Subskrybuj
Logo małe
Szukaj
WAŻNE

Wszystko co warto wiedzieć o… Emigracji lekarzy

MedExpress Team

Medexpress

Opublikowano 27 lipca 2026 12:39

Emigracja lekarzy nie jest problemem – zapewnia Ministerstwo Zdrowia. Nie jest, ale czy za chwilę nie może się nim stać? I czy aby na pewno możemy się uspakajać faktem, że relatywnie lekarze w Polsce zarabiają niemal tak samo dobrze, jak ich koledzy w najzamożniejszych państwach Europy?
Wszystko co warto wiedzieć o… Emigracji lekarzy - Obrazek nagłówka

Pytań w obszarze wyjazdów zarobkowych lekarzy na pewno jest więcej niż odpowiedzi, zwłaszcza tych bardzo prostych. Jest faktem, że – opierając się na dowodach anegdotycznych, ale też danych o rosnącej liczbie lekarzy z czynnym PWZ w różnych grupach wiekowych – można stawiać tezę, że w ostatnich kilku latach liczba lekarzy (od pandemii) liczba lekarzy wracających do Polski co najmniej równoważyła liczbę tych, którzy rozważali wyjazd (i pobierali ze swoich izb okręgowych stosowne zaświadczenia o prawie wykonywania zawodu).

Jak to jest z tymi migracjami?

Wiosną poseł PiS Wiesław Krajewski skierował do Ministerstwa Zdrowia interpelację, zwracając uwagę, że migracja kadry medycznej jest jednym z istotnych wyzwań dla systemów ochrony zdrowia w wielu państwach europejskich. – W przypadku Polski od wielu lat wskazuje się na odpływ części lekarzy do innych państw, w szczególności krajów Europy Zachodniej, oferujących wyższe wynagrodzenia oraz bardziej stabilne warunki pracy – pisał poseł. – Zjawisko emigracji lekarzy może mieć istotny wpływ na dostępność świadczeń zdrowotnych oraz na funkcjonowanie placówek ochrony zdrowia w Polsce. W szczególności dotyczy to specjalistów w dziedzinach, w których już obecnie występują niedobory kadrowe.

Interpelacja posła to niejedyny głos w tej sprawie, w dyskusjach o kadrach medycznych często pojawia się wątek ewentualnych wyjazdów zarobkowych lekarzy (mniejsze zainteresowanie budzą wyjazdy innych pracowników medycznych), często towarzyszy im zresztą postulat wprowadzenia nakazu „odrobienia” kosztów kształcenia. Nic nowego d lat.

Z odpowiedzi resortu zdrowia wynika, że… nikt nie ma precyzyjnych danych na temat skali migracji. Wiadomo, że pierwsza fala, sprzed ponad dwóch dekad, to już historia – część lekarzy, którzy wyjechali w momencie otwarcia europejskiego rynku pracy jest już w wieku emerytalnym, część wróciła już wcześniej do kraju. W latach 2020–2025 o zaświadczenia umożliwiające wykonywanie zawodu lekarza w innych państwach Unii Europejskiej wystąpiło 44 775 lekarzy i lekarzy dentystów. Według raportu nadesłanego do Ministerstwa Zdrowia Naczelna Izba Lekarska wydała łącznie 63 720 zaświadczeń. Nie wiadomo jednak, ilu realnie lekarzy wyjechało, a dane pokazują, że raczej niewielu, bo dane z różnych źródeł pokazują, w tym okresie liczba lekarzy aktywnie pracujących w Polsce wzrosła. Zgodnie z danymi z Centralnego Rejestru Lekarzy i Lekarzy Dentystów RP, liczba lekarzy posiadających PWZ i mieszkających w Polsce sukcesywnie rośnie: w 2023 r. wynosiła 155,8 tys., w 2024 r. – 160,8 tys., a w 2025 r. – 164,8 tys.

Generalnie, resort zdrowia nie widzi powodów, by przygotowywać działania zapobiegające ewentualnym migracjom lekarzy do innych krajów, uważając problem za marginalny. Przede wszystkim ze względu na obecny poziom zarobków lekarzy. Nawet wynagrodzenia tych, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową, biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza, należą do najatrakcyjniejszych w UE.

Czy (młodym) chodzi tylko o pieniądze?

