Felieton

Tak dalej być nie może!

Małgorzata Solecka

Opublikowano 24 pazdziernika 2022, 08:23

Małgorzata Solecka

Opublikowano 24 pazdziernika 2022, 08:23

Prezes PiS Jarosław Kaczyński kontynuuje objazd po Polsce i w kolejnych miejscowościach snuje opowieści o pacjentach czekających – na krzesłach, niekiedy nazywanych zydlami – po kilkanaście godzin na pomoc w szpitalnych oddziałach ratunkowych. – Tak dalej być nie może! – konkluduje polityk, najwyraźniej zapominając, że już od siedmiu lat jego partia ma wszystkie narzędzia, by tak dalej nie było.

- Musimy to zmienić, musimy znaleźć metodę, żeby to zostało zmienione – mówił, tym razem w Kraśniku na Podkarpaciu, lider Zjednoczonej Prawicy. Licząc, najwyraźniej, na niepamięć elektoratu, któremu siedem lat temu obiecano sprawcze państwo, państwo które „daje radę”, państwo, które rozwiązuje problemy. Z pewnością nie państwo, które stwarza problemy, a potem biedzi się, jak je rozwiązać.

Owo „tak dalej być nie może” to w sumie smutna i rozpaczliwa deklaracja niemocy. – Patrzcie, tak się staramy, przez siedem ostatnich lat, a jest jak jest i co poradzisz, jeśli nic nie poradzisz – można byłoby zawtórować. Można byłoby, gdyby owe starania były rzeczywiste, a nie udawane. Gdyby podejmowano prawdziwe decyzje, a nie markowano ruchy tak, by rubelka zarobić i cnoty nie stracić – czyli, przekładając na realia ochrony zdrowia – żeby obywatele myśleli, że państwo w obszarze ochrony zdrowia robi coś ważnego i zmieniającego rzeczywistość w pożądanym kierunku, a budżet państwa nie musiał wydać ani złotówki.

A może, zamiast tylko krytykować, spełnię obywatelski obowiązek i podpowiem decydentom, jakiej metody użyć, „żeby to zmienić” „to”, czyli fatalną – rzekomo - sytuację na szpitalnych oddziałach ratunkowych). Bo może naprawdę nie wiedzą?

Warto może zacząć od tego, że nigdzie na świecie – świecie tym, do którego aspirujemy, bogatym i dobrze zorganizowanym – pacjenci zgłaszający się samodzielnie na oddziały ratunkowe i ich odpowiedniki nie są przyjmowani „od ręki”. Chyba, że upadają na podłogę, broczą krwią lub na pierwszy rzut oka widać ich fatalny stan zdrowia. Ktoś, kto może kilkanaście godzin siedzieć na krześle, nie kwalifikuje się – zwykle – do nagłych działań medycznych.

Jeszcze ważniejsze zastrzeżenie: szpitalne oddziały ratunkowe, na których prezes Jarosław Kaczyński zawiesił swoje oko i uwagę, to tylko fragment systemu szpitalnictwa, szpitale zaś to ważny, ale tylko kawałek całego systemu ochrony zdrowia. I tak zła sytuacja szpitalnych oddziałów ratunkowych to jedynie papierek lakmusowy, którego natężenie barwy pokazuje, jak zła jest sytuacja w całym systemie.

Ale jak to, oburzy się – zapewne – prezes. W zasadzie już się oburzył, przypominając: „ogromnie zwiększono wydatki, przeszło dwukrotnie” na ochronę zdrowia. Dochodzimy do meritum porady, udzielanej bez żadnego trybu, a raczej – w trybie obywatelskiego obowiązku: zmiany w ochronie zdrowia należałoby zacząć od stanięcia w prawdzie i porzucenia kuglarskich sztuczek w obszarze finansowania. Nie ma żadnego dwukrotnego zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia. W tym obszarze, w przeciwieństwie do wojskowości, wzrost jest minimalny, o 0,3 punktu procentowego, patrząc na realny odsetek PKB. Szpitale i wszystkich świadczeniodawców trawi inflacyjna gorączka, a nominalnie większe pieniądze nie pokrywają rozpędzonych kosztów, zwłaszcza że przez siedem ostatnich lat nie wypracowano narzędzi do indeksowania wycen. Narzędzie to było potrzebne nawet w warunkach niskiej inflacji, by nadążyć za naturalnym wzrostem kosztów. Teraz, bez niego, system się dusi.

Politycy zapewne nie uwierzą (bo nie chcą) – gdyby realnie zwiększono nakłady niekoniecznie dwukrotnie, wystarczyłoby o niespełna 50 procent, gdyby rzeczywiście na ochronę zdrowia przeznaczono w tym roku 6 proc. PKB – osoba, którą zna prezes, prawdopodobnie nie musiałaby czekać kilkunastu godzin na SOR. Być może w ogóle by się tam nie musiała pojawiać. Takie cuda.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

Małgorzata Solecka / Jarosław Kaczyński / SOR / 6 proc. PKB
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28