Nie żyje 28-letni influencer. Lekarze mówili, że umrze jako dziecko
Opublikowano 17 sierpnia 2026 14:00
Michiel Vandeweert przez całe życie zmagał się z zespołem Hutchinsona-Gilforda, znanym jako progeria. To bardzo rzadka choroba genetyczna, w której organizm starzeje się znacznie szybciej niż u zdrowych osób. Schorzenie wiąże się m.in. z postępującymi zmianami w układzie sercowo-naczyniowym i znacznie skróconą długością życia.
Mimo niepomyślnych rokowań Michiel dożył 28 lat, stając się jedną z najstarszych osób z progerią. Swoją historię opowiadał w mediach społecznościowych, a jego aktywność w internecie przyciągnęła dziesiątki tysięcy odbiorców. Był streamerem, DJ-em i twórcą internetowym. Jako nastolatek wydał autobiografię "Ik Ben Michiel", a jego wystąpienie TEDx poświęcone życiu z chorobą zdobyło dużą popularność.
Michiel nie rezygnował z aktywności i pasji. Grał w gry, występował jako DJ, jeździł na gokartach i snowboardzie oraz kibicował belgijskiemu klubowi KRC Genk.
Na progerię choruje również jego młodsza siostra Amber. Rodzeństwo wspólnie mierzyło się z codziennymi ograniczeniami wynikającymi z choroby. Ich historię pokazano w filmie dokumentalnym "How To Be Alive: Amber and Michiel".
Informację o śmierci Michiela przekazała jego rodzina. Po jego odejściu w mediach społecznościowych pojawiły się liczne kondolencje od fanów i osób, które przez lata śledziły jego historię.












