Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Położnych w Polsce nie brakuje. Raport OZZPiP: problemem jest wykorzystanie ich kompetencji

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 6 października 2026 07:29

Polska ma jeden z najwyższych w OECD wskaźników liczby położnych, a ich liczba rośnie mimo spadku liczby urodzeń. Z raportu „Sytuacja kadrowa położnych. Analizy i rekomendacje”, przygotowanego na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, wynika, że problemem nie jest liczebność zawodu, ale niewykorzystany potencjał i brak spójnej polityki państwa. Związek apeluje, by nie ograniczać samodzielności położnych, w tym nie czynić z położnictwa ścieżki dostępnej dopiero po studiach pielęgniarskich, jak przewiduje projekt ustawy MZ.
Położnych w Polsce nie brakuje. Raport OZZPiP: problemem jest wykorzystanie ich kompetencji - Obrazek nagłówka

Najwięcej położnych w OECD, najmniej urodzeń

Według raportu w Polsce pracuje około 28,8 tys. położnych, czyli 0,79 na 1000 mieszkańców, przy średniej OECD na poziomie ok. 0,4. W latach 2019–2024 liczba położnych rosła: według GUS z 27,7 tys. do 28,8 tys., a według danych NFZ z 24,6 tys. do 25,4 tys. Działo się to w czasie, gdy dzietność spadła z ok. 1,4 do ok. 1,1, a liczba miejsc przyjmowania porodów zmniejszyła się z około 380 do około 300. Autorzy zastrzegają, że nieznana pozostaje skala ekwiwalentów pełnych etatów.

Kadry są też nierówno rozmieszczone. Około 7350 położnych, czyli 25 proc. pracujących w podmiotach leczniczych, wykonuje pracę przynajmniej częściowo w Warszawie, gdzie na 1000 mieszkańców przypada niemal cztery położne. W powiecie łomżyńskim wskaźnik wynosi 0,04. — Jeśli najbliższa położna jest 20–30 km od miejsca zamieszkania, to nie ma szans, żeby była dostępna — zwraca uwagę Beata Maksymowicz, położna z Warszawy i członek Krajowej Komisji Rewizyjnej OZZPiP. Jej zdaniem wraz z zamykaniem porodówek trzeba wzmacniać opiekę ambulatoryjną, środowiskową i domową.

Zastępowalność pokoleniowa zachowana

Raport nie potwierdza obaw o lukę pokoleniową. Położnictwo kończy rocznie około 1000 osób, z których dwie trzecie podejmuje pracę niemal natychmiast, a ok. 90 proc. w ciągu trzech lat. W przeciwieństwie do pielęgniarek położne nie doświadczyły długotrwałego spadku skali kształcenia po likwidacji liceów medycznych. Około 2032 r. ubytek położnych w wieku produkcyjnym nie powinien przekraczać tysiąca osób, czyli liczby oczekiwanych absolwentów. Niepokojące jest natomiast to, że w ostatnich czterech rocznikach nabory sięgały 1500–1700 osób, ale drugi rok studiów rozpoczynało poniżej 1100.

Nadwyżka, ale warunkowa

Z modelu popytu i podaży, który uwzględnia demografię, ryzyko i powikłania porodów, medykalizację, inne aktywności położnych oraz relacje z innymi zawodami, wynika, że przy obecnych założeniach liczba położnych jest wystarczająca. Ekstrapolacja modeli kadrowych Belgii i Australii na polską dzietność wskazuje zapotrzebowanie na poziomie 0,63–0,78 położnej na 1000 mieszkańców, a więc niższe niż obecne 0,79. Prognoza WHO zakłada, że w 2030 r. w Polsce będzie o około 2 tys. położnych więcej, niż potrzeba.

Autorzy podkreślają jednak, że wynik zależy od przyjętych założeń. Przy obecnej dzietności i wąskich kompetencjach do 2040 r. można oczekiwać nadpodaży, ale pełne wykorzystanie kompetencji położnych oraz ewentualny wzrost dzietności zwiększyłyby zapotrzebowanie. Za granicą zadania związane z ciążą i porodem to ok. 55 proc. aktywności położnych, a do 45 proc. dotyczy innych obszarów: edukacji, planowania rodziny, opieki w leczeniu niepłodności i okresie menopauzy czy profilaktyki onkologicznej. Raport wskazuje, że polskie położne mają kompetencje węższe niż w części krajów z mniejszą liczbą położnych na mieszkańca, np. w Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Nowej Zelandii.

