Subskrybuj
Logo małe
Wyszukiwanie
banner

Pielęgniarka na froncie Cz. IV

MedExpress Team

Pielęgniarki Cyfrowe

Opublikowano 24 listopada 2021 08:07

Pielęgniarka na froncie Cz. IV - Obrazek nagłówka
24 godziny w szpitalu tymczasowym podczas 3 fali pandemii covid-19

1500

Przemierzając setki metrów wraz z wolontariuszem Mirkiem kierujemy się do dyżurki pielęgniarskiej. (Mirek, to student trzeciego roku medycyny i pomagał mi zmieniać wkłucia, wykonywać drobne zabiegi medyczne i interweniować, gdy czegoś brakowało w sprzęcie medycznym).

Fot. Jolanta Dubas
Szpital tymczasowy MCK Katowice.

W drodze zauważam, że jedna z pacjentek wygląda inaczej niż godzinę wcześniej. Trzeba zaznaczyć, że szpital tymczasowy leczył pacjentów z covid-19, jednak wielu pacjentów oprócz zakażenia koronawirusem borykało się również z wieloma innymi schorzeniami.

U chorej tej obciążonej otyłością i cukrzycą pojawiła się bardzo szybka akcja serca 150 uderzeń na minutę. Podchodzę do pacjentki i pytam:

– Czy wszystko u Pani dobrze?

– wdech-wydeeeech – nie wiem.

Patrzę na chorą, poprawiam wtyczki w kardiomonitorze, zmieniam elektrody, poprawiamy z Mirkiem pacjentkę tak, by był do niej łatwiejszy dostęp i odruchowo zerkam na wkłucia naczyniowe. Myślę sobie hmm… „tylko jedno na nadgarstku i o niewielkiej średnicy, trochę mało jakby była potrzebna poważna interwencja”. Dopytuję pacjentkę ponownie:

– Czy od godziny, czy dwóch coś się zmieniło w Pani samopoczuciu?

wdech- wydeeech – nieee wiem. Duszno mi.

Obejście naszego sektora (około 50 chorych) w celu skontrolowania stanu pacjentów i sprzętu medycznego trwał ponad godzinę.

– Jeśli teraz odejdziemy, to inna osoba z personelu medycznego, nie wolontariusz czy firma sprzątająca, tylko pielęgniarka, lekarz lub ratownik podejdzie do tej pani mniej więcej za godzinę, a wówczas stan może się pogorszyć, do śmierci włącznie. W mojej ocenie splątanie pacjentki nastąpiło z dwóch powodów. Poziom saturacji 87%, podczas podawania tlenu w dużym przepływie i dodatkowo bardzo szybka akcja serca z niewiadomej przyczyny. Przynieś, proszę, kartę zleceń a ja w tym czasie założę drugie wkłucie i poprosimy jakiegoś lekarza.

Nie było to proste, bowiem na tych setkach metrów kwadratowych hali, z daleka trudno ocenić kto jest kim.

Fot. Jolanta Dubas
Szpital tymczasowy MCK Katowice.

W danym momencie jedyna zauważona lekarka była w trakcie intubowania pacjenta…

Akcja serca u chorej wzrosła do 160 uderzeń na minutę, była spocona. Ewidentnie stan się pogarszał. Pozostawiłam Mirka z pacjentką i poszłam szukać lekarza, ponieważ bez zlecenia nie mogę podać leków, które zwolnią przyspieszoną akcję serca. W akcie desperacji. wpadłam na OIOM i poprosiłam o interwencję anestezjologa Jacka. W drodze do pacjentki referuję:

– Pacjentka z otyłością, cukrzycą, od 10 minut stan się pogarsza, silnie spocona, akcja serca 160 uderzeń /minutę, ciśnienie krwi w normie, diureza zachowana, skóra nieco marmurkowata, SpO2 (saturacja) w granicach 90%.

– Jak Pani się ustabilizuje będę szukać internisty.

Anestezjolog nie oponował, zlecił to, co było trzeba i wrócił do swoich chorych.

Trzeba zawsze pamiętać, że za realizację zleceń lekarskich odpowiada osoba, która je podaje, dlatego tak ważne jest posiadanie niezbędnej wiedzy, by kontrolować to, co w nich jest napisane. Nim podasz lek, sprawdź trzy razy.

Fot. Jolanta Dubas
Szpital tymczasowy MCK Katowice.

Podczas podawania leków wyjaśniam zainteresowanemu Mirkowi, dlaczego założyłam drugi dostęp do żyły:

– Ponieważ niektóre leki niezwykle drażnią naczynia krwionośne i powinny być podawane do dużych dostępów naczyniowych o odpowiednim przepływie, ponadto w mojej ocenie, jeśli zlecone leki nie pomogą, może wystąpić za chwilę stan zagrożenia życia, a w takim momencie utworzenie kolejnego wkłucia, bywa bardzo trudne, także z uwagi na pacjentki fizjonomię i środki ochrony osobistej, w które jesteśmy ubrani.

Fot. Jolanta Dubas
Szpital tymczasowy MCK Katowice.

Na szczęście udało mi się znaleźć duże naczynie i założyć kaniulę odpowiednią do tego typu procedur, jako wsparcie pierwszego dojścia. Lek nr 1 i serce pacjentki nadal bije zbyt szybko. Lek nr 2 podaję powoli…i obserwując pacjentkę i akcję serca na monitorze i widzę, że organizm reaguje.. 155, 152, 150, 148… 148, 145, 150, 145, 140, 143 uderzeń serca na minutę.

– O super. Jest reakcja.

Proszę Mirka, by już spokojnie poszukał teraz lekarza, ponieważ trzeba pobrać chorej gazometrię i zanieść, jak wcześniej ustaliliśmy, na OIOM anestezjologowi. Kończę powoli procedury przy pacjentce.

Mirek w tym czasie dociera do mnie z wolną już lekarką, pobieramy krew na gazometrię… Uff… za pierwszym podejściem…

Mirek pobiegł na OIOM, by przekazać lekarzowi, który zlecał leki dla tej chorej, że w pierwszej pompie infuzyjnej jest już podawany lek, a bolusy z kolejnymi dały skutek w akcji serca 140/min.

Zostaję z chorą uciskając nadgarstek po nakłuciu dotętniczym i liczę, że to już koniec mojej zmiany i zaraz ktoś nadejdzie…

Byłam mokra od potu, odwodniona i głodna.

Szczerze? Po tej sytuacji ledwo stałam na nogach.

Na szczęście już przyszła zmiana. Na szczęście, można już było iść na przerwę i odpocząć.

Katarzyna Kowalska
Mgr pielęgniarstwa
Spec. pielęgniarstwa operacyjnego
Pielęgniarka systemu
Prezes SPC

Imiona bohaterów zostały zmienione.

Zapraszamy na dalszy ciąg raportu już za tydzień.

Podobne artykuły

SZ 24 główna v1
Oglądaj na żywo

Szczyt Zdrowie 2024

17 czerwca 2024
dieta śródziemnomorska
17 czerwca 2024

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie już za 4 zł dziennie*.

* 4 zł netto dziennie. Minimalny okres ekspozycji ogłoszenia to 30 dni.

Zobacz także