Ministerstwo, odpowiadając posłowi podkreśla również, że w ostatnich kilku latach o połowę zmniejszył się odsetek młodych adeptów medycyny, którzy deklarują gotowość do wyjazdu za granicę w celach zawodowych. To nie jest nowa informacja – badania, prowadzone przez Ośrodek Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego (projekt realizowany w latach 2021-2027 wśród studentów ostatnich lat kierunków lekarskich na akademickich uczelniach medycznych), których wyniki były prezentowane w ostatnich latach w mediach i na konferencjach eksperckich również wskazywały, że dla przyszłych lekarzy emigracja ciągle pozostaje opcją, ale – coraz rzadziej deklarowaną. Jednocześnie autorzy raportów („Plany migracyjne studentów uczelni medycznych oraz ich faktyczna realizacja. Czy naprawdę wyjadą?”) wskazywali, że czynnik finansowy (wysokość zarobków) nie jest ani najważniejszym, ani tym bardziej jedynym, który może ważyć na decyzji, zaś tych, którzy deklarują, że na pewno nie wyjadą, jest mniej, niż tych, którzy taką decyzję – w przyszłości – rozważą, lub będąc studentem uważają, że mogą rozważyć.

Inne, ważne argumenty, przemawiające „za” ewentualną emigracją to: sytuacja społeczno-polityczna w Polsce, warunki pracy oraz organizacja systemu opieki zdrowotnej. „Sytuacja społeczno-polityczna”, jak podkreślano podczas prezentacji pierwszych wyników, nie oznacza preferencji politycznych, ale odbiór przez młodych ludzi, przyszłych lekarzy, całości sytuacji, „atmosfery” – przede wszystkim w obszarze ochrony zdrowia. W 2023 roku badacze pisali w podsumowaniu: „Mowa nienawiści wobec lekarzy („hejt”) jest istotnym czynnikiem skłaniającym do wyjazdu z Polski. Niemal 90 proc. respondentów zgodziło się z takim stwierdzeniem”.

Od prezentacji tych wyników sytuacja mogła się tylko pogorszyć: przypadki agresji fizycznej wobec profesjonalistów medycznych aż do zabójstwa lekarza w krakowskim szpitalu, trwająca od 2023 roku (a nawet dłużej), napędzana przez polityków nagonka na wysokie zarobki i „chciwość” lekarzy, łącznie z obecnie trwającym medialnym „safari”, w poszukiwaniu najbardziej okazałego trofeum, czyli – lekarza, który w jednostce czasu zarobił najwięcej. Nawet, jeśli wszyscy wiedzą, że choć lekarze rzeczywiście zarabiają dużo, ekstremalnie wysokie stawki dotyczą nielicznych, a ewentualne nadużycia (które oczywiście występują) to temat dla organów ścigania i problem systemowy o tyle, że system powinien mieć wbudowane narzędzia kontrolne. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Jeśli wyjadą, to kiedy? I – gdzie?

Pytani o prawdopodobny moment wyjazdu respondenci wybierali prawie wyłącznie dwie odpowiedzi „po zrobieniu specjalizacji” (43 proc. wskazań) lub „po stażu” (37 proc.). To, zdaniem autorów raportu – optymistyczna wiadomość. System ochrony zdrowia ma czas, by przekonać młodych do rezygnacji z planów emigracyjnych. Chyba, że sprawy pójdą w przeciwnym kierunku i bodźce, które już dziś każą myśleć o wyjeździe – i to długoterminowym, bo większość deklaruje, że w przypadku emigracji pozostanie poza krajem powyżej dekady – ulegną dodatkowemu wzmocnieniu.

Przyszli lekarze – ci, którzy udzielili odpowiedzi wskazujących, że mogą podjąć decyzję o wyjeździe, byli pytani m.in. o kierunek ewentualnej emigracji. Wśród krajów docelowych zdecydowanie najbardziej popularne były Niemcy, które wskazane zostały aż 63 razy. Inne, zdecydowanie rzadziej, wybierane kraje to Szwecja, Wielka Brytania i Norwegia. „Respondenci mogli wpisywać dowolną odpowiedź, więc niektórzy wpisywali kilka możliwych krajów lub region (…) wspomniane zostały także: Francja, Belgia, Hiszpania, Czechy, Skandynawia, Holandia, Finlandia, Portugalia, „kraj anglo- lub niemieckojęzyczny”, „śródziemnomorski”, Malta, Dubaj, Australia, Islandia, Kanada, Afryka, Bliski Wschód, Słowacja, Ukraina” – wskazali autorzy raportu.

Co z tymi językami?

