Planujesz leczenie zaćmy za granicą? Polscy okuliści zabrali głos w tej sprawie
Opublikowano 24 lipca 2026 09:26
Stanowisko PTO jest reakcją na publikacje prasowe o operacjach zaćmy wykonywanych u polskich pacjentów za granicą. Towarzystwo zaznacza, że nie formułuje zarzutów wobec żadnej placówki ani lekarzy pracujących zgodnie z prawem, w Polsce lub poza jej granicami.
Prof. Ewa Mrukwa-Kominek, prezes PTO, przypomina, że pacjenci mogą korzystać ze świadczeń w innych państwach UE, jeśli spełniają określone warunki. Jednocześnie prostuje przekonanie, że NFZ finansuje za granicą rozwiązania, których nie refunduje w Polsce.
Zwrot w ramach dyrektywy transgranicznej nie może być wyższy niż krajowa stawka NFZ za dane świadczenie gwarantowane. W przypadku operacji zaćmy odpowiada więc standardowej procedurze finansowanej w Polsce. Soczewki ponadpodstawowe, w tym wieloogniskowe i o wydłużonej ogniskowej, nie są refundowane ani w kraju, ani w rozliczeniu transgranicznym.
Różnica dotyczy konstrukcji świadczenia. Za granicą pacjent może połączyć zwrot NFZ za standardowy zabieg z prywatną dopłatą do soczewki ponadpodstawowej. W polskim systemie publicznym nie można łączyć środków publicznych i prywatnych w ramach jednego świadczenia gwarantowanego. Pacjent wybiera więc zabieg w pełni refundowany ze standardową soczewką albo całą procedurę opłaca prywatnie.
Według PTO właśnie ta możliwość, a nie wyższa refundacja, może przesądzać o wyborze kliniki zagranicznej.
Dlaczego wielu pacjentów wybiera Czechy? Towarzystwo wskazuje kilka powodów. Dla mieszkańców południowej Polski dojazd jest łatwy, a operacja zaćmy jest stosunkowo krótkim zabiegiem. Część czeskich placówek aktywnie kieruje ofertę do Polaków. Znaczenie mają też szybka organizacja leczenia, przewidywalny termin oraz możliwość wyboru technologii. PTO zwraca ponadto uwagę na historyczne różnice między systemami. W Czechach większą rolę w realizacji świadczeń finansowanych publicznie od lat odgrywają podmioty prywatne.
Towarzystwo podkreśla, że nie chodzi o jakość polskiego leczenia. Operacje zaćmy wykonywane w Polsce odpowiadają europejskim standardom jakości, a polscy okuliści są cenionymi specjalistami. PTO wskazuje, że problem może leżeć przede wszystkim w organizacji systemu, sposobie kontraktowania świadczeń i warunkach ekonomicznych prowadzenia placówek.
PTO odnosi się również do pracy polskich lekarzy w czeskich klinikach i do polskich inwestycji w tamtejszą ochronę zdrowia. Sam fakt takiej pracy lub inwestowania za granicą nie jest, według Towarzystwa, działaniem niezgodnym z prawem. Nie powinno się też oceniać placówek wyłącznie przez pryzmat pochodzenia właścicieli lub narodowości personelu.
Towarzystwo wskazuje jednak na problem systemowy. Jeśli bardziej opłaca się wykonać świadczenie za granicą niż w kraju, decydenci powinni przyjrzeć się konstrukcji finansowania i krajowym regulacjom.
W pytaniu skierowanym do PTO przywołano tezę, że czeskie kliniki otrzymują zwrot środków średnio w ciągu 62 dni. Towarzystwo zaznacza, że takie porównanie wymaga ostrożności. Zestawia bowiem indywidualny zwrot kosztów pacjentowi w trybie transgranicznym z rozliczaniem kontraktów między NFZ a szpitalami.
PTO zwraca uwagę, że polskie placówki ponoszą koszty utrzymania infrastruktury, personelu, dyżurów i gotowości do leczenia trudniejszych przypadków. Opóźnienia i brak przewidywalności finansowania mogą pogarszać ich płynność. W ocenie Towarzystwa ryzyko wynika nie tylko z konkurencji zagranicznej, ale również z krajowych warunków finansowania i rytmu rozliczeń.
Skala transgranicznego leczenia zaćmy stała się, zdaniem PTO, częścią szerszej dyskusji o organizacji i finansowaniu ochrony zdrowia. Towarzystwo nie uważa jednak ograniczania tego mechanizmu za główne rozwiązanie. „Nie walczymy z prawem pacjenta” – podkreśla. Kluczowe jest stworzenie takich warunków w Polsce, by wyjazd był świadomym wyborem pacjenta, a nie skutkiem ograniczonego dostępu do leczenia.
Źródło: Polskie Towarzystwo Okulistyczne












