Subskrybuj
Logo małe
Szukaj

Medyczna Racja Stanu: Zdrowie Kobiety - Bezpieczeństwo Rodziny

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 17 czerwca 2026 10:34

– Zbyt mało inwestujemy w zdrowie i świadomość kobiet – wskazała wiceminister zdrowia dr Katarzyna Kęcka podczas debaty Medycznej Racji Stanu. – Zdrowie pań to nie jest tylko indywidualna sprawa, to fundament bezpieczeństwa całych rodzin. Kiedy zdrowa jest kobieta, silniejsza jest rodzina, społeczność i państwo – podkreślała Monika Wielichowska, wicemarszałek Sejmu.
Medyczna Racja Stanu: Zdrowie Kobiety - Bezpieczeństwo Rodziny - Obrazek nagłówka

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Dlaczego zdrowie kobiet ma kluczowe znaczenie dla całego społeczeństwa? Wiceminister zdrowia oraz wicemarszałek Sejmu podkreślają, że zdrowie kobiet to nie tylko ich indywidualna sprawa, ale fundament bezpieczeństwa rodzin i społeczności.
  2. Jakie są poważne problemy związane z migreną u kobiet? Migrena dotyka około 750 tys. Polaków, z czego wiele kobiet musi zmagać się z codziennym bólem, który wyklucza je z życia zawodowego i prywatnego, a skuteczna terapia pozostaje dla nich wciąż niedostępna.
  3. Co kryje się za programem in vitro w Polsce? Choć pacjentki chwalą jakość opieki, wiele z nich wciąż ponosi dodatkowe koszty, a brak skoordynowanej diagnostyki ogranicza dostęp do leczenia niepłodności.
  4. Jak otyłość wpływa na zdrowie kobiet? Eksperci wskazują, że otyłość u kobiet prowadzi do znacznych komplikacji zdrowotnych, a nowe terapie mogą pomóc nie tylko w redukcji masy ciała, ale również w zmniejszeniu ryzyka migreny i poprawie funkcji poznawczych.
  5. Dlaczego darmowe leki dla seniorów są tak istotne? Program 65+ to ogromne wsparcie dla kobiet, które żyją dłużej, ale również częściej zmagają się z chorobami, co czyni dostęp do leków kluczowym elementem ich zdrowia i jakości życia.

– W świadomości kobiet najpierw są dzieci, bliscy, a na końcu one, bo najpierw muszą zadbać o innych. Powinniśmy tę narrację odwrócić – apelowała dr Katarzyna Kęcka podczas debaty Medycznej Racji Stanu „Zdrowie kobiety – bezpieczeństwo rodziny”, która odbyła się w ramach kampanii „Siła Kobiet” 10 kwietnia br.

Jakub Skaarup Nielsen, dyrektor wykonawczy w instytucji Health Care Denmark, dzielił się doświadczeniami z opieki nad zdrowiem kobiet w Danii, m.in. w leczeniu migreny i niepłodności. – Wspieramy kobiety, aby wykonując swoje role, mogły pozostać na rynku pracy. To wszystko razem buduje odporność ekonomiczną kraju – poinformował.

Minister Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny, mówił o bezpieczeństwie lekowym jako elemencie bezpieczeństwa zdrowotnego. Poinformował, że w przygotowywanej przez resort zdrowia Polityce Lekowej na lata 2026–2031 znajdą się elementy wsparcia krajowej produkcji leków.

Migrena wyklucza kobiety z życia

Prof. Marta Waliszewska-Prosół z Uniwersyteckiego Centrum Neurologii i Neurochirurgii UM we Wrocławiu przypomniała, że najcięższa postać migreny dotyczy w Polsce 750 tys. osób. – Przez więcej niż 15 dni, a nierzadko 25–30 dni w miesiącu boli ich głowa. I nie jest to zwykły ból głowy, tylko prawdziwy napad migreny jako choroby. Ci chorzy nadużywają leków przeciwbólowych, żeby normalnie funkcjonować – wyjaśniła. Wskazała, że nowe leki przywracają pacjenta do normalnego funkcjonowania, bo eliminują liczbę dni z bólem głowy nawet z 30 do zera. W działającym w Polsce od czterech lat programie lekowym leczonych jest tylko 1% pacjentów z migreną przewlekłą. – 1% to nie jest nawet kropla w morzu. W dodatku limituje się terapię. Chorzy mogą być leczeni tylko dwukrotnie przez rok. A migrena jest chorobą, której nie wyleczymy. Więc zagwarantowanie terapii przez dwa lata, a potem jej zabranie jest po prostu nieludzkie – ubolewała. Dodała, że w tym roku limitowane jest włączanie do programu chorych, ponieważ NFZ nie zapłacił za leki z zeszłego i tego roku. Poza tym program jest obarczony dużą liczbą czynności administracyjnych, co też ogranicza liczbę pacjentów.