Jak mówi Patryk Korpal, położny z Bydgoszczy i członek Zarządu Krajowego OZZPiP, kluczowe jest to, że - mniej porodów nie oznacza mniej potrzeb zdrowotnych kobiet. Z kolei Ewa Jędzura, skarbnik Zarządu Krajowego i przewodnicząca Regionu Kujawsko-Pomorskiego, przypomina, że średni wiek kobiety przy pierwszym porodzie wzrósł z 24,5 roku w 2000 r. do 28,7 roku w 2024 r., co zwiększa ryzyko powikłań. Według danych NFZ z 2024 r. 42 proc. ciąż i porodów zaliczono do skomplikowanych, a 61 proc. noworodków wymagało opieki innej niż standardowa. Dochodzą do tego leczenie niepłodności i profilaktyka nowotworowa.

Spór o projekt ustawy

Punktem wyjścia dla raportu był projekt ustawy o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej z 15 maja 2026 r. Przewiduje on m.in. poziomy kompetencji (położna ogólna, kwalifikowana, kliniczna), położną zaawansowanej praktyki (APN) oraz wymóg ukończenia studiów licencjackich z pielęgniarstwa przed uzyskaniem tytułu położnej. Autorzy przyznają, że projekt mieści się w swobodzie dopuszczonej dyrektywą 2005/36/WE, ale oceniają, że stoi w sprzeczności z trendami międzynarodowymi. W ostatnich 30 latach w państwach rozwiniętych nie odnotowano bowiem przypadku ograniczenia samodzielności zawodu przez wymóg wcześniejszego zdobycia tytułu pielęgniarki ani odejścia od odrębnych studiów położniczych. Jako przykłady kierunku przeciwnego raport podaje Australię, Francję, Niemcy i Nową Zelandię. Konsultacje publiczne zakończyły się w czerwcu, a związek czeka na zaktualizowaną wersję projektu.

Zdaniem Agaty Semik, położnej z 40-letnim stażem i członka Prezydium Zarządu Krajowego OZZPiP, położna nie jest pielęgniarką wyspecjalizowaną wyłącznie w porodzie, lecz przedstawicielką odrębnego, samodzielnego zawodu medycznego. Jak podkreśla, zamiast ograniczać jego potencjał, Polska powinna wreszcie zacząć go w pełni wykorzystywać.

Nieskoordynowana polityka

Autorzy wskazują, że w ostatnich latach zamknięto niemal 100 oddziałów ginekologiczno-położniczych, a Mapa Zabezpieczenia przewiduje, że kolejne 100 będzie pełnić funkcję lokalizacji uzupełniających, ale brakuje skoordynowanego planu dostosowania sieci. Zespół ds. domów narodzin i porodów domowych rozpoczął pracę dopiero w czerwcu 2026 r., dostępność znieczuleń pozostaje poniżej standardów UE, a średni wiek lekarzy ginekologów-położników przekracza 58 lat. AOTMiT podniosła wyceny porodów o niemal 70 proc. od połowy 2026 r. Polska należy jednocześnie do państw o najwyższym odsetku cesarskich cięć, mimo niższych czynników ryzyka niż w innych krajach. Raport powołuje się na badania wskazujące, że model opieki prowadzonej przez położną może ten odsetek obniżać.

Rekomendacje: najpierw model opieki, potem liczba położnych

OZZPiP podkreśla, że Polska potrzebuje strategii położnictwa, a nie prostego dostosowywania liczby położnych do malejącej liczby porodów. Państwo powinno najpierw zdefiniować politykę demograficzną i model opieki nad kobietą w ciąży i po porodzie, a dopiero potem określić zapotrzebowanie kadrowe i system kształcenia. W części dotyczącej samego zawodu raport rekomenduje:

— pozostawienie kształcenia w obecnej formie,
— zachowanie autonomii zawodu,
— szersze wykorzystanie istniejących kompetencji,
— poszerzenie kompetencji, zwłaszcza w edukacji kobiet i dziewcząt oraz profilaktyce,
— przygotowanie całego pakietu rozwiązań (rozporządzenia, koszyki świadczeń, finansowanie publiczne), a nie samej ustawy,
— wprowadzenie mechanizmów zachęcających położne do pracy w mniejszych powiatach i miejscowościach.

Źródło: OZZPiP

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także