Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Szpital musi działać. Nawet pod ostrzałem

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 2 października 2026 08:00

Wojna w Ukrainie pokazała, że odporność systemu ochrony zdrowia trzeba budować na długo przed kryzysem. Chodzi nie tylko o zapasy, plany i procedury, ale także o zapewnienie energii czy podziemnej infrastruktury, odpornej na ostrzały. Tym, co liczy się równie mocno co przygotowanie zasobów, jest współpraca służb oraz zdolność do szybkiego przemieszczania pacjentów. Wnioskami i rekomendacjami dzielono się podczas konferencji „Samorząd w czasie wojny i kryzysu. Jak skorzystać z doświadczeń ukraińskich?”, która odbyła się 24 września br. w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Szpital musi działać. Nawet pod ostrzałem - Obrazek nagłówka
Na zdjęciu: Tetiana Lebedieva, dyrektor generalna Czernihowskiego Obwodowego Szpitala Dziecięcego

Kiedy mówimy o bezpieczeństwie państwa, zwykle w pierwszej kolejności myślimy o armii, zabezpieczeniu granic czy ochronie sektora energetycznego i całej infrastruktury krytycznej. W praktyce, w sytuacji kryzysowej, jednakowo istotnym staje się to, czy szpital, zwłaszcza ten miejski lub powiatowy, może nadal przyjmować pacjentów oraz czy ratownicy są w stanie dotrzeć do potrzebujących. Kluczowe jest też, czy lecznica jest przygotowana na okoliczność zakłóceń w dostawie prądu i wody.

– Państwo zdolne do obrony to nie tylko takie, które potrafi odpowiadać na militarne zagrożenia, ale i takie, które w najtrudniejszym momencie potrafi leczyć swoich obywateli, ratować rannych zapewniać dostęp do leków, utrzymywać funkcjonalność szpitali i zespołów ratownictwa medycznego, chronić personel medyczny, ale przede wszystkim zagwarantować ciągłość opieki nad tymi, którzy byli pacjentami jeszcze zanim rozpoczął się kryzys. Bezpieczeństwo zdrowotne nie jest więc już wyłącznie zagadnieniem polityki zdrowotnej, ale elementem bezpieczeństwa narodowego – mówiła Agnieszka Tuderek-Kuleta, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Ministerstwie Zdrowia.

Odporność buduje się przed kryzysem. Ochrona zdrowia jest zależna od wielu innych systemów

Jak podkreślała Tuderek-Kuleta, przez lata polski system ochrony zdrowia projektowano przede wszystkim z myślą o funkcjonowaniu w czasie pokoju. Kryzys pokazał natomiast, że odporność trzeba budować z wyprzedzeniem, a ochrona zdrowia jest zależna od wielu innych systemów – między innymi energetyki, transportu, infrastruktury czy administracji.

– Przez wiele lat planowaliśmy liczbę świadczeń, dostępność łóżek, dyżury, kontrakty, sieć szpitali czy transport medyczny. W ostatnich latach pandemia COVID-19 oraz trwająca wojna w Ukrainie przetestowały nasz mechanizm funkcjonowania państwa podczas zagrożeń, a zwłaszcza procedury dotyczące systemu ochrony zdrowia. Uwidoczniły nam współzależność i konieczność współdziałania wielu obszarów na rzecz budowania bezpieczeństwa, przede wszystkim zdrowotnego. Pokazały nam, że odporność nie powstaje w momencie kryzysu, ale musi być budowana sukcesywnie i zdecydowanie wcześniej – zwracała uwagę Agnieszka Tuderek-Kuleta.

Polskie plany na wypadek zagrożeń skupiają się m.in. wokół zwiększenia liczby łóżek szpitalnych i możliwości zespołów ratownictwa medycznego. Obejmują także kryzysowy tryb funkcjonowania systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, centrów krwiodawstwa i krwiolecznictwa czy stacji sanitarno-epidemiologicznych. Przygotowanie dotyczy również personelu, infrastruktury, usług, procedur, wyposażenia i zaopatrzenia.

