Nie ma odwrotu od trudnych reform?
Opublikowano 8 lipca 2026 08:45
Z tego artykułu dowiesz się:
- Premier Donald Tusk zapowiada kluczowe zmiany w systemie ochrony zdrowia, które mają dotyczyć wynagrodzeń lekarzy i kolejek w publicznych placówkach. Oczekiwane rekomendacje minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy zostaną przedstawione na konferencji prasowej.
- Decyzje, które mogą zaskoczyć wielu, są już na horyzoncie, ale ich wprowadzenie stoi pod znakiem zapytania. Choć niektóre zmiany nie będą wymagały nowych ustaw, ich realizacja może napotkać liczne trudności.
- Afera w Szpitalu Południowym ujawnia nieprawidłowości w systemie ochrony zdrowia, które mogą wpłynąć na polityczne nastroje w kraju. Kolejne doniesienia o nadużyciach w innych placówkach wzbudzają coraz większe kontrowersje.
- Czy spółdzielnie neurochirurgów w niewielkich szpitalach rzeczywiście oferują lepsze usługi, czy tylko wykorzystują lukę w systemie? Koszty ich działalności budzą wątpliwości, a informacje o wysokich wynagrodzeniach za proste procedury stawiają wiele pytań.
Przed weekendem premier w ultymatywnym tonie zażądał od minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i prezesa NFZ Filipa Nowaka propozycji rozwiązań, które z jednej strony ujęłyby w karby zarobki lekarzy, z drugiej – ograniczyły zjawisko omijania kolejek w publicznym systemie. Propozycji konkretnych rozwiązań, z precyzyjnymi rekomendacjami. Czas na ich przedstawienie minął we wtorek i najwyraźniej precyzyjne rekomendacje znalazły przynajmniej wstępną akceptację szefa rządu, bo minister zdrowia „wraz ze współpracownikami” – jak powiedział premier – będzie je prezentować publicznie na środowej konferencji prasowej.
Problem w tym, że od nawet najbardziej precyzyjnych rekomendacji do ich wdrożenia daleka droga – nawet jeśli, jak premier zapowiedział, nie wszystkie będą wymagać zmian ustawowych (część ma być wprowadzana w drodze rozporządzeń i zarządzeń). Tusk zaznaczył, że decyzje nie wszystkim się będą podobać, jednak nie ma od nich odwrotu. Na pewno padnie jednak pytanie, dlaczego nie zapadły wcześniej – Jolanta Sobierańska-Grenda jest na stanowisku od blisko roku i w tym czasie były przecież zapowiedzi choćby wprowadzenia zmian dotyczących zasad kontraktów lekarskich czy czasu pracy lekarzy. Trudnym decyzjom nie będzie też sprzyjać z pewnością kalendarz polityczny: do wyborów został tylko nieco ponad rok i praktycznie w każdej kadencji okazuje się, że nie jest to czas na rozpoczynanie reform, które mogą kosztować punkty poparcia w sondażach a zyski z nich płynące są niepewne a na pewno odłożone w czasie.
Już blisko miesiąc afera w Szpitalu Południowym „trzęsie” polityką (choć przynajmniej na razie nie widać, by Koalicja Obywatelska na niej wprost traciła) i systemem ochrony zdrowia, a na jaw wychodzą kolejne nieprawidłowości i nadużycia – w innych szpitalach.
W ostatnich dniach informacje z dwóch niewielkich szpitali powiatowych, które stały się „ziemią obiecaną” dla spółdzielni neurochirurgów, wykonujących stosunkowo niewielkie zabiegi rozliczane jako dużo droższe procedury w ogromnej skali, na rzecz pacjentów zwożonych do tychże placówek. 26 tys. zł na godzinę, 300 tys. zł dziennie, ponad 60 proc. środków z NFZ dla spółdzielni lekarzy, to wszystko akceptowane przez dyrekcje podmiotów leczniczych. Warto przy tym dodać, że nawet jeśli prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę umożliwiającą zbieranie umów na PESEL i numer PWZ (decyzja powinna zapaść w ciągu najbliższego tygodnia), takich umów nie będzie dotyczyć. Spółdzielnie specjalistów są „niewidoczne” – bo umów nie podpisuje konkretnych lekarz. Umowy z podmiotami gospodarczymi szpitale przekazują do Centralnego Rejestru Umów – chyba, że same działają w formule spółek, to wtedy nie (choć resort zdrowia zapowiada zmiany w tym zakresie).