Te odpowiedzi przeczą tezie, że jedynym kierunkiem, który mogą wybrać – cały czas potencjalnie – młodzi lekarze, jest Wielka Brytania, bo lwia część studentów uczy się języka angielskiego. Tak rzeczywiście jest, na studiach „króluje” angielski – ale nic nie wiemy o ewentualnym dokształcaniu lingwistycznym poza studiami.

Zwłaszcza że raport pokazuje bardzo jasno: osoby, które nie wykluczają wyjazdu, wcale nie zamierzają podejmować decyzji bezpośrednio po studiach – największa grupa daje sobie czas do uzyskania tytułu specjalisty. Kilka lat to wystarczająco długo – biorąc pod uwagę stopień trudności studiów i wytrenowaną dzięki temu zdolność nauki pamięciowej – na opanowanie praktycznie dowolnego języka na poziomie B2, pozostawiając jego doszlifowane do wymaganego – zwykle – certyfikatu C1 oraz egzaminu z języka specjalistycznego na czas po podjęciu finalnej decyzji.

Jeszcze jedno: że nie tak dawno, gdy rekrutowanie lekarzy w Polsce przez dedykowane agencje było na porządku dziennym (ze względu na poziom wynagrodzeń i warunki pracy) organizowane były kilkumiesięczne obozy-kursy językowe (na terenie Polski), których program po kilku miesiącach pozwalał na biegłe posługiwanie się językiem dotychczas całkowicie obcym. Konkretnie – szwedzkim. Kilka miesięcy – od zera do biegłej znajomości języka na poziomie profesjonalnym.

Dlaczego AD 2026 mogą rozważać wyjazd?

Nie ulega wątpliwości: lekarze w Polsce zarabiają dużo i bardzo dużo. Fakt, że rząd w tej chwili deklaruje wolę ograniczenia zarobków medyków akurat w przypadku młodych lekarzy ma znaczenie drugorzędne, górne pułapy zarobków (pomijając naprawdę młodego lekarza, od którego zaczęło się ostatnie „trzęsienie ziemi”, ale to przypadek dla prokuratury) nie są dla nich dostępne. Samo ograniczenie zarobków nie jest aż tak dużym problemem, jak owa „sytuacja społeczno-polityczna”, która wyewoluowała w kierunku absolutnie z punktu widzenia perspektyw zatrzymania lekarzy w kraju niepożądanym.

Co prawda z badań zaprezentowanych w lipcu przez Centrum im. Adama Smitha wynika, że Polacy odpowiedzialnością za sytuację w systemie ochrony zdrowia – słusznie – obarczają polityków, a w znacznie mniejszym stopniu lekarzy, ale już prowadzone z dużym natężeniem sondaże opinii publicznej pokazują, że Polacy żądają „ujęcia w karby” nie tylko wynagrodzeń lekarskich, ale też samych lekarzy. Opinie są, czemu trudno się dziwić, dość populistyczne – na przykład większość społeczeństwa popiera rozwiązanie, zgodnie z którym lekarz miałby pracować tylko w jednym miejscu. Większość chciałaby ścisłego rozdziału między publicznym a prywatnym systemem – jeśli chodzi o pracę lekarzy. Przeciętny Kowalski wsłuchuje się przy tym w głosy polityków, nie ekspertów. Formułuje opinię, nie mając pojęcia, jakie konsekwencje nie tylko dla systemu, ale też dla niego samego, miałoby wprowadzenie w życie takich rozwiązań.

Jedną z tych konsekwencji mogą być wyjazdy lekarzy. Wyjazdy hybrydowe. Praca w jednym miejscu na jeden etat w Polsce – i praca w innym układzie godzinowym na jeden etat w Niemczech. Albo którymś z krajów skandynawskich. Albo, dlaczego nie, w Szwajcarii.

OECD i Komisja Europejska wskazują od kilku lat, że zapotrzebowanie na pracę specjalistów medycznych, w tym lekarzy, w najbliższych dekadach w Europie (i innych krajach wysokorozwiniętych) będzie tylko rosnąć a deficyt kadr medycznych – oczywiście nie tylko lekarzy – przekroczy milion osób. Polska w ostatnich latach przestała być oczywistym rezerwuarem kadrowym dla bogatszych krajów Europy Zachodniej. To nie musi jednak wiecznie trwać.

Szukaj nowych pracowników

Dodaj ogłoszenie o pracę za darmo

Lub znajdź wyjątkowe miejsce pracy!

Najciekawsze oferty pracy (przewiń)

Zobacz także