PPOZ alarmuje: „Nad głowami lekarzy poradni rodzinnych i pacjentów zawisła ustawa grozy”
Opublikowano 18 sierpnia 2026 07:28
Lekarze Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia krytycznie oceniają opublikowany 24 lipca 2026 r. projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i innych ustaw. W ich ocenie część proponowanych rozwiązań jest niemożliwa do wdrożenia w wielu podmiotach, szczególnie w niewielkich, niepublicznych placówkach działających na zasadach mikro- i małych przedsiębiorstw.
– Jak można porównywać nasze przychodnie z wielkimi placówkami należącymi do Skarbu Państwa, czy jednostek samorządu terytorialnego (np. samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej)? Jak można jedną miarą mierzyć ogromne korporacje, posiadające menadżerów, zatrudniające setki medyków z małymi często gminnymi placówkami poz, które już dziś działają nadludzkim wysiłkiem? Krytyczne braki kadrowe, wiekowy personel, kolejne projekty, obowiązki, biurokracja… Jak można od podmiotów walczących o „być, albo nie być” wymagać czegoś, czego nawet w ułamku procenta nie da się zrealizować! Czy to my mamy zapłacić karę za patologię, która dotychczas była płatnikowi i resortowi ochrony zdrowia na rękę? – pyta Bożena Janicka.
Limity wynagrodzeń. PPOZ mówi o zagrożeniu dla kadrowej stabilności
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań, na które wskazuje PPOZ, jest wprowadzenie maksymalnych stawek wynagrodzeń. W przypadku podmiotów niepublicznych może to oznaczać ingerencję w konstytucyjną zasadę swobody działalności gospodarczej. – Absolutnie nie sprzeciwiamy się kontroli publicznych pieniędzy, jednak trzeba pamiętać, że przychodnia poz, mimo że otrzymuje pieniądze z NFZ, nadal pozostaje prywatnym przedsiębiorstwem i ma prawo samodzielnego ustalania warunków współpracy z personelem. Kontrakt z Funduszem nie może oznaczać, że państwo będzie decydować, ile prywatny podmiot zapłaci lekarzowi, pielegniarce czy położnej. To są wewnętrzne ustalenia – komentuje Bożena Janicka.
Projekt zakłada limit wynagrodzenia na poziomie 240,30 zł brutto za godzinę. Według PPOZ stawka ta może być zbyt niska w stosunku do obecnych realiów rynku medycznego. Organizacja obawia się, że specjaliści mogą wybierać lepiej płatne miejsca pracy w sektorze prywatnym, co dodatkowo pogłębiłoby problemy kadrowe POZ.
Harmonogramy pracy pod szczególną kontrolą
Zastrzeżenia PPOZ dotyczą również zapisów odnoszących się do umów zawieranych z personelem, w tym określania harmonogramów pracy oraz składania dodatkowych oświadczeń. – Wszystko to ma się nijak do realiów funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej. Liczba świadczeń zależy przecież od bieżących potrzeb pacjentów. Harmonogramy pracy zgłaszane do NFZ - często się zmienią, choćby z powodu urlopów, zwolnień czy zastępstw, ale placówka zapewnia dostępność – czyli spełnia obowiązek ustawowy. Dlatego wymaganie, żeby każdą taką zmianę szczegółowo uwzględniać w umowie, może prowadzić do ciągłego poprawiania dokumentów i zawierania kolejnych aneksów. Nie ma też potrzeby, by w sektorze prywatnym zbierać od pracowników oświadczenia o innych miejscach zatrudnienia i o otrzymywanym tam wynagrodzeniu, skoro personel ten nie jest opłacany ze środków publicznych, a prywatnych środków przedsiębiorcy – komentuje Bożena Janicka.
Konkursy na stanowiska mogą utrudnić zatrudnianie lekarzy
Kolejnym rozwiązaniem krytykowanym przez PPOZ jest pomysł organizowania konkursów przy zatrudnianiu lekarzy i innych pracowników medycznych. Dla poradni POZ, które już dziś zmagają się z niedoborem personelu, oznaczałoby to dodatkowe formalności. Problemem może być również konieczność ponownego konkurowania o stanowiska przez lekarzy i pielęgniarki, którzy pracują w konkretnych placówkach od wielu lat. – Dla poradni podstawowej opieki zdrowotnej, które już dziś zmagają się z brakiem personelu, oznaczałoby to dodatkowe formalności i komplikacje. Tym bardziej, że lekarze i pielęgniarki mieliby ponownie konkurować o stanowiska, które w wielu przypadkach zajmują od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat – przypomina Bożena Janicka.