Szpital bez podstawowej infrastruktury. Pięć dób bez dostępu do energii z sieci

O tym, jak trudne do zagospodarowania są wyzwania związane z kryzysem militarnym, na własnej skórze przekonali się mieszkańcy i administracja Ukrainy, zwłaszcza z terenów, w których działania zbrojne przybierają najbardziej intensywną formę. Jednym z najważniejszych wniosków płynących z ukraińskich doświadczeń jest konieczność przygotowania szpitali do funkcjonowania w warunkach odcięcia podstawowej infrastruktury.

– Kiedy mówimy o odporności energetycznej, nie możemy zapominać o szpitalach. Szpital musi być przygotowywany do tego, by mógł pracować bez dostępu do energii z sieci przez pięć dób. Na ile szpitale w waszych gminach czy powiatach są przygotowane na funkcjonowanie bez wody czy prądu? Wydaje mi się, że nie więcej, niż na kilka godzin. A nasi ludzie są w stanie przez pięć dni i nocy z rzędu ratować ludzi i przeprowadzać operacje. Pokazuje to, jak Ukraina przygotowała się do kolejnej ciężkiej zimy – mówił Mykola Lukashuk, przewodniczący Dniepropietrowskiej Rady Obwodowej, Wiceprezes Ukraińskiego Stowarzyszenia Rad Rejonowych i Obwodowych.

Szpital jest bowiem jednym z tych miejsc, które podczas kryzysu nie mogą po prostu zostać zamknięte. Musi działać właśnie wtedy, gdy zawodzą inne elementy infrastruktury.

Na Mazowszu przygotowania obejmują zarówno plany działania poszczególnych podmiotów, jak i mechanizm koordynacji na poziomie województwa. Anna Brzezińska, członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego zwracała uwagę, że samorząd w jej regionie jest organem tworzącym dla 25 podmiotów leczniczych – 17 samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej i 8 spółek. W tej grupie znajdują się m.in. szpitale wielospecjalistyczne, placówki specjalistyczne, stacje pogotowia ratunkowego i transportu sanitarnego oraz podmioty lecznictwa ambulatoryjnego. Podkreślała, że przygotowanie podmiotów leczniczych jest wspólnym zadaniem ich kierowników i organów administracji publicznej.

– W sytuacji kryzysowej ważne jest zapewnienie ciągłości świadczeń medycznych, ochrony zdrowia pacjentów oraz przygotowanie do przyjęcia zwiększonej liczby poszkodowanych. Ale przygotowanie szpitala do kryzysu nie może zaczynać się dopiero w momencie, gdy ten kryzys już nastąpił. Dlatego przygotowujemy plany, procedury i systemy współpracy, doposażamy nasze jednostki, budujemy zdolność do działania w warunkach nadzwyczajnych – mówiła Anna Brzezińska.

Jak dodała, w 2025 roku Mazowiecki Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Siedlcach otrzymał dotację celową z programu „Szpitale przyjazne wojsku” i zakupił sprzęt o wartości ponad 24,5 mln zł, a kolejne szpitale złożyły już zapotrzebowania.

– Równolegle korzystamy z możliwości, jakie daje system ochrony ludności i obrony cywilnej. Dzięki pozyskanej w 2025 roku dotacji dla naszego podmiotu leczniczego zakupiono m.in. łóżka, defibrylatory oraz kamizelki kuloodporne do użytku cywilnego – poinformowała.

Operacje pod ziemią. „Szpital dziecięcy był ostrzeliwany niemal 20 razy”

W Ukrainie przygotowania poszły jeszcze dalej, ponieważ tam infrastruktura medyczna jest bezpośrednim celem ataków. W Charkowie i Chersońszczyźnie powstają lub są wyposażane obiekty, które mają umożliwić leczenie pacjentów, pomimo trwającego ostrzału.