– Te leki mogłyby być dostępne poza programem. Walczymy jako Towarzystwo Bólów Głowy, żeby trafiły one do otwartej refundacji, by ominąć cały ten chaos administracyjny i poprawić dostęp do leczenia – zaznaczyła. – Zabiegamy, by program lekowy nie był czasowy i by pacjenci mieli możliwość powrotu do leczenia, jeśli dojdzie u nich do nawrotu migreny przewlekłej – dodała.

Ewa Pol, prezes Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, podkreśliła, że migrena przyczynia się do niepełnosprawności i znacząco wpływa na codzienne funkcjonowanie kobiet. Jak zaznaczyła, jej konsekwencje wykraczają daleko poza sferę zdrowia – rzutują zarówno na decyzje dotyczące rodzicielstwa, jak i aktywności na rynku pracy. – Szacuje się, że z tego powodu tracimy nawet 1,5 proc. PKB, ponieważ wiele kobiet nie jest w stanie w pełni realizować swojego swojego potencjału – powiedziała.

Skuteczność programu in vitro

Prof. Robert Spaczyński, konsultant krajowy w dziedzinie endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, podkreślił, że program in vitro to jeden ze sztandarowych programów Ministerstwa Zdrowia, który jest realizowany w sposób bardzo dobry.

Marta Górna, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” przedstawiła wyniki badania opinii pacjentów dotyczących realizacji tego programu. Pacjentki bardzo wysoko oceniają jakość pracy personelu medycznego, zakres programu, kryteria kwalifikacji i to, co mogą otrzymać.

– Jednak ewidentnie z badań wynika, że optymalną ścieżką byłaby wędrówka pieniądza za pacjentem – poinformowała.

Dodała, że pacjenci wciąż ponoszą dodatkowe koszty procedur i leków, które powinny być refundowane w ramach programu.

16% respondentów wydało ponad 5 tys. zł na leczenie w ramach tego programu, a kolejne 16% – ponad 5 tys. zł na same leki. – Te kwoty sprawiają, że część par wciąż nie przystępuje do programu – wskazała. Mówiła też o braku skoordynowanej, bezpłatnej diagnostyki i leczenia niższego rzędu. – Gdybyśmy zaopiekowali się obszarem, który pacjenci muszą przejść, zanim przystąpią do programu in vitro, to część tych opłat zredukowałaby się – wskazała.

Kolejną potrzebą jest rejestr procedur medycznie wspomaganej reprodukcji. – To narzędzie nie tylko poprawi bezpieczeństwo leczenia i dostarczy cennych dla rozwoju tej dziedziny medycyny informacji, ale również usprawni przepływ finansowania. Dzięki temu uniknęlibyśmy sytuacji, w których w wybranych ośrodkach pacjenci stoją w kolejkach i czekają na to, żeby znalazły się środki, a w innych, gdzie one są, pacjentów jest mniej, niż można by się spodziewać – powiedziała.

Prof. Robert Spaczyński również podkreślał potrzebę rejestru, który gwarantowałby rejestrację pacjentek w czasie rzeczywistym, pozwalał na ocenę efektywności leczenia i dawałby płatnikowi możliwość kontroli nad programem. – Rejestr nie jest czymś, co można stworzyć od razu, ale nie powinniśmy tego tematu odpuszczać – zaznaczył.

Program ministerialny daje też możliwość zabezpieczenia onkopłodności zarówno kobietom, jak i mężczyznom poprzez pobieranie i przechowywanie gamet – przed lub w trakcie leczenia onkologicznego.

Prof. Maciej Brązert z Katedry Endokrynologii Ginekologicznej i Leczenia Niepłodności UM w Poznaniu zwrócił uwagę, że są grupy pacjentów, u których w przyszłości płodność zostanie znacznie ograniczona w wyniku chorób nieonkologicznych. – Endometrioza czy choroby reumatologiczne uszkadzają płodność. Dlatego rozpoczęliśmy starania, aby ci pacjenci też mogli ją zabezpieczyć – poinformował.

Prof. Robert Spaczyński zaznaczył, że mogłoby to dotyczyć pacjentek z zaawansowaną endometriozą głęboko naciekającą, które mają planowane zabiegi operacyjne ze względu na ciężkie dolegliwości bólowe.

– Będziemy szukać rozwiązań, które umożliwią włączanie kolejnych grup wymagających wsparcia w zabezpieczaniu płodności. Oczywiście z zastrzeżeniem uwzględnienia odpowiedniego poziomu finansowania w związku z takimi zmianami – tłumaczyła Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa MZ, koordynator prac Departamentu Równości w Zdrowiu.

