właśnie chociażby żywienie.
Kluczową rolę w opiece nad chorym dzieckiem odgrywa pielęgniarka szkolna, która jest łącznikiem między medycyną, a edukacją: - Wszelkie problemy, które mamy, jeżeli mamy dziecko przewlekle chore, powinny być najpierw rozstrzygnięte w tym gronie, czyli dyrektor, ewentualnie wychowawca klasy i pielęgniarka szkolna - podkreśla Grzesiowski.
Rodzice dzieci na dietach eliminacyjnych często słyszą, że Sanepid zabrania przynoszenia domowych posiłków w pudełkach. Szef GIS kategorycznie to dementuje: - Na pewno nic takiego ani myśmy jako sanepid nie wygenerowali, ani nie ma takiego ogólnego przepisu. Wyjaśnia przy tym, że restrykcyjne kontrole sanitarne (np. system HACCP) dotyczą wyłącznie jedzenia przygotowywanego i dystrybuowanego bezpośrednio przez szkołę lub catering. Domowe posiłki nie podlegają tym regułom: - Żywność przynoszona przez dziecko do szkoły, przygotowana w domu nie podlega tego rodzaju regulacjom. Czyli to, co rodzice przygotują w warunkach domowych, nie jest żywnością dystrybuowaną w ramach szkoły. Czyli tu rodzic ponosi odpowiedzialność, a dyrektor powinien zapewnić miejsce, które pozwoli na spożycie tego posiłku - zaznacza ekspert. Tłumaczenie się rzekomym zakazem Sanepidu dr Grzesiowski nazywa asekuracją.
W trakcie rozmowy Główny Inspektor Sanitarny jednoznacznie ocenił najpopularniejsze przekonania dotyczące obecności chorych dzieci w placówkach. Twierdzenie, że Sanepid zakazuje przynoszenia własnego jedzenia, skomentował krótko: "Mit. Nieprawda". Jako "nieprawdę i absolutny mit" określił też przekonanie, że dziecko z PKU nie może jeździć na wycieczki szkolne. Pytany o to, czy szkoła może odmówić przyjęcia ucznia, jeśli stołówka nie oferuje specjalnej diety, odpowiedział: - Nie. Moim zdaniem nie ma takiej możliwości. To byłaby dyskryminacja. Odniósł się również do pomysłu, by rodzice nie informowali szkoły o chorobie, jeśli sami przygotowują posiłki: - Szkoła musi wiedzieć, że dziecko ma chorobę przewlekłą. Nie wolno tego ukrywać ani przed gronem nauczycielskim, ani przed przede wszystkim pielęgniarką szkolną. Najważniejsze jest posiadanie takiego dokumentu, który jest epikryzą historii choroby oraz bieżące zalecenia lekarskie. I z tym wędrujemy do szkoły i staramy się umówić na spotkanie z dyrektorem i pielęgniarką szkolną - podsumował.












