Nie czekajmy na zawał. Kardiolodzy apelują o wcześniejsze i skuteczniejsze leczenie hipercholesterolemii
Opublikowano 25 czerwca 2026 10:33
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego pacjenci z zaawansowaną miażdżycą i cukrzycą powinni otrzymać szerszy dostęp do nowoczesnych terapii obniżających cholesterol LDL.
- Jakie ryzyko sercowo-naczyniowe mają chorzy, którzy jeszcze nie przeszli zawału serca, a wymagają intensywnego leczenia.
- Jakie nowoczesne terapie, takie jak inhibitory PCSK9, mogą pomóc w osiągnięciu pożądanych poziomów cholesterolu LDL.
- Co należy zrobić, aby poprawić wczesną diagnostykę oraz adherencję pacjentów do zaleceń terapeutycznych.
Zdaniem eksperta szczególnej uwagi wymagają chorzy z zaawansowaną miażdżycą oraz dodatkowymi czynnikami ryzyka, takimi jak cukrzyca. Choć nie przeszli jeszcze zawału serca, ich ryzyko sercowo-naczyniowe jest bardzo wysokie i często wymaga bardziej intensywnego leczenia.
– Nie chodzi o to, żeby czekać, aż pacjent będzie miał zawał serca, aby wdrożyć pełne leczenie. Powinniśmy działać wcześniej, gdy mamy już do czynienia z zaawansowaną miażdżycą i dodatkowymi czynnikami ryzyka – podkreśla prof. Gierlotka.
Jak przypomina prezes PTK, pacjenci z grupy bardzo wysokiego ryzyka powinni osiągać stężenie cholesterolu LDL poniżej 55 mg/dl. Nie zawsze jest to możliwe przy zastosowaniu wyłącznie statyn i ezetymibu, dlatego część chorych mogłaby skorzystać z nowoczesnych terapii, takich jak inhibitory PCSK9.
Ekspert zwraca jednak uwagę, że obecne kryteria programu lekowego nadal są bardziej restrykcyjne niż zalecenia towarzystw naukowych. Obecnie obejmują głównie pacjentów z hipercholesterolemią rodzinną oraz osoby po zawale serca.
Wśród najważniejszych wyzwań związanych z prewencją chorób sercowo-naczyniowych prof. Gierlotka wymienia wczesną diagnostykę, szerszy dostęp do skutecznych terapii oraz poprawę adherencji, czyli przestrzegania zaleceń terapeutycznych przez pacjentów.
– Trzeba znać swój poziom cholesterolu i swoje czynniki ryzyka. Tylko wtedy możemy skutecznie zapobiegać zawałom serca, udarom mózgu i innym powikłaniom miażdżycy – podsumowuje ekspert.