Leczenie otyłości

– Stworzyliśmy model matematyczny w resorcie zdrowia i wyliczyliśmy, ile możemy systemowo zaoszczędzić pieniędzy i zgonów możliwych do uniknięcia, jeżeli zredukujemy nadwagę i otyłość o 10%. Zaoszczędzimy w systemie 408 mln zł w skali roku i 19 tys. zgonów rocznie – poinformowała wiceminister zdrowia dr Katarzyna Kęcka.

Prof. Alina Kuryłowicz z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. W. Orłowskiego w Warszawie wskazała, że kobiety chorujące na otyłość mają blisko dwukrotnie większe ryzyko rozwoju cukrzycy typu drugiego w porównaniu do mężczyzn. – Obok wszystkich powikłań, które dotyczą mężczyzn, mają również zaburzenia miesiączkowania, problemy z zajściem w ciążę, ich ciąża jest zagrożona większym ryzykiem niepowodzeń położniczych i wielu komplikacji dla matki, a w okresie menopauzy są bardziej predysponowane do rozwoju chorób sercowo-naczyniowych – wyliczała.

Zaznaczyła, że kobiety lepiej odpowiadają na leczenie najnowszymi terapiami zarejestrowanymi do leczenia choroby otyłościowej – GLP-1 i GLP-2. To daje możliwość skutecznej terapii i prewencji szeregu powikłań związanych z nadmierną masą ciała.

Zwróciła uwagę na rolę ginekologów w leczeniu choroby otyłościowej.

Poinformowała o nowych doniesieniach mówiących, że terapie te skutecznie chronią przed migreną oraz mają dobry wpływ na funkcje poznawcze.

Prof. Alina Kuryłowicz mówiła też o roli GLP-1 i GLP-2 jako wsparcia chirurgii bariatrycznej na różnych etapach: w przygotowaniu pacjenta do zabiegu, który musi zredukować masę, żeby operacja była dla niego bezpieczniejsza oraz w leczeniu pacjentów po zabiegach. Leki mogą poprawić efekt operacji oraz pomóc przy nawrocie masy ciała. Chronią pacjentów przed ponowną operacją lub pozwalają przesunąć ją w czasie. Pacjenci są w stanie uzyskać na nowo kontrolę nad chorobą otyłościową dzięki ich włączeniu.

Bezpłatne leki dla seniorów

Wg danych GUS z 2024 r. kobiety żyją w Polsce o 7 lat dłużej niż mężczyźni, jednak żyją też o niemal 5 lat dłużej w chorobie. Dlatego program darmowych leków 65+ jestdla nich tak dużym dobrodziejstwem.. Dotyczy populacji blisko 9,3 mln osób. Zgodnie z danymi NFZ, roczny koszt programu 65+ w 2025 r. wyniósł około 3,5 mld zł, co stanowi zaledwie 1,7% całego budżetu NFZ.

Zdaniem ekspertów, lista 65+ powinna opierać się na „polskich lekach”, ponieważ zapewniają one suwerenność farmaceutyczną kraju. Status ten przysługuje produktom wytwarzanym na terenie Polski lub takim, do których produkcji wykorzystywana jest substancja czynna również wyprodukowana na terytorium naszego kraju.

Mec. Katarzyna Czyżewska z kancelarii Czyżewscy mówiła o swoich wątpliwościach związanych z zapowiedziami resortu zdrowia dotyczącymi usuwania z listy 65+ najdroższych leków. – Obawiam się, że wszelkie ruchy na tej liście mogą mieć negatywny wpływ na adherencję. Z punktu widzenia prawnika mam obawy o nietransparentność rozstrzygnięć, które leki zostaną usunięte, oraz o zbyt daleko idącą ingerencję państwa w pozycję rynkową producentów czy w sytuację rynkową produktów. Skoro mamy leki objęte refundacją, a więc te, które przeszły niełatwy i nierzadko bolesny proces refundacyjny oraz wymagały pewnych uzgodnień co do wartości ceny, to dość arbitralne jest ustalanie, które z nich będą objęte pełną dopłatą ze strony budżetu państwa – powiedziała.

Zaznaczyła, że w refundacji każda akcja ma swoją reakcję i tworzenie systemu, który bardzo mocno indukuje obniżki cen w grupach limitowych, prowadzi do galopującej erozji cenowej, czego wynikiem była już konieczność przyjęcia przepisów o liście antywywozowej, bo leki zaczęły masowo wyjeżdżać. – Więc to nie jest tylko kwestia interesów finansowych producentów, ale też bezpieczeństwa lekowego pacjentów w Polsce – dodała.

Dr Artur Owczarek z Katedry i Zakładu Technologii Postaci Leku UM we Wrocławiu zaznaczył, że kryterium cenowe może pozbawić nas bezpieczeństwa lekowego. – To jest coś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej.

