Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
banner
KZDiM 2026

Nie ma bezpiecznego poziomu krótkowzroczności

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 4 września 2026 12:02

– W leczeniu krótkowzroczności u dzieci nie wystarczy dobrać okulary – podkreśla dr n. med. Anna Maria Ambroziak, specjalistka okulistyki, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim. W rozmowie z Medexpressem mówi o znaczeniu regularnych badań wzroku, naturalnego światła, przerw od ekranów oraz o innych metodach, które mogą hamować postęp krótkowzroczności. Odnosi się także do popularnych okularów z filtrem światła niebieskiego.

Medexpress: Jak powinniśmy odpowiadać na rosnący problem krótkowzroczności jako wyzwanie medyczne, edukacyjne i społeczne?

dr Anna Maria Ambroziak: Możemy zrobić bardzo dużo, działając wspólnie i zaczynając od codziennych zmian. Podstawy to sen, dieta, praca wzrokowa, naturalne światło, a przede wszystkim badanie dzieci.

Krytyczny jest czwarty rok życia. Dzieci urodzone o czasie badamy co najmniej raz w roku, począwszy od pierwszego roku życia. Połowa dzieci w wieku szkolnym wymaga korekcji wad wzroku albo terapii widzenia. Badamy również widzenie obuoczne. Przede wszystkim badamy.

Nie powinniśmy patrzeć na krótkowzroczność wyłącznie jak na wadę wzroku. Na świecie już czterolatki z przedkrótkowzrocznością są obejmowane opieką. Dysponujemy nowoczesnymi metodami terapeutycznymi. W korekcji krótkowzroczności wykorzystujemy dziś rozwiązania optyczne oparte na rozogniskowaniu. Nie jesteśmy już na etapie prostego korygowania wady sferycznym „minusem”.

Równocześnie wiele możemy zrobić w codziennym życiu. Potrzebna jest współpraca szkoły, rodziców, pediatrów i okulistów. Badania dzieci, w tym ocenę widzenia obuocznego, wykonujemy zespołowo, z udziałem dyplomowanego optometrysty i okulisty pediatrycznego.

Powtórzę to, co podkreślałam: wzrok jest najważniejszy. Ma ogromne znaczenie dla rozwoju innych zmysłów. Dziecko nie ma punktu odniesienia, nie wie, że mogłoby widzieć inaczej, więc samo nam tego nie powie. Dlatego trzeba w pełni korygować wszystkie wady wzroku, dbać o widzenie obuoczne i odpowiednią odległość pracy wzrokowej. Nie myślmy jednak w kategoriach zakazów. Tego czasu w rozwoju dziecka nikt nam nie odda. Potrzebne są zdecydowane działania i świadomość, jak wiele możemy zrobić, choćby dbając o naturalne światło oraz o to, jak funkcjonujemy, jemy i śpimy.

Samo założenie okularów nie wystarczy. W nowoczesnej okulistyce i optometrii korzystamy z technologii, które pozwalają hamować postęp krótkowzroczności. Wciąż jednak brakuje świadomości, jak duże znaczenie mają podstawowe rzeczy: odległość pracy wzrokowej, regularne przerwy i naturalne światło.

Weźmy dziecko czteroletnie. Krótkowzroczność może rozwijać się do dwudziestego czwartego roku życia. Przyjmijmy, że postępuje o pół dioptrii rocznie. W ciągu dwudziestu lat daje to dziesięć dioptrii. Możemy jednak ten postęp ograniczać. Krótkowzroczność trzeba więc traktować szerzej niż jako samą wadę wzroku. Musimy myśleć o tym, jak rozwija się młody człowiek, jak widzi i jak funkcjonuje. Nie ma bezpiecznego poziomu krótkowzroczności. Chcemy mówić o tym bez straszenia, ale każdy poziom krótkowzroczności wiąże się z ryzykiem poważnych powikłań, a żyjemy coraz dłużej. Mamy więc bardzo dużo do zrobienia, i to już teraz.

Medexpress: Czy jako państwo nauczyliśmy się już żyć z krótkowzrocznością, czy raczej reagujemy na tę epidemię?

dr Anna Maria Ambroziak: Nie lubimy słowa „epidemia”. Czy nauczyliśmy się z tym żyć? To trudny czas pod względem wiedzy i sposobu, w jaki korzystamy z dostępnych źródeł i informacji. Potrzebujemy rzetelnej wiedzy, ekspertów, jasnych standardów postępowania i prostych zasad dostępnych także dla rodziców. Rodzice często są zagubieni. Trudno im ocenić, które źródła są wiarygodne i co mogą zrobić dla swoich dzieci. Pod względem edukacji mamy więc ogrom pracy do wykonania.

