MON: system ochrony zdrowia musi być gotowy na kryzys i zagrożenie wojenne
Opublikowano 25 września 2026 10:43
Doświadczenia z organizacji szpitala polowego podczas powodzi w Nysie pokazały, że stan przygotowań systemu nie zawsze odpowiada rzeczywistym możliwościom działania w sytuacji kryzysowej. - Kiedy próbowaliśmy zbudować szpital polowy w Nysie w trakcie powodzi. Na papierze miałem sprzęt, wszystko się zgadzało, a jak przyszło co do czego i przyszedł kryzys, to okazało się, że z trzech szpitali polowych mamy pół. W ciągu dwudziestu czterech godzin, używając wielu instrumentów państwa, składając de facto szpital polowy z wielu innych szpitali, złożyliśmy system, który zadziałał - powiedział w rozmowie z nami sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Cezary Tomczyk.
Jak podkreślił, celem prowadzonych działań jest stworzenie systemu, który będzie skutecznie funkcjonował w czasie różnego rodzaju zagrożeń. - My nie możemy być w takiej sytuacji. I dlatego od wielu lat, od samego początku naszego rządu przygotowujemy system na czas kryzysu, na czas ewentualnego zagrożenia wojennego, na czas zagrożenia powodzią, po to, żeby nie być w sytuacji, że wszystko na papierze się zgadza, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej - dodał.
Przedstawiciel MON zwrócił uwagę na znaczenie współpracy pomiędzy samorządami a administracją centralną. - Są potrzebne nowe formy współpracy samorządu lokalnego z władzami państwowymi. Te formy są wypracowywane.
Jak wyjaśnił, resort obrony funkcjonuje w oparciu o rejony zabezpieczenia medycznego, które odpowiadają za przygotowanie placówek do działania w czasie wojny i sytuacji kryzysowych. - Z punktu widzenia Ministerstwa Obrony, my funkcjonujemy w oparciu o rejony zabezpieczenia medycznego. Czyli u nas dyrektorzy szpitali albo szefowie rejonów zabezpieczenia nakładają zadania na czas wojny i na czas kryzysu na szpitale.
MON deklaruje także wsparcie finansowe dla placówek uczestniczących w tym systemie. - Ta współpraca układa się bardzo dobrze. My za to oferujemy dostęp do inwestycji, do pieniędzy, do środków, które pomagają tym szpitalom nie tylko stanąć na nogi, ale zbudować infrastrukturę potrzebną na czas zagrożenia - podsumował.












