Kolejne apteki znikają z mapy Warszawy. Samorządy: chcemy wiedzieć wcześniej
Opublikowano 7 lipca 2026 13:16
– „Apteka to jeden z filarów bezpiecznego państwa. Jeśli nasi mieszkańcy mają czuć się bezpiecznie, powinniśmy wiedzieć z wyprzedzeniem o takich działaniach, aby móc w jakikolwiek sposób zareagować” – podkreśla Grzegorz Pietruczuk, burmistrz warszawskiej dzielnicy Bielany.
Jak wskazywali uczestnicy debaty „Apteka blisko pacjenta – czy Warszawiacy tracą dostęp do aptek całodobowych?”, Główny Inspektorat Farmaceutyczny nie informuje samorządów o prowadzonych postępowaniach ani o planowanych zamknięciach aptek. W efekcie zarówno mieszkańcy, jak i lokalne władze dowiadują się o likwidacji placówek dopiero wtedy, gdy przestają one działać.
Kontrowersje budzi również sposób prowadzenia postępowań przez inspekcję farmaceutyczną. Apteki zamykane są za uchybienia, które – jak podkreślają przedsiębiorcy i ich pełnomocnicy – miały miejsce wiele lat temu. Podstawą decyzji jest najczęściej stwierdzenie utraty tzw. rękojmi należytego prowadzenia apteki.
Mec. Ryszard Kalisz, reprezentujący właścicieli aptek, poinformował podczas debaty, że w imieniu swoich klientów złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z działaniami Warszawskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego prowadzącymi do zamykania aptek. Jak przypomniał, szefowa warszawskiego WIF została następnie zawieszona.
– „WIF wszczyna kontrolę, mija osiem lat i nic się nie dzieje. Aż nagle, bez zrozumiałego uzasadnienia, zapada decyzja o zamknięciu aptek – i to właśnie tych całodobowych, najbardziej potrzebnych lokalnej społeczności” – mówi mec. Kalisz.
Jak dodaje, przedsiębiorcy są karani za działania, które w czasie ich podejmowania nie były zabronione.
– „Zamknięcie apteki w wyniku takiej kontroli i stwierdzenia braku rękojmi jest karą. I to karą dla wszystkich – dla aptekarza, dla właściciela i dla społeczności lokalnej. A skoro jest to kara, muszą obowiązywać podstawowe zasady prawa. Przepis będący podstawą ukarania powinien być jasny, precyzyjny i obowiązujący w chwili popełnienia czynu. Tymczasem w tych sprawach pojawia się bardzo nieostre pojęcie rękojmi” – podkreśla Kalisz.
Uczestnicy debaty byli zgodni, że zamykanie aptek oznacza pogorszenie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców, zwłaszcza seniorów, osób przewlekle chorych i rodzin z małymi dziećmi.
Na skalę problemu zwrócił uwagę prezes Federacji Pacjentów Polskich Stanisław Maćkowiak.
– „Od 2017 roku w Polsce zamknięto ponad 2,5 tysiąca aptek. W wielu gminach powstały białe plamy, gdzie nie ma już ani jednej placówki. Tymczasem punkty sprzedaży alkoholu i apteki są działalnością reglamentowaną. Różnica polega na tym, że w przypadku sprzedaży alkoholu nikt nie bada rękojmi. Jeden punkt sprzedaży alkoholu przypada średnio na 303 mieszkańców, podczas gdy jedna apteka – na około 3000 mieszkańców” – zauważa.
Przedstawiciele warszawskich samorządów apelują o zmianę obowiązujących procedur. Ich zdaniem gminy i dzielnice powinny być informowane o toczących się postępowaniach, które mogą doprowadzić do zamknięcia apteki. Pozwoliłoby to nie tylko wcześniej reagować, ale również przedstawiać argumenty przemawiające za zachowaniem placówek, które pełnią kluczową rolę w zapewnieniu mieszkańcom dostępu do leków i opieki farmaceutycznej.
Jak podkreślali uczestnicy debaty, apteka nie jest zwykłym punktem sprzedaży leków. To element lokalnego systemu ochrony zdrowia, z którego każdego dnia korzystają tysiące pacjentów. Dlatego – ich zdaniem – decyzje prowadzące do zamykania aptek powinny uwzględniać nie tylko formalne aspekty postępowań administracyjnych, ale również ich społeczne konsekwencje dla mieszkańców.












