Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
Krzysztof Bukiel

13,5% - na miarę wiarygodności PiS

MedExpress Team

Dr Krzysztof Bukiel

Opublikowano 25 stycznia 2018 08:04

Zdrowie obywateli jest priorytetem wyłącznie deklaratywnym, inne cele są priorytetami faktycznymi.
13,5% - na miarę wiarygodności PiS - Obrazek nagłówka

Nowy minister zdrowia stwierdzi ł niedawno: „Rewolucji dokonywał nie będę. Mam tylko dwa lata. To nie jest długo”. W ten sposób potwierdził publicznie to, co dla uważnych obserwatorów było oczywiste, że Prawo i Sprawiedliwość „odpuściło” sobie sprawy publicznej ochrony zdrowia w pierwszej kadencji swoich rządów i wszystkie obietnice w tym zakresie przerzuciło „na potem”, po następnych ewentualnie wygranych wyborach. Takie podejście do problemu widać w przyjętej niedawno ustawie, przewidującej, że publiczne nakłady na ochronę zdrowia wzrosną do 6% PKB (czyli poziomu minimum minimorum, jak to określił Prezes PiS) dopiero w roku 2025 - 2 lata po ewentualnej drugiej kadencji obecnego rządu, a ich wzrost zacznie się dopiero po zakończeniu obecnej kadencji.

Widać - krzyczącą wręcz - różnicę w podejściu obecnego rządu do ochrony zdrowia w stosunku do innych problemów. Zdrowie obywateli jest priorytetem wyłącznie deklaratywnym, inne cele są priorytetami faktycznymi (jak np.: program 500+, obniżenie wieku emerytalnego, reforma oświaty, reforma sądownictwa, dofinansowanie armii budowa centralnego portu lotniczego, odbudowa stoczni, program mieszkanie plus, budowa elektrycznych samochodów, wspieranie eksportu, inwestowanie w innowacyjność, przywracanie komend policji w małych miejscowościach, dalsza modernizacja rolnictwa, budowa dróg ekspresowych i autostrad, budowa strzelnicy w każdym powiecie). Na priorytety faktyczne znalazły się pieniądze już w pierwszych dwóch latach rządów PiS lub znajdą w kolejnych dwóch tej kadencji, na wzrost finansowania ochrony zdrowia pieniędzy nie ma, a deklaracje zwiększenia nakładów zostały wymuszone dwuletnim protestem lekarzy rezydentów i innych środowisk medycznych.

Wszystko to rodzi pytanie o wiarygodność rządu również w tych obietnicach, które zostały zawarte we wspomnianej wyżej ustawie przewidującej 6% PKB za 7 lat. Nie jest to pytanie bezzasadne. Już raz bowiem PiS zastosowało podobny manewr. Wielkie strajki lekarzy w latach 2006 – 2007 nie zakończyły się żadnym porozumieniem na poziomie krajowym, bo – jak twierdził ówczesny premier i szef PiS – Polski nie stać było na zwiększenie nakładów na publiczną ochronę zdrowia do postulowanego (wówczas) poziomu 6% PKB, co kosztowałoby – wtedy - ok. 20 mld zł. W tym samym jednak czasie rząd zdecydował o obniżeniu składki rentowej, co wymagało od budżetu państwa dopłacenia do ZUS akurat owych 20 mld. Już wówczas zatem rząd PiS miał priorytety bardziej i mniej priorytetowe, a zdrowie należało do tych mniej priorytetowych. Nie przeszkodziło to jednak PiS–owi zaraz po (przyspieszonym) zakończeniu rządów obiecać wzrost nakładów na publiczną ochronę zdrowia do tych 6% PKB, na które podobno Polski nie było stać. A miało to nastąpić zaraz po tym, jak partia ta wygra kolejne wybory. Czyż nie brzmi to bardzo znajomo?