Kiedy są dobre czasy, ubezpieczenie wydaje się zbędne. W momencie zaburzeń dostaw leków, perturbacji na rynku w wyniku pandemii czy działań politycznych minimalnie większe koszty stają się polisą bezpieczeństwa. Jeśli będziemy finansować polskie leki i więcej ich u nas produkować, w momentach kryzysowych będziemy mogli wymieniać się z innymi krajami – powiedział.

Dr Michał Sutkowski, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, wyraził nadzieję, że lista 65+ nie zostanie zmieniona. Apelował w imieniu lekarzy rodzinnych, aby prawie 4 tysiące leków zostało zachowanych. – To są leki bardzo ważne dla seniorów, bez nich nie będą leczeni właściwie – podkreślił. Dodał, że ważny jest też patriotyzm gospodarczy i zachowanie na liście leków krajowych producentów.

Adherencja warunkiem zdrowia

Podczas debaty rozmawiano o ogólnopolskiej inicjatywie Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego skierowanej do środowiska medycznego – Misja 50/30 „Ciśnienie pod kontrolą”. Jej celem jest osiągnięcie prawidłowych wartości ciśnienia tętniczego u co najmniej 50% pacjentów do 2030 r.

Prof. Artur Mamcarz, kierownik Kliniki Kardiologii i Chorób Wewnętrznych WUM mówił o roli adherencji. – Rzadko pacjenci po 65. roku życia nie mają kilku problemów medycznych. Adherencja terapeutyczna determinuje ich los.

Jeśli mamy rozwiązania systemowe, jak lista 65+, które pozwalają osiągać cele terapeutyczne w leczeniu nadciśnienia, co zmniejsza ryzyko wystąpienia niewydolności serca, udarów mózgu czy postępującej miażdżycy, powinniśmy je wykorzystywać – zaznaczył.

Mówił też o tabletkach złożonych zawierających kilka substancji leczących, które wspierają adherencję.

Dr Artur Owczarek dodał, że lista bezpłatnych leków dla seniorów jest osiągnięciem cywilizacyjnym naszego systemu ochrony zdrowia, ponieważ pozbyliśmy się jednej z barier adherencji, jaką jest koszt finansowania leku. – Niezależnie od kwoty, jaką pacjent wydaje, sama konieczność opłaty zniechęca do podjęcia terapii. A pacjent senioralny leczy się przewlekle na wiele schorzeń – wskazał. Mówił o konieczności edukacji pacjentów o celach terapeutycznych, bo chorzy często nie wiedzą, dlaczego zażywają dany lek i jak długo mają to robić. – Ważne, aby pacjent miał świadomość, że nieodpłatny lek nie jest darmowy i wszyscy jako społeczeństwo ponosimy jego koszt – dodał. Podsumował, że choć lista 65+ to obciążenie systemowe, to także inwestycja w to, żeby pacjenci rzeczywiście stosowali leki.

Prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego zauważył, że kobiety chorują rzadziej, ale zwykle ciężej niż mężczyźni, szczególnie w okresie około- i pomenopauzalnym. – U pacjentek występują dodatkowe czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, jak liczba i przebieg ciąż, choroby narządów rodnych, np. endometrioza, PCOS. Ekspert nadmienił również, że kobiety przez lata były niedoreprezentowane w badaniach klinicznych. – Obecnie jest silny nacisk EMA czy FDA na to, by kobiety stanowiły minimum 30% badanych osób, aby uzyskane wyniki były odpowiednio reprezentatywne dla obu płci – wyjaśniał.

Wsparcie psychologiczne przy diagnozie MRKH

Zuzanna Piontke, prezes Fundacji Bezpestkowe, wspierającej kobiety i osoby z zespołem MRKH, czyli wrodzonym brakiem lub niepełnym rozwinięciem macicy oraz pochwy wskazywała na potrzebę zapewniania konsultacji psychologicznej młodej pacjentce, która mierzy się z diagnozą.

- Zespół MRKH zdarza się raz na 4,5 tysiąca urodzeń. Jest zazwyczaj diagnozowany w okolicach 16 roku życia, ze względu na brak pierwszej miesiączki. Bardzo często też dalsze wybory życiowe kobiet są uwarunkowane od tego, jak przebiegała diagnoza, więc kwestia wsparcia psychologicznego jest kluczowa – wyjaśniała Zuzanna Piontke, zwracając również uwagę na potrzebę zapewnia dostępu do dilatorów, czyli sprzętu rehabilitacyjnego, który w Polsce aktualnie uznawany za niego nie jest, a umożliwia rozszerzenie pochwy, na które pacjentki z zespołu MRKH bardzo często chcą się decydować, unikając tym samym interwencji chirurgicznej.

Slajd_10 czerwca

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także