– Budujemy podziemne szpitale, szpitale o wielu profilach, które są w stanie obsługiwać pacjentów nie tylko naszego regionu, ale całej zachodniej Ukrainy. Budujemy podziemny szpital dziecięcy. Rozumiemy, że nie jesteśmy w stanie pracować w inny sposób. Mamy oddziały reanimacyjne, chirurgii, tak żeby pracować bez przerw – mówiła Tetyana Yehorova-Lutsenko, przewodnicząca Charkowskiej Rady Obwodowej i prezeska Ukraińskiego Stowarzyszenia Rad Rejonowych i Obwodowych.

Jeszcze więcej na temat motywacji do takiego przemodelowania podejścia do zapewniania opieki zdrowotnej mówił Dmytro Butriy, pierwszy zastępca Szefa Chersońskiej Obwodowej Administracji Państwowej.

– Zmienił się protokół udzielania pomocy medycznej ludziom. Medycy spotykają się z zupełnie innymi typami urazów i muszą stosować inne niż dotychczas leczenie. Dziś dużo obiektów mamy pod ziemią, bo na terenie Chersońszczyzny nie ma szpitala, który nie byłby atakowany. Szpital dziecięcy był ostrzeliwany niemal 20 razy. Mamy więc szpitale podziemne, wyposażone w sprzęt niezbędny do reanimacji, sale operacyjne. Takich szpitali jest 14, a 11 kolejnych właśnie wyposażamy – wyjaśniał Butriy.

Pacjent musi trafić tam, gdzie można mu pomóc. Liczy się przepływ informacji

Przedstawiciele lokalnych społeczności Ukrainy podkreślali w swoich wystąpieniach, że odporność systemu ochrony zdrowia to również zdolność do zarządzania ruchem pacjentów. W ogarniętym wojną kraju wypracowano rozwiązania pozwalające na bieżąco określać, gdzie znajdują się wolne miejsca i dokąd można kierować kolejnych rannych. Tetiana Lebedieva, dyrektor generalna Czernihowskiego Obwodowego Szpitala Dziecięcego, wskazywała na znaczenie stałego przepływu informacji między szpitalami.

– W przypadku ewakuacji pacjentów wiem, dokąd ich wywiozę, bo co 2-3 tygodnie szpitale przekazują informacje, ilu pacjentów mogą przyjąć w najbliższym czasie – wskazywała.

Podobny mechanizm opisywał Kostiantyn Havrylchuk, przewodniczący Rady Miasta Putyvl w obwodzie sumskim. Jak zaznaczał, kluczowa jest nie tylko sama decyzja o transporcie, ale też współpraca różnych rodzajów służb.

– Jeżeli pacjent doznał urazu, jest oceniany w szpitalu i albo w nim zostaje albo, jeśli stan tego wymaga, jedzie do szpitala, w którym ktoś jest mu w stanie pomóc. Fundusze idą za pacjentem. Mamy odpowiednią komunikację i, zależnie od stopnia urazu wzywamy odpowiednie służby, które transportują takiego pacjenta – wojskowe lub cywilne – wyjaśnił.

Większe ruchy ludności wymagają jednak szerokiego planowania administracyjnego. Jak zaznaczała Anna Brzezińska, polskie samorządy również przygotowują się na warianty masowego przemieszczania obywateli.

– W opracowanym przez wojewodę mazowieckiego Planie ewakuacji ludności przyjęto założenia, że potencjał naszych podmiotów leczniczych będzie wykorzystywany również w procesie wymagającym przemieszczenia znacznej liczby ludności. To pokazuje, jak ściśle muszą być ze sobą połączone poszczególne elementy systemu. Szpital nie może planować tylko dla siebie, samorząd nie może planować w oderwaniu od wojewody, a służby nie mogą działać bez współpracy z administracją – podkreślała członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego.

Ratownictwo: od pojedynczego pacjenta do systemu bezpieczeństwa

W czasie wojny lub kryzysu o innym charakterze zmienia się również rola ratownictwa medycznego. Agnieszka Tuderek-Kuleta zwracała uwagę, że w codziennym funkcjonowaniu zespół ratownictwa medycznego jedzie do pojedynczego pacjenta, natomiast podczas zdarzenia masowego lub wojny staje się częścią szerszego systemu bezpieczeństwa państwa.