PPOZ wskazuje także na – jego zdaniem – paradoks proponowanych regulacji. NFZ może zawrzeć umowę z każdą placówką POZ, która spełnia wymagane warunki, bez organizowania konkursu. Jednocześnie prywatna przychodnia, zatrudniająca lekarza za własne środki, miałaby organizować konkurs na jego stanowisko.
– W małych miejscowościach, gdzie już dziś trudno znaleźć lekarza, kolejne bariery w zatrudnianiu personelu mogą doprowadzić do zamykania przychodni. Część starszych lekarzy może nie chcieć przechodzić przez kolejne formalności i zdecyduje się zakończyć pracę. Dlatego trudno znaleźć uzasadnienie dla pomysłu organizowania konkursów – komentuje Bożena Janicka.
Koniec umów z personelem? PPOZ ostrzega przed chaosem
Poważne obawy budzi również planowane zakończenie dotychczasowych umów z personelem medycznym. Zgodnie z projektem, jeśli umowy nie zostaną dostosowane do nowych zasad, mają wygasnąć z końcem 2026 roku. PPOZ zwraca uwagę na brak jasnych regulacji dotyczących okresu przejściowego i sytuacji szczególnych. – Problem w tym, że przepisy nie wyjaśniają jasno, jak placówki i pracownicy mają się przygotować do tej zmiany. Nie uwzględniono tzw. „okresu przejściowego”. Nie określono też jasno, co stanie się w szczególnych sytuacjach. Co z lekarką w ciąży, pielęgniarką na urlopie macierzyńskim albo pracownikiem, który jest tuż przed emeryturą? A co z odprawami wymaganymi przez prawo pracy? Projekt nie daje jasnej odpowiedzi na żadne z tych pytań – podkreśla Bożena Janicka.
Zdaniem PPOZ tak duża zmiana w krótkim czasie może oznaczać poważny chaos prawny i organizacyjny w podstawowej opiece zdrowotnej, która już dziś mierzy się z niedoborem pracowników.
NFZ z szerszymi uprawnieniami kontrolnymi
Niepokój PPOZ budzi również planowane rozszerzenie kompetencji kontrolnych NFZ. Chodzi m.in. o możliwość przeprowadzania kontroli bez uprzedzenia oraz dostęp do dokumentacji medycznej i pracowniczej dotyczącej świadczeń komercyjnych, a więc realizowanych poza kontraktem z NFZ.
Projekt przewiduje również sankcje finansowe, w tym grzywny sięgające 30 tys. zł. Zdaniem PPOZ dla małych placówek POZ mogą one stanowić poważne obciążenie.
– Środowisko lekarzy rodzinnych potrzebuje przewidywalnych zasad, stabilnego finansowania i partnerskich relacji z płatnikiem, tymczasem kolejne regulacje mogą spowodować, że o funkcjonowaniu placówek poz i ich przyszłości decydować będą urzędnicy. Zwiększenie kompetencji kontrolnych NFZ jest pod każdym względem próbą ingerencji w działalność placówek – komentuje Bożena Janicka.
PPOZ chce zmian w projekcie
Lekarze rodzinni zrzeszeni w PPOZ apelują o wycofanie projektu albo jego zasadnicze przepracowanie. Domagają się m.in. wycofania rozwiązań ingerujących w funkcjonowanie niepublicznych podmiotów leczniczych, zagwarantowania stabilności zawartych umów i ciągłości udzielania świadczeń oraz odstąpienia od regulacji, które w warunkach niedoboru personelu mogą dodatkowo utrudnić pozyskiwanie lekarzy i pielęgniarek.
PPOZ postuluje również ograniczenie nadmiernej ingerencji administracyjnej w działalność podmiotów medycznych oraz przeprowadzenie rzeczywistego dialogu ze środowiskiem lekarzy rodzinnych.
– Nie chcemy za kilka miesięcy tłumaczyć pacjentom, dlaczego ich przychodnia nie ma lekarza. Chcemy dzisiaj zapobiec sytuacji, w której taki scenariusz stanie się rzeczywistością. Ochrona zdrowia nie jest miejscem na eksperymenty administracyjne. Nie można budować silnego systemu destabilizując jego fundamenty. Projektowana ustawa w obecnym kształcie nie naprawia ochrony zdrowia, a ryzykuje jej dalszą destabilizację – komentuje Bożena Janicka.
Źródło: PPOZ