Medexpress: Co mogą zrobić rodzice, szkoła, społeczeństwo i państwo, by ograniczyć problem krótkowzroczności u najmłodszych? I czy, poza czynnikami, o których pani wspomniała, okulary z filtrem światła niebieskiego mają sens?

dr Anna Maria Ambroziak: Zacznę od końca: badamy dzieci. Rozwój widzenia i prawidłowe funkcjonowanie siatkówki zależą od wielu czynników. Krótkowzroczną gałkę oczną można porównać do pompowanego balonu. Nie jest idealną kulą, tylko wraz z postępem krótkowzroczności wydłuża się i staje bardziej owalna. Pytanie brzmi: dlaczego naczyniówka i twardówka nie otrzymują sygnału „stop”, który zatrzymałby to wydłużanie? Gałka oczna rośnie od urodzenia, a krótkowzroczność może postępować nawet w latach studenckich. Musimy ją oswoić.

Naturalne światło ma tu duże znaczenie. Można je obrazowo potraktować jako jeden z takich sygnałów „stop” dla procesów zachodzących w siatkówce i naczyniówce. Badamy też, czy znaczenie mają konkretne długości fal, m.in. z pogranicza niebieskiego i fioletowego, czyli indygo. Mamy pewne hipotezy, ale to wciąż obszar badań. Światło jest również ważnym sygnałem dla rytmu dobowego. Dlatego nie powinniśmy rutynowo blokować dzieciom światła niebieskiego w ciągu dnia. Najsilniejszym jego naturalnym źródłem jest słońce. Potrzebujemy naturalnego światła i nadal badamy, które jego składowe mogą mieć znaczenie dla rozwoju krótkowzroczności.

Przede wszystkim trzeba w pełni korygować wady wzroku, uwzględniając widzenie obuoczne. Korzystamy z soczewek kontaktowych i okularów opartych na rozogniskowaniu. Czasami dołączamy odpowiednie krople. Dysponujemy więc metodami, które pozwalają hamować postęp krótkowzroczności. Kłopot w tym, że terapia nie zawsze jest wdrażana odpowiednio wcześnie.

Do tego dochodzą codzienne działania: aktywność fizyczna, naturalne światło, przerwy w pracy wzrokowej co dwadzieścia minut i właściwa odległość pracy wzrokowej.

Nie zalecam rutynowego blokowania światła niebieskiego, zwłaszcza dzieciom w ciągu dnia, bo światło to bierze udział w regulacji rytmu dobowego. Jeśli takie filtry mają być stosowane, to raczej wieczorem lub podczas nocnej pracy z monitorami, nie zaś od rana. Mózg i siatkówka potrzebują rano sygnału, że zaczął się dzień. To pomaga synchronizować rytm dobowy całego organizmu. Nie pozwólmy jednak, by temat blue blokerów zasłonił to, co najważniejsze.

Najważniejsze jest pełne korygowanie wad wzroku z uwzględnieniem widzenia obuocznego i regularne badanie dzieci przez specjalistów ochrony wzroku, dyplomowanych optometrystów i okulistów. Kluczowy jest czwarty rok życia. I bądźmy przykładem. Zacznijmy zmianę od siebie: od codziennych nawyków, przerw w pracy wzrokowej i korzystania z naturalnego światła.

Medexpress: Jakie mamy dziś realne możliwości, żeby hamować rozwój krótkowzroczności u dzieci?

dr Anna Maria Ambroziak: Bardzo ważne jest, żeby nazwać krótkowzroczność wprost – chorobą. Oczywiście można dyskutować o definicjach, ale, jak mówiłam, nie ma takiego poziomu krótkowzroczności, który byłby bezpieczny. Chciałabym, żebyśmy patrzyli na nią szerzej niż na samą wadę wzroku. Myślmy o rozwoju całego dziecka, także jego mózgu, bo widzimy mózgiem. Potrzebne jest całościowe spojrzenie. Stan organizmu młodego człowieka również wpływa na rozwój narządu wzroku i na to, jak widzimy.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także