– Zmienia się skala, zmienia się priorytet, logistyka, ale najważniejsza pozostaje zasada, że pomoc musi dotrzeć tam, gdzie jest potrzeba – podkreśliła.

Podobne doświadczenia opisywali Ukraińcy i osoby zaangażowane w pomoc dla walczącego kraju. Jerzy Jurczyński, koordynator projektów specjalnych PolandHelps i honorowy ambasador Charkowa w Polsce, zwracał uwagę, że w warunkach wojennych samo ratownictwo staje się służbą wymagającą ochrony i specjalnych środków działania. Wolontariusze fundacji w Chersoniu transportują pacjentów i lekarzy opancerzonym samochodem.

Ukraińskie szpitale opracowały procedury, którymi mogą się dzielić

Przygotowanie opieki zdrowotnej na czas kryzysu militarnego nie sprowadza się tylko do infrastruktury, wyposażenia czy procedur bezpieczeństwa. Wojna zmieniła także sposób organizacji pomocy medycznej i wymusiła dostosowanie procedur do takich typów urazów, jakie wcześniej zaopatrywane były wręcz incydentalnie. Mykola Lukashuk wskazywał na przykład szpitala im. Mechnikowa w Dnieprze.

– Od pierwszej godziny agresji przyjmował on rannych z obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego. Przetoczono tam mnóstwo krwi [w najbardziej intensywnym okresie wojny blisko 22 tys. litrów krwi red.]. Mamy neurochirurgów z unikalnym doświadczeniem, jakich nie ma nigdzie w świecie. Do nas przyjeżdżał Petr Pavel [prezydent Czech], kiedy to było bezpieczne, interesowały go protokoły leczenia, to co robią nasi pracownicy medyczni w sytuacjach kryzysowych. Podobnie ambasador USA była zainteresowana tym, żeby nasi lekarze, dzięki telemedycynie podzielili się swoimi doświadczeniami – wskazywał.

Samorząd na styku ścieżek dotyczących ochrony zdrowia

W obliczu kryzysu niezwykle istotnym staje połączenie doświadczenia cywilnego ratownictwa z możliwościami służb wojskowych. Jak podkreślała dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa MZ, szczególną rolę w zabezpieczeniu zdrowotnym ma samorząd. Jest miejscem, w którym różne elementy systemu muszą się ze sobą spotkać: ochrona zdrowia, ratownictwo, transport, pomoc społeczna, infrastruktura komunalna i zarządzanie kryzysowe.

– Samorząd jest jednym z miejsc, w których obronność państwa przestaje być strategią zapisaną w opracowanym planie, a staje się rzeczywistą zdolnością do działania, do zarządzania w sytuacji kryzysowej – mówiła.

W polskich warunkach oznacza to konieczność sprawdzenia, czy istniejące plany przekładają się na rzeczywistą zdolność do działania.

Organizatorami konferencji „Samorząd w czasie wojny i kryzysu. Jak skorzystać z doświadczeń ukraińskich?” były Instytut Ochrony Zdrowia, Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Związek Powiatów Polskich. Było to kolejne z cyklu spotkanie poświęcone doświadczeniom naszych wschodnich sąsiadów, które odbywa się na WUM. Poprzednie dotyczyły funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w czasie wojny i kryzysu oraz roli aptek i farmaceutów. Wydarzenie przyciągnęło ok. 700 uczestników.

Izabela Rzepecka

Plansza_logotypy_pion

Podobne artykuły

mar
28 września 2026
54fbbf0bba9c3e76bc9ffe17eef6fd70
Samorząd w czasie wojny i kryzysu

MON: system ochrony zdrowia musi być gotowy na kryzys i zagrożenie wojenne

25 września 2026
Małgorzata Solecka
Felieton Małgorzata Solecka

Zdrowie na bocznym torze

15 września 2026

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)