Przyjęta ustawa o 6 % PKB na ochronę zdrowia może budzić wątpliwości co do jej „realizowalności” Przedstawiony w niej sposób finansowania jest bowiem dziwną "nakładką” na obecny system finansowania publicznego lecznictwa, nie pasującą do całości. To powoduje, że można ją znieść niemal niezauważalnie, a na pewno w sposób, który nie zaburzy w niczym istotny systemu. To może być argumentem do jej uchylenia przy pierwszym „zakręcie”. Na przykład wtedy, gdy pojawią się priorytety bardziej priorytetowe niż ochrona zdrowia i rządowi zabraknie pieniędzy budżetowych, albo gdy (nawet bez dodatkowych wydatków) zagrożony zostanie wskaźnik dozwolonego zadłużenia publicznego i będzie pretekst (trzeba przyznać dobrze uzasadniony) aby zrezygnować z tego dodatkowego wsparcia publicznej ochrony zdrowia. Mówiąc skrótowo: przewidziane w ustawie dofinansowanie lecznictwa z pieniędzy budżetowej zostało ustawione na końcu kolejki wydatków budżetowych i najpierwsze z tej kolejki zostanie wyrzucone. Już na marginesie trzeba dodać, że formuła „dopłaty” z budżetu do zasadniczych środków będących w dyspozycji służby zdrowia powoduje, że środki te będą spływały – nieraz w kwotach kilkudziesięciu miliardów – po zakończeniu roku i przeliczeniu ostatecznego poziomu finansowania. Jak to się ma z zasadą gospodarności i odpowiedniego planowania ?

Jest prosty sposób aby zweryfikować wiarygodność rządu co do jego intencji zwiększenia finansowania publicznej ochrony zdrowia. Trzeba zgłosić postulat zwiększenia składki na NFZ do 13,5% wynagrodzenia, czyli wartości, która została przyjęta np. w sąsiednich Czechach, kraju porównywalnym pod względem rozwoju gospodarczego i zasobności z Polską, w którym jednak publiczna ochrona zdrowia działa o wiele lepiej pod każdym względem (tak dla chorych, jak i pracowników). Składka 13,5% będzie odpowiadała też – mniej więcej – owym 6% PKB lub nieco poziom ten przewyższy (co nie powinno być dziwne, bo 6% PKB to ledwie minimum minimorum tego, co potrzeba). Wzrost składki spowoduje, że wyższe środki będą spływać do systemu już od pierwszego dnia danego roku, a nie dopiero po jego zakończeniu. Podniesioną składkę nie będzie też można tak prosto obniżyć bez społecznych konsekwencji. I – na koniec, co ważne – ów wzrost składki do 13,5 % czyli o 4,5 punktu procentowego powinien być odliczony od podatku, aby nie obciążyć obywateli (zgodnie z deklaracjami PiS) ale budżet państwa. Taka konstrukcja „pomocy” budżetu dla systemu publicznej ochrony zdrowia spowoduje, że „dopłata” do zdrowia będzie pierwsza w kolejce, a nie ostatnia jak w propozycji rządowej. Jeśli w takim układzie zdarzy się zagrożenie dla poziomu długu publicznego, to rząd będzie musiał ograniczyć najpierw inne wydatki, a nie wydatki na zdrowia. Oczywiście wprowadzenie tej wysokości składki mogłoby też być stopniowe, rozłożone na parę lat.

Domagajmy się zatem od rządu wprowadzenia 13,5% składki na NFZ, zweryfikujmy wiarygodność rządu w jego deklaracjach, że chce poprawić finansowanie publicznej ochrony zdrowia powyżej poziomu minimum minimorum. Moim zdaniem negocjujący z ministrem Szumowskim rezydenci powinni postawić ten warunek jako sine qua non innych ustaleń.

Podobne artykuły

Małgorzata Solecka
Felieton Małgorzata Solecka

Fundusz Medyczny (znów) na ratunek. Komu?

27 września 2026
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA

Pol-Życie

27 września 2026

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także

27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Prof. Wiesław W. Jędrzejczak

Ocalić od zapomnienia

24 kwietnia 2026
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Prof. Wiesław W. Jędrzejczak

Moja Gdynia

14 lutego 2026
Małgorzata Solecka
FELIETON Małgorzata Solecka

Co może Sejm?

22 grudnia 2025
27.11.2012 WARSZAWA , PROFESOR WIESLAW JEDRZEJCZAK W NOWYM ODDZIALE TRANSPLANTACJI SZPIKU W SZPITALU PRZY BANACHA .FOT. ADAM STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Prof. Wiesław W. Jędrzejczak

Elektoraty

31 lipca 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Prezydent Karol Nawrocki. I co dalej

2 czerwca 2025
marek derkacz
22 maja 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Symbole mają wielką moc

22 marca 2025
Msolecka
Felieton Małgorzata Solecka

Edukacja (nie)obowiązkowa

18 lutego 2025